Strajk kolejarzy odbędzie się w piątek 25 stycznia rano, od godziny 7.00 do 9.00
Strajk kolejarzy odbędzie się w piątek 25 stycznia rano, od godziny 7.00 do 9.00 Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

W piątek, 25 stycznia, ma odbyć się strajk kolejarzy PKP. Wedle zapowiedzi, żadne pociągi nie będą kursować między godziną 7.00 i 9.00.

REKLAMA
Strajk ma obejmować aż trzy związki zawodowe, zrzeszające 90 proc. kolejarzy. Protestować będą: Konfederacja Kolejowych Związków Zawodowych, Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ "Solidarność" i Federacja Związków Zawodowych Pracowników PKP. Protest ma rozpocząć się o 7.00, a zakończyć o 9.00. Wedle zapowiedzi, w tym czasie nie będą kursować żadne pociągi: PLK, Cargo, Intercity, Energetyka.
Szef strajkujących Leszek Miętek zapowiedział, że strajk obejmie swoim zasięgiem cały kraj. Chociaż od kilku dni prowadzone były negocjacje w sprawie strajku, to według informacji TVN24 z czwartku 24 stycznia wieczorem, zarząd PKP nie doszedł do porozumienia z kolejarzami.
Spór między PKP i strajkującymi toczy się o ulgi przejazdowe dla kolejarzy. Związek Pracodawców Kolejowych chciał ulgi dla emerytów kolejowych obniżyć z obecnych 99 proc. do 80 proc., ale związki zawodowe nie chcą się zgodzić na takie rozwiązanie. Co prawda, jak podawał TVN24 w czwartek wieczorem, ZPK zaproponowało kolejarzom ulgi 99 proc., ale ostatecznie i tak nie doszło do porozumienia.
W związku z tym, zgodnie z planem, dojdzie do porannego strajku. Władze PKP mają zamiar sprawdzić jeszcze, czy strajk będzie legalny i "czy nikt nie jest do niego zmuszany". PKP też szeroko przygotowuje się na strajk. Na 19 dworcach w całym kraju na pasażerów czekać będą "mobilni informatorzy", a na aż 40 dworcach znajdą się osoby rozdające ciepłe napoje. Polski przewoźnik przygotował też stronę "W czasie strajku", na której można znaleźć informacje o zmianach w kursowaniu pociągów, aktualności ze strajku i porady dla pasażerów.
Wątpliwe jednak, by to zapobiegło komunikacyjnej katastrofie. Nie da się bowiem ukryć, że strajk godzi przede wszystkim w tysiące zwykłych Polaków, którzy codziennie pociągami dojeżdżają do szkół czy miejsc pracy. Dla wielu z nich jest to jedyna metoda komunikacji, szczególnie jeśli dojeżdżają ze wsi do miast. Cóż – jutro będą tej możliwości pozbawieni lub ich dojazd zostanie maksymalnie utrudniony. Jak zwykle w przypadku starć pracowników z władzami i wojenek o interesy, tak i teraz najbardziej ucierpią zwykli ludzie, choć PKP, wedle szacunków ekspertów, może na proteście stracić nawet kilka milionów złotych.