Z Bartkiem przez Iran: W sklepie dajesz sprzedawcy kartę i głośno dyktujesz... kod PIN
– Na ulicy ludzie sami nas zaczepiali. Od razu wiedzieli, że nie jesteśmy stamtąd, ale było zupełnie inaczej niż w Polsce – opowiada Bartosz Dobrowolski, autor cyklu "Z Bartkiem przez Iran". I dodaje: – Tam, nawet jeśli ktoś nie mówi po angielsku, podchodził i próbował. Czuliśmy się superbezpiecznie, nie było ani jednej sytuacji, w której czulibyśmy się niekomfortowo albo zagrożeni. W Polsce ludzie się krępują, w Iranie traktują obcych jak swoich przyjaciół i chcą się poznać. Irańczycy cenią Polaków i lubią turystów, bo wiedzą, że na świecie o Iranie mówi się źle. Cieszą się, kiedy ktoś odwiedza ich kraj. Mówią: "Nie słuchaj tego, co o nas mówią. My jesteśmy zupełnie inni". A jak wygląda życie? Przejechanie pociągiem 650 km zajmuje 15 godzin (ale w jakim komforcie!), a w sklepie podaje się sprzedawcy kartę płatniczą i głośno trzeba podyktować kod PIN.
