
We wtorek 20 czerwca w Białymstoku doszło do tragicznego zdarzenia drogowego. Kobieta jadąca ulicą Zagórną potrąciła 3,5-letnie dziecko. Chłopiec zginął na miejscu.
3,5-latek potrącony w Białymstoku
Funkcjonariusze informację o zdarzeniu otrzymali we wtorek 20 czerwca, dokładnie po godzinie o 16:00. Wynikało z niej, że kierująca samochodem potrąciła dziecko na ul. Zagórnej w Białymstoku. Kobieta była trzeźwa.
Policjanci podali, że kobieta miała 34-lata i dziecko potrąciła poza przejściem dla pieszych. "Kurier Poranny" napisał, że chłopiec był z matką i rodzeństwem na spacerze. W pewnym momencie dziecko miało wybiec na ulicę wprost pod koła jadącego samochodu. Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ poinformowała w środę, że wszczęła śledztwo w sprawie wypadku. "Wprost" przekazał za PAP, że postępowanie będzie się toczyć w sprawie spowodowania wypadku drogowego, którego następstwem była śmierć człowieka. Nikt nie usłyszał jednak zarzutów. Śledczy gromadzą dowody i ustalają okoliczności zdarzenia.
12-latka potrącona przez autobus
Zaledwie tydzień wcześniej informowaliśmy w naTemat, że w Józefosławiu w powiecie piaseczyńskim kierowca autobusu miejskiego potrącił 12-letnią dziewczynkę. Mimo reanimacji, która trwała prawie godzinę, nie udało się jej uratować. Przypomnijmy, że do wypadku doszło przed szkołą podstawą przy ul. Kameralnej w Józefosławiu. Kierowca autobusu linii L39 uderzył w dwie 12-latki, przechodzące przez przejście dla pieszych. Mimo trwającej prawie godzinę reanimacji jedna z dziewczynek poniosła śmierć na miejscu. Druga z obrażeniami została przetransportowana do szpitala. 69-letni kierowca autobusu w chwili zdarzenia był trzeźwy. Mężczyzna został zatrzymany. Okoliczności potwornego wypadku bada teraz policja pod nadzorem prokuratora. W mediach społecznościowych wypowiedział się ojciec tragicznie zmarłej dziewczynki. Na facebookowej grupie zrzeszającej mieszkańców podwarszawskiej wsi i okolic jeden z internautów opublikował post, w którym złożył kondolencje rodzicom zmarłego dziecka. Pod wpisem głos zabrał ojciec zmarłej 12-latki.
To mojej córci życia nie wróci, ale zawsze twierdziłem, że te cholerne "L" [autobusy - przyp. red. ] to nieporozumienie. Oliwka ich nie lubiła, dziś umarła część mnie i zrobię wszystko, żeby wyjaśnić, co się stało... – napisał na portalu społecznościowym. W komentarzach posypały się kondolencje i wyrazy wsparcia.
Zobacz także
