Katarzyna Skrzynecka opowiada na fale krytyki.
Katarzyna Skrzynecka opowiada na fale krytyki. Fot. Instagram / Katarzyna Skrzynecka

Katarzyna Skrzynecka swoim najnowszym postem wywołała niemałe poruszenie w komentarzach. Internauci zaczęli jej zarzucać, że przesadziła z retuszem zdjęć. Aktorka postanowiła dosadnie im odpowiedzieć.

REKLAMA

Katarzyna Skrzynecka aktywnie prowadzi swoje social media. Na Instagramie często publikuje zdjęcia zza kulis swojej pracy w teatrze, czy prywatnego życia codziennego.

14 maja podzieliła się z fanami kolejnym kadrem. Tym razem przekazała, że jedzie do Wrocławia, aby tam zagrać dwa przedstawienia w teatrze.

"'Będzie znów nas wiózł ten bus...' - jak śpiewały słowa piosenki. Za oknem arcywiosennie i majowo, a my cały weekend w podróżach teatralnych. Nocne powroty, śniadanko w domu z rodziną i dalej w drogę... Dzisiaj 'Wieczór panieński plus' zagramy dwukrotnie we Wrocławiu" – napisała.

Fani zwrócili jednak uwagę na to, jak wygląda twarz Skrzyneckiej. Zarzucili jej, że przesada z filtrami i retuszowaniem zdjęć.

"Photoshop coś jedno oczko zepsuł, po co to, pani Kasiu ? I bez tego jest pani fajną babeczką"; "Teraz prosimy o zdjęcie bez przeróbek; Kto to jest?!"; "Pani Katarzyno, nie poznałam pani na tym zdjęciu"; "Jakiś czas temu widziałem panią w teatrze na żywo, tak pani nie wygląda" – czytamy w komentarzach.

Skrzynecka odpowiada fanom na zarzuty o retuszowanie zdjęć

Aktorka zareagowała na falę tych negatywnych reakcji. Dodała filmik z garderoby, w którym mówiła o "poprawianiu urody".

"Zgadza się: tak nie wyglądam na scenie w teatrze. Tak wyglądam prywatnie w busie. Dla tych, do usrania nudnych internautów-malkontentów, którzy z uporem maniaka próbują sami sobie wmówić coś, czego nie ma, zapraszam do obejrzenia filmu powyżej" – wspomniała pod materiałem wideo, który także "urozmaiciła" filtrem.

Przekonywała, że tak właśnie wyglądają jej "52-letnie zmarszczki", a ona sama nic sobie nie powiększała, ani nie wygładzała.

Nie był to jednak ostatni post, w tym temacie. Skrzynecka niedługo później ponownie przemówiła do swoich obserwatorów. Upubliczniła zbitkę tego samego zdjęcia, na które nałożyła różne filtry.

"Pośmiejmy się zatem jeszcze z tej 'gównaburzy' odnośnie nurtującego internautów i internautki niedzielnego zagadnienia o tym, czy z filtrami, czy bez, czy to botoks - czy apka itd. To zabawne - z jakim zapałem niektórzy (w ogóle nie czytając treści postu o spektaklach) wkręcają się w komentowanie nie na temat" - zaczęła.

"Na zdjęciu użyty został filtr SNAPSEED , który bardzo lubię i którego często używam do opracowań graficznych zdjęć. Można z jego pomocą nasycić obraz, dodać mu dynamiki, plastyczności i nasycenia barw lub zdjąć kolor do sepii i czarno/bieli... i wiele innych fajnych zadań z obrazem. Nie zmienia on jednak kształtów ani ludzkich twarzy" - tłumaczyła się.

"Aplikację FaceApp także znam i gdybym jej użyła - mogłabym odjąć sobie 20 lat lub 20 kilo. Do woli powiększać oczy lub usta, zmniejszać nos, wygładzać cerę i zagęszczać arcyfryzurę" - dodała i zapewniła, że tego nie zrobiła.