
70-letni mężczyzna spędził w lesie ponad 30 godzin po tym, jak wyszedł na spacer z psem i prawdopodobnie się zgubił. Służby medyczne uważają, że gdyby nie kundelek, który ogrzewał opiekuna swoim ciałem, mężczyzna by nie przeżył.
Funkcjonariusze policji w Jarocinie zostali powiadomieni przez rodzinę 70-letniego mężczyzny z Kotlina, który 14 maja w godzinach porannych wyszedł na spacer z psem i nie wrócił. Do mieszkańców Kotlina zaapelowano z prośbą o pomoc w przekazaniu informacji, jeżeli senior był gdzieś widziany.
Zaginął po wyjściu na spacer z psem. Znaleziono go w stanie hipotermii
Do akcji poszukiwawczej włączyli się ratownicy z Wielkopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej w Gostyniu i Ostrowie Wielkopolskim, a także strażacy i mieszkańcy. Mężczyznę odnaleziono dopiero w poniedziałek wieczorem w lesie na terenie dawnej cegielni w Kotlinie.
Jak przekazali przedstawiciele policji, 70-latek "był zdezorientowany i w stanie hipotermii". Poza domem spędził 38 godzin i gdyby nie kundelek, najprawdopodobniej by nie przeżył.
70-latek przeżył dzięki kundelkowi
Przybyli na miejsce lekarz i ratownicy medyczni stwierdzili, że mężczyznę trzeba pilnie przewieźć do szpitala. Jak się okazało, kiedy służby próbowały podejść do 70-latka, aby udzielić mu pomocy, pies, który siedział na jego kolanach, bronił dostępu do swojego opiekuna i zaczął warczeć na medyków.
Ostatecznie seniorowi została udzielona pomoc, po czym przetransportowano go do szpitala. Policjanci i ratownicy medyczni uważają, że mężczyznę przed śmiercią uratował jego pies, ponieważ ogrzewał go swoim ciałem.
Sytuacje, w których psy udowadniały, że są najlepszymi przyjaciółmi człowieka, zdarzały się już wiele razy. Czasem jednak to zwierzęta ponoszą najwyższą cenę przykrych zdarzeń.
Kilka lat temu 34-letni mieszkaniec Nakładzia w województwie zachodniopomorskim spał na torach. Mężczyzna najprawdopodobniej był pod wpływem alkoholu, a u jego boku znajdował się pies.
W momencie, gdy zwierzę zobaczyło nadjeżdżający pociąg, zaczęło skomleć, szczekać i lizać swojego opiekuna. Mężczyzna ocknął się i wstał, ale nie zdążył odsunąć się od torów na tyle, by zdążyć przed nadjeżdżającym pociągiem.
34-latek został potrącony przez pociąg, a później z obrażeniami trafił do szpitala. Tego wypadku niestety nie przeżył pies.
Zobacz także
