Na słodko baba wróżyła to nowa marka cukiernicza

Ma być smacznie i pięknie
Ma być smacznie i pięknie mat.prasowe
Dwie wielbicielki słodkości i designu stworzyły markę, która łączy te dziedziny. Oferują ekologiczne ciasteczka w pięknych opakowaniach


Na słodko baba wróżyła powstało tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Aleksandra Solarska i Aldona Jaworska otworzyły pop up shop w luksusowym Domu Handlowym Mysia 3. Na drewnianych stołach rozstawiły wielkie słoje z ciasteczkami w kształcie gwiazdek. Na razie oferują cztery rodzaje ciasteczek i kilka wzorów opakowań.


Jaki jest wasz pomysł na biznes?
Aleksandra Solarska: Definiujemy go jako sweets and decor. Ma być smacznie i pięknie. Uwielbiamy słodycze i dobry design. Dlatego jedno i drugie jest dla nas tak samo ważne. Ciastka są najwyższej jakości, ekologiczne, pieczone według receptury mojej babci. Do tego piękne opakowania. Na razie przygotowałyśmy kolekcję słoi z napisami, ale mamy zamiar rozszerzyć ofertę.


Aldona Jaworska: Słoje wspaniale trzymają zapach. Kiedy otwieramy je, od razu czujemy słodki maślany zapach. Jak w dzieciństwie. Chcemy, żeby nasze słodkości były prezentową alternatywą np. dla wina. To świetny pomysł na niezobowiązujący prezent.

Same pieczecie ciastka?

Aldona Jaworska: Na początku piekłyśmy same. Pierwsza partię zrobiłyśmy pod okiem babci Oli w domu. Był plan, że będziemy piec same, ale potrzebna do sklepu ilość nas przerosła.. Dlatego zwróciłyśmy się do fachowca, znalazłyśmy cukiernika z małej cukierni, który nam pomaga i piecze ciasteczka według naszej receptury, z naszych składników. Mamy ciasteczka maślane, cynamonowe, korzenne i czekoladowe. Ale w planach kolejne słodycze – teraz pracujemy nad bezami.




Ciastka w słojach po niemal 250 złotych. To może wzbudzić kontrowersje, podobnie jak bułka tarta z Charlotte za 7 złotych.

Aleksandra Solarska: To nie jest tani produkt, zdajemy sobie z tego sprawę. Ale takie było założenie. Nasza grupa docelowa to nie jest masa. Produkt musi być dobry. Jeśli chcemy zrobić ciastka z ekologicznych produktów – nasze powstają wyłącznie na bazie składników pochodzących z upraw rolnictwa ekologicznego, według domowej receptury, to nie będzie to tanie jak herbatniki z supermarketu. Sprzedajemy piękno i pewne emocje. Ci, którzy to doceniają, nie mają problemu z tym, żeby wydać na to pieniądze. Mamy odzew, że pomysł się podoba. Nawet jeśli tylko zainspirujemy kogoś, żeby podać słodkości w inny niż dotychczas sposób, to też fajnie.

Aldona Jaworska: Poza tym, to nie do końca są „ciastka w słoiku”. Słoje, które sprzedajemy są trwałe, zostają w domu na lata. Można je wykorzystać jako dekorację wnętrza, wypełnić czymś innym, uzupełnić nowymi ciasteczkami. To piękne przedmioty. Trochę robimy ludziom bałagan w głowach. Wiele osób za szkło, za wazon zapłaci kilkaset złotych. Ale jeśli pojawiają się w nim ciastka, to zaczyna się problem – co kupuje za te pieniądze. Ciastka? Trochę drogo. A dla nas opakowanie i zawartość są takim samym produktem. To wielu osobom wciąż trudno zrozumieć.

Co dalej z Na słodko baba wróżyła?
Aleksandra Solarska: Dla magicznych rzeczy potrzebna jest magiczna dekoracja. Dlatego chcemy docelowo stworzyć własne miejsce – cukiernię z ciastkami pieczonymi na miejscu. Żeby można było poczuć ten zapach. Wybrać słodycze i pięknie je zapakować. Na polskim rynku brakuje oryginalnych opakowań, dodatków, dekoracji. Na pewno zostaniemy przy słojach – są ekologiczne i maja bardzo faja tradycję. Dawniej polskie szkło było słynne, wyrabiano z niego piekne rzeczy. Teraz zastąpił je plastik. Chcemy przywrócić mu dawny blask, sprowadzić z powrotem do naszych kuchni i salonów. Pracujemy też nad kolejny kolekcjami opakowań. Ludzie zaczynają zwracać uwagę na to, jak coś jest zapakowane, podane.

Do 11 stycznia pop up shop Na słodko baba wróżyła można znaleźć w domu towarowym Mysia 3 w Warszawie. Potem można szukać ich na Facebooku.