"Błaszczak postąpił w sposób haniebny". Gen. Różański w podcaście Pałasińskiego
Gościem najnowszego odcinka podcastu Jacka Pałasińskiego "Allegro ma non troppo" jest gen. Mirosław Różański – generał broni rezerwy Wojska Polskiego, doktor nauk o obronności oraz były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. Czy w polskim wojsku są ludzie, którzy są prorosyjscy? Ilu wartościowych polskich dowódców odeszło z wojska przez Antoniego Macierewicza? – Sytuacja jest jak dla mnie irracjonalna – tak gen. Różański komentuje sprawę rosyjskiej rakiety, która w grudniu wdarła się na teren Polski. – Tezy są różne, ale jedna z nich jest dla mnie najbardziej prawdopodobna: że wtedy w grudniu czynniki polityczne wiedziały o tym, co się stało. No i jakże to zestawić z wcześniejszymi deklaracjami, że jesteśmy tak bezpieczni? Więc w moim przekonaniu zaniechano – z powodów politycznych – po pierwsze informowania, a później skutecznego działania mającego na celu odnalezienie tej rakiety – mówi. – Tymczasem jest sytuacja, w której pan minister Błaszczak w sposób absolutnie jak dla mnie haniebny mówi "ja nic nie wiem, winni są wojskowi" – dodaje. Generał krytycznie ocenia również dysponowanie przez szefa MON budżetem na obronę kraju. – Stało się tak, jakby w gospodarstwie domowym małżonek nagle zaczął wydawać pieniądze w sposób nieuzgodniony z żoną – w przypadku Błaszczaka nieuzgodniony z parlamentem – i jeszcze to robi w taki sposób, że zadłuża to gospodarstwo domowe, albo nie realizuje jakiegoś świadczenia, co powoduje, że trzeba będzie płacić kary – tłumaczy. Były dowódca podkreśla również, że całe lata zajmuje opanowanie sztuki skutecznego wykorzystywania sprzętu wojskowego. – Dostarczyć sprzęt to jedno – ale jest jeszcze kwestia przygotowania wojska do gotowości bojowej. – To trochę jak z filharmonią: mamy orkiestrę złożoną z wielu instrumentów, ale żeby ten przekaz muzyczny był akceptowalny, to oni potrzebuję czasu. Tak samo jest z wojskiem. Samoloty F-16 osiągnęły gotowość "combat ready" dopiero 10 lat po tym, jak ostatni samolot został dostarczony do kraju – podkreśla. – Lepiej nie iść w kierunku, że do Ukrainy dostarczany jest masowo różnego rodzaju sprzęt i Ukraińcy sobie radzą. To tak nie wygląda. To też trzeba zestawić z obrazkami, na którym już nawet czołgi Leopard są niszczone – zwraca uwagę gen. Różański. – Nasi przyjaciele z Ukrainy są w sytuacji absolutnie ekstremalnej, więc oni są zainteresowani otrzymaniem każdego sprzętu, tutaj będę ich bronił – podkreśla generał. Jego obawy budzą jednak pogłoski, że w polskim wojsku są zakusy na wykorzystanie doświadczenia z szybkich szkoleń Ukraińców i zastosowanie ich w stosunku do niektórych polskich żołnierzy. – To jest dla mnie trudne do zaakceptowania – wskazuje.
