
Europoseł SLD w rozmowie z naTemat przyznaje, że Palikot jest odważnym politykiem, który wnosi świeże spojrzenie do Sejmu. Marek Siwiec zaznacza, że nie widzi w tej chwili warunków na wejście w koalicję z Platformą Obywatelską, bo dla SLD byłaby to operacja szalenie ryzykowna.
REKLAMA
W piątek do Polski przyjechał Francois Hollande, kandydat partii socjalistycznej na prezydenta Francji. Leszek Miller spotkał się z nim, w przeciwieństwie do premiera Tuska.
To niewykorzystana sytuacja. Donald Tusk powinien znać przywódców europejskich. Francois Hollande jest poważnym politykiem, ma duże szanse na zwycięstwo. Niezależnie jednak od tego, jak potoczą się wybory, trzeba rozmawiać z tymi, którzy coś znaczą w polityce europejskiej.
Niemiecki "Der Spiegel" podał, że przywódcy Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii uzgodnili, że w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi we Francji nie będą spotykać się z Hollandem.
Nawet jeżeli taka umowa jest, to i tak nigdy się nie ujawni w postaci deklaracji. Natomiast gdyby Donald Tusk postanowił w ten sposób budować swoją wiarygodność jako lider ważnego państwa w Europie, przystępując do tego porozumienia, to ja mógłbym tylko wzruszyć ramionami. W przypadku Polski stosunki polsko-francuskie są znacznie ważniejsze niż lojalność w obrębie jednej partii.
Francois Hollande prowadzi w sondażach, ale jest jednak kandydatem, w pewnym sensie, zastępczym. Kandydatem partii socjalistycznej miał być przecież Dominique Strauss-Kahn.
Ten "zastępczy" kandydat zdobył zdecydowane zwycięstwo w prawyborach, a są to bezpośrednio oddawane głosy w ramach francuskiego systemu partii socjalistycznej. Jest dzisiaj liderem sondaży, więc trudno mówić tu o kandydaturze zastępczej.
Hollande chce obniżyć wiek emerytalny i renegocjować pakt fiskalny.
Francois Hollande podczas obiadu wydanego przez Leszka Millera powiedział jasno, że moment przejścia na emeryturę powinien być związany ze stażem pracy. Powiedział również, że staż pracy, który byłby warunkiem przejścia na emeryturę, powinien wynosić 41 lat. I w warunkach francuskich, wiekiem, w którym przechodzi się w stan spoczynku, powinno być co najmniej 60 lat. Realia są takie, że dzisiaj to jest 67 lat. Dlatego to, co Hollande mówi na temat powiązania wieku emerytalnego ze stażem pracy, jest bardzo zbliżone do tego, co mówi SLD.
A pakt fiskalny?
Zgadzamy się, i to jest postulat lewicy europejskiej, że mówienie o zaciskaniu pasa bez programu wzrostu i programu stymulacji walki z bezrobociem, bez programu społecznego, jest za słabe. Same oszczędności z tego impasu nas nie wyciągną.
Leszek Miller to jedyny kandydat na przewodniczącego SLD. Czy były premier ma szanse przywrócić świetność Sojuszowi?
Najważniejsze w polityce, w życiu, w fizyce, jest doświadczenie i fakty. Fakt jest taki, że nikt inny się nie zgłosił. Oznacza to, że większość członków partii jest gotowa współpracować i budować przyszłość tej formacji razem z Leszkiem Millerem. On w ciągu 3 miesięcy uzyskał bardzo dużo - uspokoił tę partię i przywrócił ją do gry w mainstreamie. Wizyta Francoisa Hollanda dobrze o tym świadczy. W związku z tym na pytanie, czy w wyniku szefowania wyboru Millera zdarzy się jakiś spektakularny postęp, odpowiedź brzmi: to zależy od nas. Musimy udowodnić, że jesteśmy partią, która może wyskoczyć ponad szklany sufit. O tym właśnie będzie kongres oraz formułowanie programu.
Janusz Palikot twierdzi, że Leszek Miller jest gotów wejść w koalicję z Platformą.
Nie widzę w tej chwili takich warunków, nie widzę woli z obu stron. Dla nas byłaby to operacja szalenie ryzykowna i pożytki z niej płynące na pewno nie rekompensowałyby ryzyka. Janusz Palikot równie dobrze mógłby tłumaczyć się z tego, czy jest w stanie wejść w koalicję z premierem Tuskiem. Prowadzi przecież rozmowy na temat emerytur, więc gdyby wziąć to pod uwagę, to Palikot jest bliższy Tuskowi niż SLD.
Lider Ruchu Palikota deklaruje, że w koalicję z Tuskiem nie wejdzie.
To znaczy, że nie wejdzie. My też nie wchodzimy i tego problemu dzisiaj nie ma.
Kim Pana zdaniem jest Janusz Palikot? Dariusz Joński w "Gazecie Wyborczej" mówi, że to nie lewica, a liberał z krwi i kości.
Dla mnie Palikot jest odważnym politykiem, który wnosi świeże spojrzenie do Sejmu. To jest poza wszelką dyskusją. Można się zgadzać albo nie zgadzać, ale trzeba respektować jego świeże spojrzenie. Ważne jest, że on sytuuje się na lewicy i to jest deklaracja, którą traktuję poważnie. Chciałbym, żeby to udowodnił. Dla mnie tego typu deklaracja jest czymś nowym, bo do tej pory poza SLD nie było partii, która zadeklarowałaby swoją lewicowość. Nie mówię, że napełniła treścią, ale chociażby zadeklarowała.
Podniósłby Pan podatki dla najbogatszych?
Nie chcę być populistą. Jestem za tym, żeby był zróżnicowany system podatkowy, w którym najbogatsi płacą więcej, ale nie wiem, od którego momentu podnoszenie podatku przynosi większe wpływy do budżetu. Dzisiaj takiego projektu nie ma, więc trudno w ciemno odpowiadać.
Wcześniejsze wybory parlamentarne to realny scenariusz?
Musimy patrzeć na to, jak wygląda większość. Wcześniejsze wybory są jednym z wariantów, choć ich przeprowadzenie niecały rok po odbyciu regularnych wyborów stanowi sytuację mocno kryzysową. To będzie bardzo poważny sprawdzian dla premiera, który będzie robił wszystko, aby go uniknąć.
Które partie w Sejmie poprą ustawę wydłużającą wiek emerytalny? Platforma z PSL, a może Ruch Palikota z Platformą?
Nie chcę gdybać. Nie dostaliśmy dzisiaj od premiera propozycji wariantu kompromisowego. Skoro Donald Tusk zaczyna proponować kompromisy PSL, to niech może stworzy jakiś szerszy front dla poparcia całej idei. W obecnej chwili takich warunków nie ma. Poza Platformą i PSL, nie widzę szczególnego poparcia dla tego projektu.
PSL opowiada się za dopisywaniem do kapitału emerytalnego matek kwoty około 20-30 tys. złotych.
Generalnie mam wątpliwości co do takiego różnicowania. To od razu stworzy sytuację nierówności. PSL trwa przy swoim i chwała im za to. Premier za wszelką cenę chce ich kupić, zatem jest to jedna z takich koncepcji, które, moim zdaniem, cementują jakieś chore rozwiązania, niż przynoszą realny pomysł.