
Epidemii porwań dzieci Aborygenów, Hiszpanów czy Kanadyjczyków - Kościół katolicki nie zdołał utrzymać w tajemnicy. Prawda wyszła na jaw, kiedy ofiary przestały się bać!
Kiedy zaczęły się zgłaszać do mediów czy do Kongresu Deputowanych w Madrycie. Oburzenie wiernych, obrzydzenie do instytucji Kościoła i przede wszystkim przerażająca skala tego zjawiska, wywołała lawinę. Tak samo było z pedofilią w USA czy Irlandii. Komentując te wydarzenia Polscy księża, poza deklaracjami miłości... do swoich kolegów za granicą, mówili - że ubolewają nad ofiarami, że im współczują i że się za nich modlą, ale rękami i nogami zapierali się przed uznaniem faktu, iż w Polsce podobne obrzydliwości też miały miejsce! (Bo przecież salezjanin kazał zlizywać dzieciom bitą śmietanę z kolan tylko dla zabawy) Teraz ukazała się książka dowodząca, że przypadków pedofilii wśród księży w Polsce jest cała masa! A Kościół jak zwykle oprócz medialnych deklaracji walki z pedofilią, nic więcej nie robi. Bagatelizuję fakt, iż nasze dzieci są przez nich molestowane!
Lektura Ekke Overbeeka poraża! Jak mamy posyłać dzieci do szkoły, gdzie pełno jest bezkarnych zboczeńców uczących religii?
