
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Sochaczew doszło do kuriozalnej kłótni. Przewodniczący rady Sylwester Kaczmarek z Prawa i Sprawiedliwości i bezpartyjny radny Robert Błaszczyk spierali się o to, jak należy zwracać się do innej radnej, oraz wymieniali się nawzajem złośliwościami.
Awantura na sesji rady miasta w Sochaczewie
We wtorek 29 listopada doszło do awantury radnych na sesji w Sochaczewie. O sprawie poinformowało publiczne Radio dla Ciebie. Kłótnia dotyczyła sposobu zwracania się do siebie radnych, sprowokowana wypowiedzią radnego Roberta Błaszczyka.
- Pani Selenko, czy w tych informacjach... - próbował zapytać samorządowiec. Jego wypowiedź została jednak przerwana przez przewodniczącego Sylwestra Kaczmarka z PiS: "Żadna pani Selenko, nie pozwolę na takie określenia. To jest pejoratywne, to jest obrażanie ludzi".
- A może pan powiedzieć, w którym miejscu ja ją obraziłem? - dopytywał Błaszczyk. - Żadna pani Selenko, nie pozwolę na obrażanie ludzi tutaj. Dla ciebie to nie jest pani Selenka, to jest pani radna Selena Majcher. Na pewno nie Selenka - stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości.
- Uważa pan, że jak się pan zwraca do pana Adama Kolocha: "Chodź tutaj", to nie jest obrażenie? - zapytał. W tym momencie Kaczmarek powiedział do samorządowca, że odbiera mu głos i polecił mu, aby usiadł. - Ale panie przewodniczący, ja nie jestem dla pana jakiś tam chłopiec, bo jestem od pana starszy - stwierdził radny.
- Odbieram panu głos, proszę usiąść. Koniec z tym - powtórzył polityk. - Ale pan się tak nie podnieca z tym. Kultura wymaga, abym mógł dokończyć rzeczy, o których mówię - próbował kontynuować radny niezależny. - Podniecam to ja się w zupełnie innych przypadkach, na pewno nie przy tobie - odparował polityk PiS.
- Wtedy, jak mówił pan o bolszewikach i troglodytach, czy w innych przypadkach? Siadaj, to możesz powiedzieć do psa swojego - powiedział mu Błaszczyk. - Pan mi nie odbiera głosu, bo nie jesteśmy na ty - dodał.
Robert Kaczmarczyk skomentował później sprawę w rozmowie z Radiem dla Ciebie. - Jestem absolutnie za tym, żeby mieszkańców przeprosić. Ja ze swojej strony przepraszam, ale nie ja wywołuję te awantury - powiedział.
Z kolei radny Błaszczyk oświadczył, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak podkreślił, opozycja wielokrotnie próbowała odwołać Kaczmarczyka z funkcji przewodniczącego.
– To, co się stało na ostatniej sesji Rady Miasta, nie jest dla nas specjalnym zaskoczeniem. My się zachowujemy bardzo grzecznie i inteligentnie. Ze swojej strony uważam, że nie zrobiłem niczego, czego mógłbym się wstydzić - podkreślił sochaczewski radny.
Skandal w Samorządzie
To nie jedyna skandaliczna sytuacja z udziałem polityka Prawa i Sprawiedliwości, do której doszło w ostatnim czasie. Jak informowaliśmy w naTemat.pl, radni PiS dali upust swoich mądrości podczas dyskusji przed głosowaniem nad uchwałą w Jeleniej Górze. Na nagraniu z sesji Rady Miejskiej, które jest dostępne w sieci, słyszymy np. wypowiedź Mirosława Dębskiego. Radny PiS oświadczył zebranym, że in vitro to "nieludzka procedura hodowania ludzi" i "nie ma nic wspólnego z leczeniem niepłodności". Anna Korneć-Bartkiewicz stwierdziła, że projekt jest pełen hipokryzji, a radny Mariusz Gierus starał się dodatkowo przekonywać, że "projekt zrównuje człowieka z własnością".
