
Głośno było w ostatnim czasie na temat Motoru Lublin i jego trenera Goncalo Feio. Portugalczyk popadł w konflikt z prezesem klubu Pawłem Tomczykiem, co ostatecznie zakończyło się na... rozciętym łuku brwiowym tego drugiego. Wygląda jednak na to, że szkoleniowiec klubu z II ligi dostanie drugą szansę.
O szokujących zdarzeniach w Lublinie informowaliśmy kilka dni temu. Motor Lublin stał się najgłośniejszym klubem ostatnich kilku dni wśród krajowych dziennikarzy sportowych. Powód? Mocny temperament trenera drugoligowca, czyli Goncalo Feio. Portugalczyk z tygodnia na tydzień coraz bardziej frustrował się polityką klubu, aż w końcu dał temu dosadny wyraz.
Co zrobił Feio? Po meczu ligowym Motoru z GKS Jastrzębie trener... zaatakował prezesa klubu Pawła Tomczyka, a ten po uderzeniu znalazł się w szpitalu. Portugalczyk miał być zdenerwowany na rzeczniczkę klubu, że ta nie wzięła udziału w konferencji prasowej. W obronie Pauliny Maciążek stanął prezes Motoru, w wyniku czego doszło do kłótni.
Feio w afekcie chwycił za podkładkę na kartki i rzucił w swojego przełożonego. Skończyło się na rozciętym łuku brwiowym Tomczyka i aferze na całą Polskę.
We wtorek 7 marca okazało się jednak, że jest jeszcze spory margines dla... kuriozalnych wydarzeń związanych z polską piłką nożną. Doszło bowiem do konferencji prasowej, zatytułowanej mianem konferencji Zbigniewa Jakubasa. Właściciel klubu, na co dzień właściciel Grupy Kapitałowej Multico, stanął w obronie... trenera. A Feio, będący obok Jakubasa, przeprosił i to by było na tyle.
Dodajmy, że prezes Tomczyk został zawieszony na okres trzech tygodni, a wspomniana pani rzecznik przestała pełnić swoją funkcję.
Piłkarze i sztab szkoleniowy murem za Feio
W mediach społecznościowych pojawiło się również krótkie oświadczenie prosto z szatni Motoru. Widać, że Portugalczyk może liczyć na wsparcie ze strony zawodników i asystentów.
"Trener Goncalo Feio pojawił się w Motorze Lublin w momencie, gdy drużyna znajdowała się na dnie tabeli. Swoim profesjonalizmem, ciężką pracą i walką o drużynę doprowadził do stworzenia bardzo dobrych warunków do pracy i realną szansę, by nie spisać tego sezonu na straty. W tym trudnym momencie, mimo fali krytyki, sumienie podpowiada nam tylko jedno: Trenerze, jesteśmy z Tobą i mamy nadzieję na owocną dalszą współpracę" – można przeczytać w oświadczeniu, pod którym podpisali się piłkarze oraz sztab Motoru.
Wygląda zatem na to, że portugalski szkoleniowiec nadal będzie trenerem Motoru, mając poparcie właściciela klubu oraz wyrażając skruchę zdarzeniem z zawieszonym prezesem.
Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje jednak decyzja ze strony Komisji Dyscyplinarnej PZPN. Sprawa Feio jest rozpatrywana od ostatniego poniedziałku (tj. 6 marca), ale to dopiero początek przeprowadzanego dochodzenia.
Czy federacja ukarze Portugalczyka np. odebraniem licencji trenerskiej? Taki scenariusz wydawał się całkiem realny jeszcze kilka dni temu. Po konferencji z udziałem właściciela Motoru oraz wsparciu ze strony piłkarzy, sztabu oraz większości kibiców Motoru, sprawa może się jednak zakończyć korzystnie dla... wybuchowego szkoleniowca.
Zobacz także
