OŻENEK
OŻENEK Fot. Kasia Chmura

Trzeci dzwonek powinien być w teatrze tym ostatnim. Niestety, często zdarza się, że podczas spektaklu dzwonków rozlega się znacznie więcej. Rozdzwonione, rozwibrowane i rozświetlone smartfony przeszkadzają nie tylko współwidzom, ale i rozpraszają aktorów na scenie. O tym, jak ważnym elementem przedstawienia jest uważność, mówi kampania SMARTFON OFF. TEATR ON. zainicjowana przez Teatr 6.piętro

REKLAMA

- Aktor na scenie jest organizmem "podłączonym do wysokiego  napięcia", więc widzi i słyszy wszystko z potrójną mocą - tłumaczy Michał Żebrowski, Dyrektor Naczelny Teatru 6.piętro. Nie łudźcie się zatem, że szybkie odpisanie na wiadomość, albo rzucone cichutko do słuchawki: “Nie mogę rozmawiać, jestem w teatrze” przejdzie niezauważone. 

“Dźwięki telefonu, wibracje, światło ekranu, odbieranie połączeń, sprawdzanie  wiadomości, godziny, robienie zdjęć aktorom podczas spektaklu - każda z tych form  korzystania ze smartfona w Teatrze rozprasza aktorów na scenie, przeszkadza innym  widzom, ale również wpływa negatywnie na własny odbiór przedstawienia” - informują twórcy inicjatywy SMARTFON OFF. TEATR ON.

Spora część z was pomyślała pewnie w tym momencie: “No nie, robienie zdjęć w trakcie spektaklu? Przesada!”. I rzeczywiście, nie jest to zachowanie zbyt eleganckie. Problem w tym, że “błyskawiczne” odpisanie na maila niewiele się od niego różni. Kampania SMARTFON OFF. TEATR ON. ma nam to uświadomić. 

Jak przekonują twórcy akcji, wyłączenie telefonów i “odłączenie się” od świata zewnętrznego jest niezbędne, by poczuć chemię wspólnego  przeżycia wytwarzaną przez dialog Sceny i Widowni.

Niech Teatr znów będzie miejscem, gdzie poczujemy przynależność do kreatywnej  wspólnoty, miejscem, gdzie spotykamy się z Kulturą. Miejscem bez smartfona. 

SMARTFON OFF. TEATR ON

W promocję akcji zaangażowali się aktorzy, których można zobaczyć na scenie Teatru 6. piętro: Joanna Liszowska, Adriana Kalska, Barbara Kurdej Szatan, Pola Gonciarz, Michał Żebrowski, Mateusz Damięcki, Cezary Pazura, Cezary Żak,  Mikołaj Roznerski, Piotr Głowacki czy Rafał Królikowski. 

Wszyscy oni będą zachęcać nas, aby dać odpocząć naszym smartfonom - choćby podczas wizyty w teatrze. Inicjatywę wspierają również eksperci z innych dziedzin: dr Andrzej Silczuk - lekarz specjalista psychiatra oraz Tomasz Lipowski - nauczyciel medytacji. 

Dr. Silczuk tłumaczy, że skutki korzystania lub nawet zerkania na telefon w trakcie spektaklu są znacznie dalej idące, niż nam się wydaje:

Jakie ryzyko niesie ze sobą aktywne korzystanie ze smartfona w trakcie spektaklu na żywo? Angażując zarówno koncentrację uwagi, jej przerzutność, wymuszając elastyczność poznawczą, telefon generuje dodatkowe, krótkotrwałe emisje dopamino zależnej przyjemności z układu nagrody. Taki bodziec jest na tyle intensywny, że chwilowo dekoncentruje z przeżycia kulturalnego, niejako usadawiając je w tle zdarzeń dziejących się on-line. To z kolei ograbia z mindfulnessowego przeżywania spektaklu z udziałem aktorów, a w miejscu, gdzie dotychczas miałaby pojawić się satysfakcja w związku z obcowaniem ze sztuką, pojawia się dopaminowa dziura, wyładowana prostym, “plastikowym” bodźcem. Na jej regenerację i zdolność czerpania ze spektaklu potrzeba kilku minut.

Dr Andrzej Silczuk

Lekarz specjalista psychiatra

Jak zatem nie dopuścić do tak gwałtownego rozproszenia uwagi? Tomasz Lipowski, który uważność studiował wśród buddyjskich mnichów w świątyni Wat Tam Wua w  Tajlandii, zna wiele sposobów na odcięcie się od niechcianych bodźców, na przykład taki:

Uziemienie to nic innego jak kotwica, która trzyma Cię z dala od myśli. Za każdym razem, kiedy zorientujesz się, że Twój umysł pływa w wirtualnym świecie, przekieruj uwagę na dowolne neutralne doznanie tu i teraz. Może to być oddech, odczucie siedzącego ciała czy zapach. Dowolne doznanie zmysłowe, które zaczynasz obserwować i dzięki niemu wychodzisz z myśli, jest właśnie uziemieniem. Im częściej to robisz, tym stabilniejszy umysł pielęgnujesz.

Tomasz Lipowski

nauczyciel medytacji

Zgodnie z wyliczeniami CBOS z 2021 roku telefony komórkowe posiada 96 proc. Polaków. Nie wiadomo, ilu z nas regularnie wyłącza je, gdy na teatralnej widowni gasną światła. 

logo