
13-latka oskarżyła swojego ojczyma o molestowanie, po czym 45-letni mężczyzna na kilka miesięcy trafił do Zakładu Karnego w Czerwonym Borze. Przebywał w areszcie tymczasowym nawet wtedy, gdy jego pasierbica przyznała, że wszystko zmyśliła, bo ten nie pozwalał jej grać na telefonie. Pan Daniel z Łomży został oczyszczony z zarzutów, jednak w więzieniu był gwałocony i bity. Teraz żąda milionowego odszkodowania.
Pan Daniel z Łomży trafił do Zakładu Karnego w Czerwonym Borze w województwie podlaskim. Jak opowiedział w rozmowie z dziennikarzem TVP, jego współwięźniowie znęcali się nad nim. Stwierdził, że był bity, poniżany, głodzony i duszony. Mężczyzna przyznał, że dwukrotnie został zgwałcony. Sprawą zajął się pracownik "Tygodnika" TVP. W swoim materialne zacytował akta sprawy.
"Po obchodzie wszyscy po kolei, jeden po drugim, po 50 razy bili mnie w jedno kolano, napinając łyżkę. Dwóch trzymało za ręce, jeden bił. Zasłaniali wizjer w drzwiach. Nawet próbowali wycinać mi paznokcie. Tego samego dnia jeszcze wchodząc na łóżko Kacper G. złapał mnie za szyję ręką, zwalając mnie z łóżka i uderzyłem miednicą o posadzkę. W nocy Islam podchodził i patrzył czy śpię. Bałem się o swoje życie. Wszyscy zastraszali, że jak coś powiem, to mnie zabiją. Nie byłem dopuszczany do drzwi. Później musiałem wypić roztwór z soli. Gdybym tego nie zrobił, wlaliby siłą w gardło. Po tym plułem krwią, z nosa krew leciała" - można w nich przeczytać".
Cztery miesiące w areszcie, mimo odwołania zeznań
Gdy policja aresztowała wówczas 45-letniego mężczyznę, jego pasierbica przyznała, że wszystko zmyśliła, ponieważ "tata kazał jej się dużo uczyć i nie mogła grać na telefonie". 13-latka powiedziała śledczym, że chciała się w ten sposób zemścić na ojczymie. Napisała również list do prokuratury i sądu prosząc, by uwolniono jej ojczyma. Mimo odwołania zeznań przez dziewczynę i jej wyjaśnień, pan Daniel i tak spędził cztery miesiące w areszcie.
Milion złotych zadośćuczynienia
Dzisiaj ma 50 lat i jak przyznaje "jest wrakiem człowieka". Funkcjonuje wyłącznie dzięki lekom psychotropowym i nie jest zdolny do pracy. Mężczyzna chce zadośćuczynienia za niesłuszne tymczasowe aresztowanie.
Według informacji zebranych przez TVP, sąd pierwszej instancji przyznał panu Danielowi 350 tys. zł odszkodowania, ale prokurator odwołała się od tego i zaproponowała... 30 tys. zł, a następnie prawie 60 tys. zł. Swoją decyzję uzasadniła tym, że "jest to kwota adekwatna do doznanych przez Daniela K. krzywd i nie będzie ona stanowiła dla niego źródła bezpodstawnego wzbogacenia się".
