Fot. naTemat

W nasze ręce trafiła właśnie pewna nowość, którą firma Huawei kieruje do osób poszukujących smartfona z najwyższej półki; naprawdę wymagających, oczekujących wyłącznie tego, co najlepsze i nie godzących się na jakiekolwiek kompromisy. Pytasz: co potrafi Mate 50 Pro, czyli pokaz możliwości marki z Shenzhen? Pozwól, że sprawdzę to w twoim imieniu.

REKLAMA

Dziś nie potrzebuję budzika – na nogi zrywa mnie dźwięk domofonu. I choć pora jest nieprzyzwoicie wręcz wczesna, nie boczę się na kuriera. Przecież w dłoni trzyma przesyłkę, której od pewnego czasu wypatrywałem niczym surykatka, zawierającą najnowszy "okręt flagowy" Huawei.

A więc zaczynamy: po etapie gorączkowego rozrywania warstw folii bąbelkowej, mogę wyciągnąć telefon z pudełka, włączyć go i rozpocząć konfigurację.

Przerzucenie zawartości mojego smartfona na testowego Mate'a 50 Pro? To betka, jeżeli skorzystać ze sprytnej aplikacji PhoneClone, która w czasie, gdy przygotowuję śniadanie, przerzuca pomiędzy urządzeniami wszelakie dane: począwszy od kontaktów, rejestru połączeń i SMS-ów, poprzez zdjęcia, filmy i muzykę, aż po aplikacje.

logo
Fot. naTemat

No a skoro o aplikacjach mowa, sprawdźmy, jak w praktyce wygląda korzystanie z platformy Huawei Mobile Services (HMS) oraz sklepu AppGallery. Już po chwili okazuje się, że pseudomądrości z gatunku "korzystanie ze smartfona bez usług Google jest trudne i niewygodne" są... wyłącznie pseudomądrościami.

W praktyce wszystko prezentuje się świetnie: gwarantuję, że każdy, kto miał jakąkolwiek styczność z Androidem, "przeskoczy" na urządzenie HMS-owe naprawdę szybko, gładko i płynnie (gwoli formalności: ekosystem firmy Huawei działa pod kontrolą Androida właśnie).

Zasoby sklepu AppGallery? Te liczone są w dziesiątkach tysięcy (podkreślmy, że liczba ta nieustannie rośnie), a znalezienie aplikacji, która jest nam niezbędna do szczęścia, to kolejna z przysłowiowych bułek z masłem.

Jeżeli potrzebowalibyśmy jakichkolwiek dodatkowych informacji o ekosystemie Huawei, bądź też praktycznych porad nt. wyszukiwania oraz pobierania ulubionych "apek", takich jak Gspace, dającej dostęp do aplikacji od Google, wystarczy wejść na stronę Apps on HMS.

logo
Fot. naTemat

Smartfon fotograficzny bez wad? Chyba właśnie go znalazłem

Poranne sprawdzenie maili (zaznaczę przy okazji, że w AppGallery znajdziesz całe mnóstwo aplikacji pocztowych, włączając w to np. Interię, WP i Onet)? Odfajkowane. Sprawdzenie, cóż tam słychać na Facebooku, no i odpisanie znajomym na Messengerze? Także gotowe.

Platforma Huawei Mobile Services to również swobodny dostęp do Instagrama oraz Pinteresta, a więc najmniejszych problemów nie sprawia ani przejrzenie najnowszych trendów, ani też – jeżeli podejmę taką decyzję – podzielenie się ze światem tym, jak oszałamiająco prezentuje się moje śniadanie.

W ten sposób przechodzimy do kwestii w tym przypadku bardzo, ale to bardzo istotnej, czyli fotografii mobilnej. Przecież w mojej dłoni spoczywa najnowszy pokaz możliwości firmy Huawei, więc oczekiwania są duże. Przepraszamy, wróć: są ogromne!

logo
Fot. naTemat

Do dyspozycji otrzymuję aparat Ultra Aperture z optyczną stabilizacją obrazu, oferujący nie tylko 50 megapikseli, ale i ultra jasny obiektyw z wyjątkową, niespotykaną dotychczas w świecie smartfonów przysłoną – dziesięciostopniową, działającą w imponującym zakresie f/1.4 ~ f/4.0.

Jest także aparat z obiektywem ultraszerokokątnym (13 MP, f/2.2, 120°⁠) oraz aparat z teleobiektywem (64 MP, f/3.5, OIS, zoom optyczny 3.5x, cyfrowy 200x)), co sprawia, że Mate 50 Pro zachwyca w każdych warunkach, niezależnie od tego, co chcemy fotografować.

Oszałamiające kadry nocne (będące swoistym znakiem rozpoznawczym marki Huawei) bądź też odwrotnie: nieprzepalone zdjęcia w ostrym słońcu? Imponujące zdjęcia makro już z odległości 2,5 cm? Portrety z efektownym rozmyciem tła? A może fotografia sportowa, w której liczy się precyzyjny i bardzo szybki autofocus? 

To zaledwie część scenariuszy, w których doceniamy "magię technologiczną" (oczywiście wspieraną przez sztuczną inteligencję), którą zastosowano w tym smartfonie.

logo
Fot. naTemat

Mate 50 Pro nie zawodzi także pod względem możliwości aparatu przedniego, co wywoła szerokie uśmiechy zarówno na twarzach miłośników selfie (włączając w to materiały, dzięki którym możesz zrobić furorę na TikToku), jak i wideorozmów (np. przy pomocy WhatsAppa, gdyż tak: i tę aplikację znajdziemy w AppGallery).

Dodajmy, że równie szczęśliwe będą osoby, którym zależy na rejestrowaniu świetnej jakości filmów (o rozdzielczości 3840 × 2160 pikseli). Marzysz o karierze jutubera? A więc zdecydowanie powinieneś poznać Mate'a 50 Pro.

logo
Fot. naTemat

Wewnętrzna potęga

Bohater naszego testu jest multimedialnym kombajnem, którego możliwości nie ograniczają się do tworzenia fenomenalnych treści foto i wideo. Równie doskonale radzi sobie także z odtwarzaniem wszelakich multimediów.

Bazując na mojej styczności z owym smartfonem: na tzw. dzień dobry oszołomi cię jego wyświetlacz o przekątnej 6,74 cala, oferujący 120-hercowe odświeżanie obrazu i zaawansowaną technologię SuperRender (zachwyci miłośników "grania w gry", ponieważ pozwala na bardzo długie rozgrywki przy stabilnie wysokiej liczbie FPS-ów, obniżając temperaturę telefonu i zużycie energii).

Po chwili zaczniesz coraz bardziej doceniać serce tego urządzenia, czyli mocarny procesor (Snapdragon 8 + Gen 1 4G Mobile Platform), wspierany przez 8 GB pamięci RAM.

logo
Fot. naTemat

Do tego dochodzi całe mnóstwo przestrzeni na nasze dane: w testowanym egzemplarzu to 256 GB, choć dostępna jest również wersja 512-gigabajtowa. W obu przypadkach możemy przestrzeń ową powiększyć o kolejne 256 GB, korzystając z karty pamięci NM.

Warto tutaj wspomnieć również o Chmurze Huawei, w której na start otrzymujemy darmowe 5 GB przestrzeni, ale można wybrać także dostęp do wirtualnego dysku o pojemności nawet 2 TB. To opcja zdecydowanie warta rozważenia, tym bardziej, że do Chmury Huawei można mieć dostęp również z poziomu komputera.

Jakiekolwiek opóźnienia, zacięcia bądź też spowolnione uruchamianie aplikacji? Nie w tym przypadku. Całość działa bardzo płynnie i szybko – niezależnie od tego, czy surfujemy po internecie, odpaliliśmy naprawdę wymagającą grę, bądź też film w najwyższej rozdzielczości.

logo
Fot. naTemat

Elegancki twardziel

Tak, bez dwóch zdań mam do czynienia ze smartfonem świetnie wykonanym (to jakość premium, i to przez naprawdę wielkie "P"). Tak, jest również bardzo, ale to bardzo efektowny – Mate 50 Pro robi oszałamiające wrażenie niezależnie od tego, czy postawimy na czarną lub srebrną wersję z obudową wykonaną ze szkła, czy też edycję pomarańczową, w której zastosowano skórę wegańską.

Jednak choć mówimy tutaj o urządzeniu atrakcyjnym wizualnie, to jego twórcy – na szczęście – pomyśleli również o ponadprzeciętnej odporności na czynniki zewnętrzne, co doceniam zwłaszcza w dni takie jak dzisiejszy.

Załatwianie miliarda zaległych spraw, intensywna bieganina po mieście i zrobienie sprawunków (w AppGallery oczywiście znajdziemy przydatne apki, takie jak np. Lidl Plus bądź też dodana niedawno Stokrotka, choć – jeżeli wolisz zakupy w internecie – nie brak tu również OLX i Allegro)...

... przeskakiwanie z tramwaju do tramwaju (warto ściągnąć aplikację moBILET, która ułatwia życie i samochodziarzom, i osobom korzystającym z komunikacji zbiorowej), a do tego dwa przejazdy Uberem.

logo
Fot. naTemat

Oto zaledwie część sytuacji, w których fajnie mieć świadomość, że w kieszeni mamy telefon naprawdę solidny i trwały, a do tego zabezpieczony przed rozmaitymi niespodziankami – czy to ulewą, czy też wywróconą szklanką z napojem.

Wersje z obudowami szklanymi spełniają wymogi klasy szczelności IP68, dzięki czemu niestraszny im zarówno kurz, jak i zachlapanie. Jeżeli natomiast postawisz na Mate'a pomarańczowego, zyskasz wodoodporność do – uwaga! – sześciu metrów, a także wyświetlacz pokryty nowatorskim (i autorskim, gdyż stoi za nim firma Huawei) szkłem Kunlun Glass. 

Jest ono dziesięciokrotnie odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne, co potwierdza pięciogwiazdkowy certyfikat odporności na upadek, przyznany przez szwajcarską firmę SGS. Dodajmy: przyznany jako pierwszemu smartfonowi w historii.

logo
Fot. naTemat

Tutaj nie ma miejsca na kompromisy

Długi, choć naprawdę intrygujący dzień chyli się ku końcowi. Na czym skupiam swoją uwagę teraz, po wielu godzinach od pobudki? Otóż Huawei Mate 50 Pro wyposażony został w dużą (4700 mAh⁠) baterię, która bezproblemowo przetrwa cały dzień naprawdę intensywnej pracy.

Świetną sprawą jest również zaawansowany tryb oszczędzania energii: nawet gdy wskaźnik baterii informuje o zaledwie jednym procencie, smartfon może przetrwać jeszcze 3 godziny w trybie czuwania bądź też pozwoli wykonać dwunastominutowe połączenie telefoniczne.

A co, gdy postanowisz uzupełnić rezerwy energetyczne? Oto kolejny z punktów, w których temu urządzeniu należą się gromkie brawa. Skorzystaj z dołączonej do zestawu ultraszybkiej ładowarki (SuperCharge, 66 W), a w zaledwie pół godziny podładujesz baterię o ponad 70 procent. 

Ładowanie bezprzewodowe? Huawei mówi: proszę bardzo. Podkreślmy: technologia indukcyjna występuje tutaj w naprawdę szybkiej, bo aż 50-watowej, odsłonie.

logo
Fot. naTemat

Jako że i człowiekowi należy się podładowanie baterii, czas na wieczorny relaks. Mogę np. włączyć Spotify (o, ten telefon ma również świetne głośniki stereo!) albo rozłożyć się wygodnie na kanapie i odpalić ulubioną aplikację streamingową, taką jak Disney+. No albo postawić na YouTube i kompilacje z gapowatymi (choć zarazem bardzo uroczymi i zabawnymi) szczeniakami. 

A może Netflix? Jest i on, tak więc pozostaje zaparzyć herbatę, przygotować popcorn i przerzucić się na tę właśnie aplikację, a następnie zanurzyć się w serialu "Wielka woda".

Jakieś wnioski, zanim zjem kolację, wezmę prysznic i udam się w objęcia Morfeusza? Mate 50 Pro kosztuje 5999 zł, bądź też, w przypadku wersji pomarańczowej, 6499 zł. Jeżeli skorzystasz z trwającej do 30 października br. przedsprzedaży, oferta okaże się jeszcze bardziej atrakcyjna, gdyż za symboliczną złotówkę otrzymasz nie tylko świetne słuchawki FreeBuds Pro 2  (ich cena rynkowa wynosi 899 zł), lecz także przedłużenie gwarancji o rok.

logo
Fot. naTemat

Jeżeli wziąć pod uwagę fenomenalne możliwości owego smartfona, to powyższe ceny, gdy zestawić je z flagowcami równie uznanej konkurencji, wydają się prawdziwymi okazjami. Przecież to naprawdę niewiele za telefon kompletny i bezkompromisowy – wyciskający wszystko, co najlepsze z ekosystemu HMS oraz naprawdę ułatwiający i uprzyjemniający życie.

Materiał powstał we współpracy z Huawei