
Rozpoznawalność bez wątpienia bywa problemem. W przypadku Krystyny Jandy kłopotem stali się jednak znajomi, którzy masowo przysyłają swoje potomstwo z prośbą o wywiad z aktorką. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że może to być zwyczajnie uporczywe. Czy nie jesteśmy w stanie wyczuć granicy "przyjacielskiej przysługi"?
Dotyczy mnie to i żywo bulwersuje, bo wciąż zgłaszają się do mnie ludzie, znajomi, sąsiedzi, pan z kiosku, nieznajomi, przychodzą do teatru, piszą listy, dzwonią… z błaganiem o udzielenie wywiadu, wnuczkowi, córeczce znajomych, synkowi, wnuczkowi koleżanki itd. itp. Trudno mi odmawiać, a z drugiej strony jestem oburzona. Przecież to nie te dzieci docierają do mnie, nie one ze mną rozmawiają, nie one zadają pytania. CZYTAJ WIĘCEJ
Sytuacja może niektórym wydawać się śmieszna, a wręcz abstrakcyjna. Wpis Krystyny Jandy świadczy bez wątpienia o tym, jak bardzo znajomi musieli nadużyć uprzejmości jednej z najwybitniejszych polskich aktorek. Z wpisu Jandy można wywnioskować, że rodzice robią swoim dzieciom krzywdę zamiast pomagać. Wyręczają ich nie tylko w "dotarciu" do znanej osoby, ale też piszą im na kartce pytania. Aktorka nie ma pretensji do dzieci, a do dorosłych właśnie, którym bardzo często brakuje wyobraźni.
Co to za absurd! Tłumaczę babciom, matkom, dziadkom i rodzicom, że dzieci powinny przeprowadzić wywiad z nimi, z mamą, tatą, panią w sklepie, panem co pilnuje parkingu, o ile byłoby to pożyteczniejsze, nie mówiąc już o tym że pewnie dowiedziałyby się te dzieci o swoich ojcach, matkach, babciach, ludziach wśród których żyją, rzeczy bezcennych, zbliżyłyby się do nich i sformułowały pytania, których pewnie na co dzień nigdy by nie zadały. Ile korzyści za jednym zadaniem? Nieocenionych korzyści. CZYTAJ WIĘCEJ
Problem Krystyny Jandy ma nieco głębsze podłoże. Ma on bowiem źródło w ludzkiej bezczelności i braku umiejętności przewidywania skutków swoich działań. Bywamy tak zapatrzeni w swoje własnej potrzeby, że kompletnie zapominamy o elementarnych zasadach kultury i dobrego wychowania.
Ludziom nadużywającym przyjacielskiej pomocy brakuje czasem zwykłej kultury. Powinni oni nabrać umiejętności "decentracji" i spróbować wczuć się w rolę drugiego człowieka.
Wydaje nam się, że to co zrobi koleżanka czy kolega jest bardzo proste, że to chwila moment i już jest gotowe. Dotyczy się to zwłaszcza tych sytuacji, gdzie nasz znajomy nie musi zaangażować żadnych materiałów, a "tylko" swój czas.


