
Nowy Nissan X-Trail z napędem e-Power jest jak Słowenia - cudownie zaskakujący, tylko… jeszcze nikt o tym nie wie. Okej, z tym “nikt” to może przesada, ale nie jakaś ogromna. No bo proszę bardzo: co wiecie o Słowenii? A o szeregowej hybrydzie? Posiadacze karty frequent flyer i maniacy motoryzacji nie podpowiadają!
Lądowanie w Lubljanie samo w sobie należy do przyjemnych: podchodząc do lądowania nie zobaczycie ciągnących się kilometrami osiedli czy wijących się jedna obok drugiej serpentyn dróg szybkiego ruchu. Przygotujcie się raczej na widok zielono-złotego domina łąk, lasów i pól i szmaragdowych jeziorek, otoczonych górskimi ścianami.
Mimo, że Letališče Jožeta Pučnika, czyli stołeczny port lotniczy znajduje się zaledwie 25 minut drogi od centrum miasta, okolica w niczym nie przypomina wielkomiejskiej. Przy odrobinie pogodowego szczęścia główne wyjście z terminalu wyprowadzi was wprost na widok niczym z pocztówki: iskrzących się w słońcu, lekko ośnieżonych alpejskich szczytów. I nikt wam go raczej nie przesłoni - gdy dotarliśmy do Słowenii pewnego ciepłego jesiennego przedpołudnia, tłumów absolutnie nie było.
Gdzie więc podziali się ci wszyscy turyści, czy choćby lokalsi, powracający śpiesznie do swoich obowiązków, niecierpiących zwłoki sprawunków czy interesów?
Cóż, tych drugich nie ma zbyt wielu: w całej Słowenii mieszka nieco tylko więcej ludzi niż w Warszawie. Nasza stolica zbliża się powoli do dwóch milionów, Słowenia przekracza tę liczbę o zaledwie 100 tysięcy. Ljubljana może się natomiast pochwalić populacją na poziomie 200 tys. I jest to jedyne miasto w kraju, którego liczba ludności jest większa niż 100 tys.
Co do turystów, przed pandemią potrafiło przewinąć się ich nawet ponad dwa miliony. Obecnie tutejsza branża turystyczna stara się, co zrozumiałe, odbudować swoją pozycję. I zdecydowanie warto jej w tym pomóc, bo Słowenię trzeba odwiedzić już choćby dla samej atmosfery powolnej małomiasteczkowości, która od progu lotniska szczepce do ucha: zwolnij, odpocznij, wyluzuj.
I tak się szczęśliwie złożyło, że mieliśmy ku temu idealne warunki. Na lotniskowym parkingu czekała na naszą grupę flota nowiuteńkich Nissanów X-Trail. W ramach jazd testowych mieliśmy dotrzeć do jednej ze sztandarowych atrakcji Słowenii, czyli jeziora Bled, a następnie do hotelu położonego nieopodal mniej rozreklamowanego, ale nie mniej uroczego jeziora - Bohnij. Droga nie była daleka, ale zaplanowana w taki sposób, aby X-Trail miał się czym wykazać.
Rodzinny przystojniak na wycieczce
X-Trail to jeden z popularniejszych SUV-ów Nissana. Gdy w 2001 roku pojawił się na rynku, momentalnie stało się jasne, jaka grupa najbardziej pokocha to przestronne i solidne auto. Rodzice.
To nie zmieniło się do dziś. Trzy poprzednie generacje znalazły już co najmniej siedem milionów nabywców. Czwarta odsłona raczej nie zrzuci X-Traila z familijnego piedestału, wręcz przeciwnie - z wielu powodów, choć właściwie wszystko sprowadza się do jednego: ktoś w Nissanie ewidentnie ma dzieci.
Żarty żartami, ale etykietę “auto rodzinne” można nakleić właściwie na każdy pojazd, do którego, oprócz kierowcy, wejdzie jeszcze wózek, pies i przedszkolak - nawet jeśli mowa o wózku dla lalek, psie rasy chihuahua i trzylatku. X-Trail nie udaje: oprócz tego, że jest naprawdę przestronny, oferuje kilka zmyślnych rozwiązań, które pokocha każdy rodzic.
Powiedzmy najpierw o dużym bagażniku, bo to kwestia dość istotna. Nie da się ukryć, że choć 585 litrów to o 20 litrów więcej, niż w poprzedniej generacji, to jednak nie jest to wartość rekordowa. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że Nissan komunikuje wymiary, które uzyskano z siedzeniami ustawionymi w naturalnym dla sylwetki nachyleniu - po ich złożeniu oczywiście uzyskamy więcej miejsca. Liczby liczbami, ale “kufer” zdecydowanie wydaje się pojemny, do tego jest otwierany i zamykany bezdotykowo.
Jeszcze odnośnie “ładowności”: istnieje możliwość zakupu wersji z trzecim rzędem siedzeń, na którym zmieszczą się pasażerowie do 160 cm wzrostu. Idealna opcja, gdy przyjeżdżacie do szkoły po jedno dziecko, a do środka chce załadować się pół klasy, które wasza latorośl wspaniałomyślnie zaprosiła na, ekhem, wspólne odrabianie lekcji (przykrywka idealna, nie ma co).
Tym, co dodatkowo podbije serce każdego rodzica, są otwierające się pod kątem 90 stopni tylne drzwi. To naprawdę ułatwia pakowanie - czy to bagaży, czy dzieci w fotelikach, czy też co bardziej upartych czworonożnych przyjaciół.
Kolejna sprawa: schowki, kieszenie i zmyślne patenty na przewożenie różnych niestandardowych przedmiotów, takich jak… karnisze lub, bardziej oczywiste narty. Właśnie dla takich podłużnych “problemów” zaprojektowano otwór na środku kanapy - tak podczas ich przewożenia nie trzeba było składać siedzeń.
O rodzinności X-Traila świadczy też fakt, że jest to pojazd, który prowadzi się lekko, przyjemnie i poniekąd… samodzielnie.
Komfort hybrydy, bezpieczeństwo auta autonomicznego
Słoweńskie górskie drogi są niebywale malownicze, ale trudno powiedzieć, żeby ciągnące się kilometrami górskie serpentyny były synonimem bezproblemowej jazdy. Całkowite skupienie na drodze jest tu koniecznością: chwilę nieuwagi z premedytacją potrafią wykorzystać na przykład miejscowe sarny lub kozice, galopujące chyżo przed maską w najmniej oczekiwanym momencie. X-Trail w takich sytuacjach reaguje bardzo sprawnie: jest bardzo zwinny jak na auto takich gabarytów. Komfort jazdy potęguje fakt, że nowy Nissan sunie po jezdni płynnie niczym elektryk. Tylko że nim nie jest.
System, jaki został tu zastosowany, nosi nazwę e-POWER i ma nam zaoferować doznania podobne do jazdy samochodem elektrycznym, ale bez konieczności “podłączania” go do prądu. Energia elektryczna jest tu oczywiście obecna: to ona napędza koła samochodu. Pod maską znajdziemy jednak również silnik spalinowy, bo to on jest odpowiedzialny za ładowanie baterii.
Fakt, że silnik elektryczny jest wykorzystywany tylko do wytwarzania energii, przekłada się, z jednej strony, na oszczędność paliwa w mieście (silnik pracuje zawsze w optymalnym zakresie obrotów), z drugiej - na cudownie płynną i cichą jazdę, co w warunkach wycieczkowo górskich jest naprawdę jakością nieocenioną.
X-Trail ma również bardzo ciekawe rozwiązanie optymalizujące jazdę w mieście: chodzi o technologię e-Pedal Step. Jest to rozwiązanie, które pozwala kontrolować samochód za pomocą jednego tylko pedała gazu. Zdjęcie nogi powoduje, że pojazd zaczyna hamować i docelowo zwalnia na tyle, aby zapaliły się światła "stop". Jasne, jest to technologia, która wymaga nieco wprawy, ale podejrzewam, że po jej opanowaniu potrafi ułatwić codzienne dojazdy do pracy czy szkoły.
Na górskich szlakach nie było jednak wiele okazji do testowania tej technologii. Znacznie więcej uwagi należało się innowacyjnemu napędowi na cztery kola e-4ORCE, dedykowanemu współpracy z silnikami elektrycznymi.
To właśnie dzięki e-4ORCE nowy X-Trail może wystartować od 0 do setki w siedem sekund. Zaawansowana kontrola napędu na cztery koła sprawia, że niezależnie od warunków jezdnych system kontroluje trakcję i możliwie jak najpewniej “trzyma się” podłoża - zarówno pozornie niewymagającego, jak i najbardziej zdradliwego, jak błoto, żwir czy śnieg.
Tej ostatniej okoliczności Słowenia nie dozwoliła nam przetestować, ale już na kąpiel błotną była przygotowana: Nissan specjalnie do testów zbudował off-roadowy “plac zabaw”.
Mieliśmy więc okazję sprawdzić, jak e-4ORCE sprawdza się na śliskich muldach czy na stromych szutrowych podejściach. Wniosek? Sprawdza się dokładnie w takim stopniu, jakiego oczekiwalibyście od rodzinnego auta, kiedy mniej lub bardziej przypadkowo zdarz wam się zboczyć z ustalonej trasy w poszukiwaniu skrótu przez las.
To co mnie osobiście niezmiernie urzeka w X-Trailu (poza ciszą w kokpicie przy niższych prędkościach i ledwie leciutkim “buczeniem” przy wyższych oraz mnogością schowków) to dbałość o bezpieczeństwo i fakt, że jest to auto w znacznej mierze “rozumne” jeśli chodzi o sytuację na drodze.
Poczynając od wyświetlacza HUD (który w mojej subiektywnej opinii jest super pomocny), po system ProPILOT Assist z Navi-Link, który pozwala pojazdowi “interweniować”, gdy w martwym polu znajduje się inny pojazd, a my akurat zbieramy się do wykonania manewru. Poczucie bezpieczeństwa zwiększa również fakt, że X-Trail jest w stanie wykryć przeszkodę znajdującą się na drodze i w razie konieczności uruchomić system hamulcowy. Auto zachowa się tak samo w przypadku wykrycia przeszkody podczas cofania.
Czy spodziewałam się, że odkrywanie Słowenii będzie tak przyjemne na pokładzie samochodu rodzinnego? Niekoniecznie, bo skojarzenia z tym segmentem rzadko bazują na przymiotnikach takich jak: “ekscytujący”. A X-Trail potrafi pokazać pazurek. Może nie cały pazur, w końcu dzieci patrzą, ale z pewnością potrafi sobie odwołać się do swoich awanturniczych korzeni.
