
„Panie prezydencie! Państwo polskie płaci Panu miesięcznie wynagrodzenie w wysokości 9000 zł. To spore pieniądze, które powinny zaoszczędzić Polakom oglądania byłej głowy państwa wyciągającej rękę po pieniądze do mniej lub bardziej podejrzanych biznesmenów” – napisali Młodzi Socjaliści w liście do Aleksandra Kwaśniewskiego. Jak poinformowała w piątek „Gazeta Wyborcza”, były prezydent otrzymuje pensję od firmy Jana Kulczyka.
Młodzi Socjaliści są oburzeni tym, że Aleksander Kwaśniewski może pobierać wynagrodzenie od Kulczyka. Jak twierdzą, pensja, jaką pobiera jako były prezydent, powinna mu wystarczyć. „Jeśli byłoby prawdą, że były prezydent jest najemnikiem osoby omijającej polskiego fiskusa, a w dodatku - człowieka, który wzbogacił się na transakcjach ze Skarbem Państwa w okresie Pańskiej prezydentury - to byłoby kompromitacją nie tylko Pańskiej osoby, ale także naszego kraju” – piszą.
Czytaj także: Przełom na lewicy? Janusz Palikot i Marek Siwiec zapraszają Aleksandra Kwaśniewskiego do rozmów o nowej partii
Lewicowi działacze wietrzą spisek w całej sprawie, bo, jak twierdzą, to Aleksander Kwaśniewski wraz z Leszkiem Millerem prowadził "zakulisowe negocjacje z Kulczykiem na temat spółek Skarbu Państwa". Pytają byłego prezydenta, czy gdyby nie te negocjacje, teraz nie otrzymywałby pieniędzy od biznesmena,
Młodzi Socjaliści
Kwaśniewskiego przed zarzutami bronią inni działacze lewicy, m.in. Ryszard Kalisz i Józef Oleksy. Pierwszy powiedział w programie "Piaskiem po oczach", że były prezydent jest osobą prywatną i nie ma obowiązku ujawniania swoich zarobków. Oleksy podkreślił zaś, że zajęcie Kwaśniewskiego nie przeszkadza w jego powrocie do polityki.
