Wnuczkowie, córeczki, koledzy znajomych – wszyscy chcą zrobić wywiad z Krystyną Jandą. Nie ona jedna ma taki problem

Krystyna Janda ma dość wywiadów, których udziela dzieciom i wnuczkom swoich znajomych
Krystyna Janda ma dość wywiadów, których udziela dzieciom i wnuczkom swoich znajomych Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Rozpoznawalność bez wątpienia bywa problemem. W przypadku Krystyny Jandy kłopotem stali się jednak znajomi, którzy masowo przysyłają swoje potomstwo z prośbą o wywiad z aktorką. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że może to być zwyczajnie uporczywe. Czy nie jesteśmy w stanie wyczuć granicy "przyjacielskiej przysługi"?


Problem Krystyny Jandy stał się na tyle duży, że postanowiła zabrać w tej sprawie głos na swoim profilu na Facebooku. Aktorka pisze, iż w programie szkół podstawowych lub gimnazjach, punktem obowiązkowym jest zadanie domowe pt. "zrób wywiad ze znaną osobą". Im bardziej znana będzie osoba, do której dziecko "dotrze", tym zaradniejszy okaże się dany uczeń w oczach nauczyciela.


Krystyna Janda
Źródło: Facebook.com

Dotyczy mnie to i żywo bulwersuje, bo wciąż zgłaszają się do mnie ludzie, znajomi, sąsiedzi, pan z kiosku, nieznajomi, przychodzą do teatru, piszą listy, dzwonią… z błaganiem o udzielenie wywiadu, wnuczkowi, córeczce znajomych, synkowi, wnuczkowi koleżanki itd. itp. Trudno mi odmawiać, a z drugiej strony jestem oburzona. Przecież to nie te dzieci docierają do mnie, nie one ze mną rozmawiają, nie one zadają pytania. CZYTAJ WIĘCEJ


Sytuacja może niektórym wydawać się śmieszna, a wręcz abstrakcyjna. Wpis Krystyny Jandy świadczy bez wątpienia o tym, jak bardzo znajomi musieli nadużyć uprzejmości jednej z najwybitniejszych polskich aktorek. Z wpisu Jandy można wywnioskować, że rodzice robią swoim dzieciom krzywdę zamiast pomagać. Wyręczają ich nie tylko w "dotarciu" do znanej osoby, ale też piszą im na kartce pytania. Aktorka nie ma pretensji do dzieci, a do dorosłych właśnie, którym bardzo często brakuje wyobraźni.

Krystyna Janda
Źródło: Facebook.com

Co to za absurd! Tłumaczę babciom, matkom, dziadkom i rodzicom, że dzieci powinny przeprowadzić wywiad z nimi, z mamą, tatą, panią w sklepie, panem co pilnuje parkingu, o ile byłoby to pożyteczniejsze, nie mówiąc już o tym że pewnie dowiedziałyby się te dzieci o swoich ojcach, matkach, babciach, ludziach wśród których żyją, rzeczy bezcennych, zbliżyłyby się do nich i sformułowały pytania, których pewnie na co dzień nigdy by nie zadały. Ile korzyści za jednym zadaniem? Nieocenionych korzyści. CZYTAJ WIĘCEJ


Problem Krystyny Jandy ma nieco głębsze podłoże. Ma on bowiem źródło w ludzkiej bezczelności i braku umiejętności przewidywania skutków swoich działań. Bywamy tak zapatrzeni w swoje własnej potrzeby, że kompletnie zapominamy o elementarnych zasadach kultury i dobrego wychowania.


Problem Krystyny Jandy zna każdy, kto jest w jakimkolwiek sensie "użyteczny" dla swoich przyjaciół. Wie o tym każdy mechanik samochodowy, hydraulik, czy księgowy w okresie rozliczania PIT-ów.

Oszczędzanie na przyjaciołach?

Nie lubimy wydawać pieniędzy, jeśli można tego uniknąć. Jeśli jednak sami nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić, czasem po prostu trzeba wezwać fachowca, a w Polsce coraz trudniej o takiego. Ich usługi drożeją, a czas oczekiwania jest coraz dłuższy. Jeśli na kogoś trafimy, to albo często musimy sporo zapłacić, przy czym nie jesteśmy do końca zadowolenie z wykonanej pracy. Wiele osób chce tego uniknąć i prosi o pomoc znajomego fachowca.

Konrad Maj
Psycholog

Ludziom nadużywającym przyjacielskiej pomocy brakuje czasem zwykłej kultury. Powinni oni nabrać umiejętności "decentracji" i spróbować wczuć się w rolę drugiego człowieka.

– Wielu znajomych do mnie dzwoni z prośbą o pomoc i najczęściej ją uzyskują – mówi Bogdan, hydraulik z Warszawy. Jak twierdzi, znajomi bardzo często zgłaszają się do niego z konkretnym problem. Niestety, zapominają często, że hydraulika to jego źródło utrzymania. – Robię co mogę, pomagam, jeśli się da. Zdarza się jednak, że ludzie bywają po prostu bezczelni. Kiedyś znajomy poprosił mnie, abym w wolnej chwili zrobił mu całą łazienkę – wspomina.

Ludziom proszącym przyjaciół o pomoc często wydaje się, że tylko oni mają dany problem. – Gdybym pomagał wszystkim, to bym musiał dokładać do tego interesu – twierdzi Bogdan. Mało kto liczy, że od swojej działalności trzeba zapłacić podatek, dojechać na miejsce, wydać pieniądze na materiały. – Jeśli mam pomóc komuś znajomemu, to proponuję mu niższą cenę za swoją usługę. Wydaje mi się, że to uczciwe rozwiązanie – mówi Bogdan.

Niestety, często zniżka nie jest tym, czego oczekują nasi przyjaciele. – Miałem kilka przypadków, ze ludzie się na mnie śmiertelnie obrażali, gdy chciałem chociażby zwrotu kosztów za paliwa, podatek. Mi było głupio dopominać się o zapłatę i tej drugiej osobie z pewnością też – mówi hydraulik.

Znowu winny kryzys?

Zdaniem Konrada Maja ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej przyczyn tego zjawiska można doszukiwać się w kryzysie finansowym. – Ludzie zaczęli wertować książki telefoniczne w swoich telefonach i szukają przydatnych kontaktów. To sygnał, że ludzie po prostu uznali, że mogą mieć coś taniej, co pozwoli im zaoszczędzić. Być może dlatego nie mają takich oporów, jak kiedyś – zastanawia się Konrad Maj.

Konrad Maj
Psycholog

Wydaje nam się, że to co zrobi koleżanka czy kolega jest bardzo proste, że to chwila moment i już jest gotowe. Dotyczy się to zwłaszcza tych sytuacji, gdzie nasz znajomy nie musi zaangażować żadnych materiałów, a "tylko" swój czas.

Ludzie są często skoncentrowani jedynie na swoich potrzebach. – Wydaje nam się, że to co zrobi koleżanka czy kolega jest bardzo proste, że to chwila moment i już jest gotowe. Dotyczy się to zwłaszcza tych sytuacji, gdzie nasz znajomy nie musi zaangażować żadnych materiałów, a "tylko" swój czas – ocenia psycholog. Jest tak choćby w przypadku wszelkiego rodzaju konsultacji, za które normalnie ludzie pobierają pieniądze.

Kolejny powodem takiego zachowania ludzi, jest brak świadomości znaczenia tzw. "Kosztów alternatywnych". – Gdy ktoś wykonuje pracę dla swoich przyjaciół, to w tym czasie nie wykonuje innej pracy, za którą otrzymałby wynagrodzenie. Kosztem alternatywnym jest również odpoczynek, który jest zastąpiony pracą dla przyjaciół – wskazuje psycholog.

Jak odmówić natrętowi?

Nie każdy jest w stanie odmówić pomocy znajomym, nawet jeśli ich prośby przekraczają granicę zwykłej przysługi. – Ludziom nadużywającym przyjacielskiej pomocy brakuje czasem zwykłej kultury. Powinni oni nabrać umiejętności "decentracji" i spróbować wczuć się w rolę drugiego człowieka – mówi Konrad Maj.

Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, a czujemy że przekracza to nasze możliwości, powinniśmy grać w otwarte karty. – Trzeba mówić wprost: Nie chcę, aby ucierpiały na tym nasze relacje, wiec dla ich dobra, potraktujmy to jako współpracę na gruncie zawodowym. Ciebie jednak, jako mojego znajomego, potraktuję w sposób specjalny – podpowiada psycholog. Według psychologa, warto tez nadmienić w rozmowie, że musimy na ten czas przesunąć wizytę u innego klienta na później, a tym samym nie zarobimy.