Dziecko w czasie zabawy połknęło bombkę. Matkę zatrzymała policja
Dziecko w czasie zabawy połknęło bombkę. Matkę zatrzymała policja Fot. NewsLubuski/East News

Do sytuacji, która mogła skończyć się tragedią, doszło w Białymstoku. 14-miesięczny chłopiec bawił się bombką. W pewnym momencie dziecko włożyło ozdobę do buzi i połknęło ją. Jego matka rozpoczęła dramatyczną walkę z czasem. W czasie jazdy zatrzymali ją policjanci i postanowili pomóc jej w transporcie dziecka do szpitala.

REKLAMA
  • 14-miesięczne dziecko połknęło bombkę i matka udała się z nim do szpitala
  • Gdy jechała buspasem, zatrzymała ją policja, ale funkcjonariusze pomogli jej przedostać się do szpitala
  • Na szczęście dziecku pomogli lekarze i nic nie zagraża jego zdrowiu
  • Dziecko połknęło bombkę, matka mknęła do szpitala buspasem

    Młoda mama była przerażona i kompletnie nie wiedziała, jak zareagować. Wiedziała jedynie, że liczy się czas, więc wsiadła w samochód, by zawieźć synka do szpitala. By zrobić to jak najszybciej, gnała buspasem, gdzie zatrzymali ją funkcjonariusze policji.

    Policjanci z podlaskiej grupy Speed zatrzymali pędzącą jednym z białostockich buspasów toyotę. Gdy zszokowana matka opowiedziała im, co się wydarzyło, postanowili jej pomóc.

    Decyzja w takich sytuacja może być tylko jedna. Policjanci rozpoczęli pilotaż do szpitala. Używając świateł uprzywilejowania, umożliwili szybki i bezpieczny dojazd potrzebującym natychmiastowej pomocy - czytamy w komunikacie na stronie podlaskiej policji. Dziecko bezpiecznie dotarło do szpitala i zostało przekazane medykom. Jak dowiedział się reporter TVN24, lekarze usunęli z buzi dziecka pozostałości bombki i okazało się, że jego zdrowiu nic nie zagraża. Jeszcze tego samego dnia dziecko i matka wrócili do domu.

    Niemowlę połknęło śrubkę

    Pisaliśmy w NaTemat.pl także o innej sytuacji, w której zagrożone było życie dziecka, a rodzicowi pomogli policjanci. Do innej tragedii mogło dojść w Koniakowie. Niemowlę połknęło metalową śrubkę i zaczęło się krztusić. Ojciec wsiadł w samochód, by zabrać dziecko do szpitala.

     Odwracał się, żeby sprawdzić, czy stan dziecka się nie pogarsza. Jego roztargnienie doprowadziło do zdarzenia drogowego. Mężczyzna wjechał w tył innego auta. Jakby tego było mało, 34-latek utknął w korku w Wiśle. Prosił o przyjazd karetki, ale te były zajęte, więc na miejscu zjawili się policjanci. Kolejny patrol przyjechał na miejsce wypadku. Ojca z dzieckiem zabrali dwaj dzielnicowi z Wisły. Radiowozem przewieźli ich do szpitala. Niemowlę otrzymało potrzebną pomoc na czas. Niestety, tata chłopca dostał mandat za nieuważną jazdę. Jak przypomina serwis Mamadu.pl aby nigdy nie znaleźć się w podobnej sytuacji, koniecznie trzeba przyswoić sobie zasady pierwszej pomocy w zakrztuszeniach. Niemowlę jest malutkie i kruche więc w takim przypadku trzeba działać delikatnie, nie mniej jednak bardzo zdecydowanie - czas ma tu ogromne znaczenie.