
W czasie rozgrywania mundialu w Katarze piłkarskie rozgrywki nie zostały zawieszone w Rosji. Zarówno reprezentacja jak i drużyny klubowe nie mogą jednak uczestniczyć w międzynarodowej rywalizacji, ze względu na wojnę w Ukrainie. Do skandalu doszło podczas niedzielnego meczu w Pucharze Rosji.
Rosyjscy kibice futbolu nie mogą liczyć, że w najbliższym czasie ich reprezentacja będzie brana pod uwagę na największych imprezach rangi mistrzostw świata czy mistrzostw Europy. Ze względu na wojnę w Ukrainie, wywołaną przez wojska kierowane przez Władimira Putina, zarówno UEFA jak i FIFA zawiesiły w międzynarodowych rozgrywkach Rosjanki i Rosjan.
Z tego też względu podczas marcowych meczów barażowych o awans na mundial w Katarze Biało-Czerwoni nie rywalizowali z reprezentacją Rosji. Pierwotnie los przydzielił Polakom mecz z Rosjanami w Moskwie, w ramach półfinału play-off o wejście na MŚ 2022. Po wybuchu wojny w Ukrainie, brutalnym ataku Rosji na naszej wschodniego sąsiada, o jakiejkolwiek rywalizacji sportowej nie mogło być mowy.
Rosjanie w okresie trwania mundialu kontynuują własne, krajowe rozgrywki. W miniony weekend odbyła się rywalizacja w Pucharze Rosji. Wyjątkowo ciekawie zapowiadało się starcie z udziałem Zenita Sankt Petersburg oraz Spartaka Moskwa.
Bójka na boisku, sześć czerwonych kartek
Zgodnie z przewidywaniami, pojedynek na Gazprom Arena był bardzo wyrównany. O rozstrzygnięciu zadecydował ostatecznie konkurs rzutów karnych. Obie drużyny wyraźnie nie wytrzymały jednak ciśnienia. Sędzia musiał pokazać aż sześć czerwonych kartek, a niewykluczone, że to i tak za mało, patrząc na boiskowe wydarzenia. Doszło bowiem do regularnej bijatyki, którą wywołała dwójka piłkarzy: Quincy Promes oraz Wilmar Barrios.
W awanturze wziął również udział Maciej Rybus. Były reprezentant Polski, grający w barwach Spartaka, rozegrał pełne 90 minut. Chociaż Rybus nie wziął udziału w konkursie jedenastek, w momencie zamieszania na boisku, skoczył w obronie kolegów z drużyny.
Ostatecznie rzuty karne dały awans Zenitowi, który po bezbramkowym remisie, zwyciężył w konkursie jedenastek 4:2. Wynik rywalizacji zszedł jednak zdecydowanie na dalszy plan, biorąc pod uwagę wydarzenia pomeczowe. Nagranie z Gazprom Areny poniosło się mocno w mediach społecznościowych. Internauci komentują m.in. jakość ciosów wyprowadzonych przez poszczególnych zawodników.
Ciekawe jest, że spośród wyrzuconych za czerwone kartki zawodników, jest tylko dwóch Rosjan. Zamieszani byli za to np. Jamajczyk Shamar Nicholson, Kolumbijczyk Wilmar Barrios, czy Brazylijczyk Malcolm.
Internauci kpią, że w Rosji najwyraźniej dobrze czują się swojej rzeczywistości, niezależnie od trwającego mundialu. Sama sytuacja jest jednak karygodna i zapewne nie skończy się tylko na wykluczeniach piłkarzy za czerwone kartki.
"Nie wiem jak to się nazywa ale taki młyn jak w rugby w pewnym momencie aż się zrobił" czy "Nigdy nie widziałem takiego zachowania na boisku w ekstraklasie a jestem kibicem polskiej ligi od 38 lat." – to tylko niektóre z łagodniejszych wpisów.