
W Białorusi aresztowano mężczyznę, którego służby oskarżyły o rozpowszechnianie materiałów ekstremistycznych. Jego zdjęcie obiegło sieć. Został zmuszony do stania w samej bieliźnie na biało-czerwono-białej historycznej fladze Białorusi. Na czoło przyklejono mu herb Pogoni.
Aresztowany w Białorusi stał na biało-czerwono-białej fladze
Zdjęcie mężczyzny opublikowała jako pierwsza białoruska dziennikarka Hanna Liubakova. Na Twitterze dodała zdjęcie aresztowanego, wyjaśniając, kim jest. "Mężczyzna jest ślusarzem i jest oskarżony o 'rozpowszechnianie materiałów ekstremistycznych'. Państwo dosłownie terroryzuje swoich obywateli" - napisała dziennikarka.
Okazało się, że obywatel Białorusi został zatrzymany przez służby bezpieczeństwa. W czasie przeszukiwania znaleziono u niego herb Pogoni. Obowiązywał on w Białorusi w latach 1991-1995, czyli przed wprowadzeniem przez Aleksandra Łukaszenkę symboli państwowych wzorowanych na sowieckich. Mężczyzna został za to nie tylko aresztowany, ale także upokorzony. Rozebrano go do bielizny, a herb Pogoni przyklejono do czoła. Poza tym musiał stać na biało-czerwono-białej fladze. Za posiadanie przy sobie herbu został oskarżony o posiadanie materiałów ekstremistycznych. Brak jednak szczegółowych informacji na temat dalszych losów aresztowanego mężczyzny.
Białoruś: milicja aresztuje protestujących
W kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę od lata 2020 roku nieustannie trwają represje. Nasiliły się one jednak od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska już na początku wojny wzywała obywateli Białorusi do protestów.
W lutym tysiące ludzi protestowało w Mińsku przeciwko rosyjskiej napaści na Ukrainę. Białoruskie MSW informowało wtedy o setkach zatrzymanych. Aresztowania obywateli trwają nadal i zatrzymywany jest każdy, kto sprzeciwi się reżimowi Aleksandra Łukaszenki.
Przykładem jest m.in. przypadek Tacciany Szastak z Połocka. Kobieta była właścicielką firmy i do rządu zwróciła się z prośbą o wyjaśnienie przepisów dotyczących cen. W odpowiedzi do jej mieszkania wkroczyła policja, która po przeszukaniu i konfiskacie sprzętu aresztowała kobietę. Tę historię w mediach także opisała Hanna Liubakova. Kobieta, podobnie jak aresztowany mężczyzna, została pojmana i przewieziona na komisariat. Po sporządzeniu raportu skonfiskowano jej wszystkie dokumenty.
Zabrano także petycję, z którą przyszła do rządu oraz telefon. Jeszcze tego samego dnia Sąd Rejonowy Połocki aresztował ją na 30 dni. Znajomi i rodzina nie mogli dostać się na rozprawę, której tryb przyspieszono.
Zobacz także
