nt_logo

Neo-Nówka broni swojego skeczu u Wojewódzkiego. "Nie nabijamy się z Polski B"

Bartosz Godziński

14 września 2022, 13:08 · 3 minuty czytania
Do programu Kuby Wojewódzkiego został zaproszony kabaret Neo-Nówka, o którym zrobiło się o ostatnio głośno za sprawą skeczu "Wigilia 2022". Goście showmana TVN odnieśli się do swojego viralowego występu na festiwalu w Koszalinie, a także skomentowali burzę, którą wywołali skeczem.


Neo-Nówka broni swojego skeczu u Wojewódzkiego. "Nie nabijamy się z Polski B"

Bartosz Godziński
14 września 2022, 13:08 • 1 minuta czytania
Do programu Kuby Wojewódzkiego został zaproszony kabaret Neo-Nówka, o którym zrobiło się o ostatnio głośno za sprawą skeczu "Wigilia 2022". Goście showmana TVN odnieśli się do swojego viralowego występu na festiwalu w Koszalinie, a także skomentowali burzę, którą wywołali skeczem.
Kabaret Neo-Nówka był gościem programu Kuby Wojewódzkiego Fot. materiały prasowe / TVN
  • Radosław Bielecki, Michał Gawliński i Roman Żurek byli gośćmi najnowszego odcinka programu Kuby Wojewódzkiego w TVN
  • Kabareciarze z Neo-Nówki przyznali, że skecz "Wigilia" grają od czterech lat, ale dopiero pokazanie go w telewizji wzmocniło przekaz
  • Goście Kuby Wojewódzkiego stwierdzili też, że nie nabijają się z "Polski B", bo taka dla nich nie istnieje. Zauważyli też, że skeczu nie zrozumiała prawica z Twittera: "narzucili nam łatkę, że jesteśmy antypolscy, niemieccy, Polnische-Kabaret Neo-Lampen"

Neo-Nówka rozśmiesza Polaków od ponad 20 lat. Zna ich każdy fan kabaretów, ale dopiero ich nowa wersja skeczu "Wigilia 2018" sprawiła, że zainteresowali się nimi niemal wszyscy. Duża w tym zasługa nie tylko telewizji, ale i internetu - "Wigilię 2022" obejrzano na YouTube 10 milionów razy. I to tylko na głównym kanale Neo-Nówki. Jeśli podliczymy nagranie z kanału Polsatu, a także pierwszą wersję, to uzbiera się niemal 40 mln wyświetleń.

Neo-Nówka w programie Kuby Wojewódzkiego. Co powiedzieli?

Kuba Wojewódzki zapyta komików, czy czerpią inspirację z ludzi mieszkających w małych miejscowościach i stwierdził, że "kpią z ludzi". Roman Żurek nie dał się podpuścić, tylko skomentował, że Neo-Nówka w swoim skeczu jest "lustrem społecznym", a ludzie śmieją się z niego bez względu na to, gdzie mieszkają.

Czuję tu nutkę prowokacji. Ale sprostujmy: po pierwsze nie nabijamy się z "Polski B", bo dla nas nie ma czegoś takiego. Jeżdżąc po Polsce, gramy w różnych miastach i reakcje wszędzie mamy takie same. Nie ma problemu, czy jesteśmy Podkarpaciu, czy na wschodzie. (...) W skeczu "Wigilia" pokazaliśmy takie lustro społeczne. Zwłaszcza ta prawa strona Twittera nie skumała do końca, o co chodzi. Narzucili nam łatkę, że jesteśmy pro-opozycjni, antypolscy, niemieccy, że jesteśmy Polnische-Kabaret Neo-Lampen.

Roman Żurek powiedział, że ten skecz ciągle ewoluuje. - Zarzucano nam formę i język, w którym się posługujemy. (...) Czuliśmy, że nie możemy używać innych sformułowań, bo trzeba ten problem opisać takimi słowami, by wszyscy go zrozumieli. Te przekleństwa to wzmocnienia wypowiedzi - wyjaśnił.

Te puenty i przekleństwa były zamierzone, bo jednak chcieliśmy, by to dotarło i zostało zauważone. Bo nie podoba nam się to, że żyjemy w fajnym kraju, w którym żyją świetni ludzie, byliśmy na Pol'and'Rocku, gdzie spotkaliśmy mnóstwo zadowolonych ludzi i nagle lądujesz w takim miejscu, gdzie włączasz TVP i inne media, i przenosisz się w czasie.

Roman Żurek: władza pisze nam teksty codziennie. "Powoli zaczynamy się zamieniać miejscami".

Następnie rozmowa przeszła do porównywań z poprzednim systemem. Wojewódzki zauważył, że Polska jest "najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym" i że teraz władza próbuje do tego wrócić.

Kiedyś ludzie byli dookoła weseli, ale władza była poważna. A teraz władza jest śmieszna i pozuje. Przecież oni nam piszą teksty codziennie. My byśmy mogli grać tę "Wigilię" przez półtorej godziny, bo ciągle dochodzą rzeczy, których nie jesteśmy w stanie wymyślić. (...) Powoli zaczynamy się zamieniać miejscami, bo władza jest na tyle śmieszna, że zastanawiamy się, gdzie jest granica tego żartu. Poza tym wszystko, co jest śmieszne, jest przez ludzi akceptowalne. Już nie masz poczucia tego, że to jest jakieś chore i niemożliwe, tylko po prostu przechodzisz wokół tego.

Radosław Bielecki kontynuował wątek burzy medialnej po emisji skeczu na Festiwalu Kabaretów w Koszalinie. Nie uważa, by to był dla nich historyczny moment. - My ten skecz gramy od czterech lat i dopiero jak pokazaliśmy go w telewizji, to ktoś zauważył, że można tak powiedzieć – przyznał komik.

My nie uważamy, że zrobiliśmy nie wiadomo co. Zrobiliśmy to, co normalnie robiliśmy na występach. I ludzie to już oglądali przez trzy lata. Pokazanie tego w telewizji oczywiście wzmocniło przekaz, ale nie uważam, byśmy zrobili coś superważnego. Zrobiliśmy to, co robimy na co dzień, bo uważamy, że to jest nasza rola.

Żurek dopowiedział, że najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie śmieszkują sobie z Wojewódzkim, ale mówią o istotnych sprawach. – Czujemy, że rozpoczęliśmy jakąś dyskusję. I to jest ważne. (...) Skupiamy się na ważnym wydarzeniu idei i wydaje mi się, że to jest najistotniejsze. Podchodzi do mnie nieznajoma osoba na ulicy i mówi: "Dziękuję panu". I tyle – podsumował. Cały odcinek możemy obejrzeć online na Playerze.