
Brytyjski aktor Julian Sands zaginął w styczniu 2023 roku w trakcie wędrówki po górach południowej Kalifornii. Pół roku później jego szczątki zostały znalezione przez przypadkowych miejscowych wędrowców niedaleko szczytu Mount San Antonio. Z ich rozmowy z "Los Angeles Times" dowiadujemy się, że aktor mógł być źle przygotowany do wyprawy.
Miejscowi wędrowcy, którzy znaleźli ciało 65-letniego aktora udzielili wywiadu "Los Angeles Times".
Zdradzili w nim, że znajdowali się trzy dni drogi od szczytu trzytysięcznika Mount San Antonio, znanym także jako Mount Baldy, gdy zaczęli znajdować na swojej trasie porzucone rzeczy – buty, a potem kijki trekkingowe.
Później natrafili na ciało mężczyzny, który okazał się poszukiwanym od stycznia Julianem Sandsem.
Poszukiwania aktora rozpoczęły się już na początku roku, jednak zostały przerwane z powodu wyjątkowo złych warunków pogodowych i zagrożenia lawinowego. Wznowiono je w czerwcu, a w akcji brało udział kilkadziesiąt osób oraz helikoptery, jednak działania zespołów poszukiwawczych nie przynosiły skutku.
Osoby, które natknęły się na ciało Sandsa sugerują, że wpływ na to mogło mieć też przygotowanie aktora do wyprawy – chodzi konkretnie o jego strój.
"Był ubrany jak ninja" – wspominają. Aktor miał na sobie prawie same czarne ubrania, bez rzucających się w oczy kolorów, jak czerwony, żółty lub pomarańczowy, co ułatwiłoby np. dostrzeżenie go z powietrza.
Problematyczne okazało się też jego obuwie, na którym znaleziono mikro kolce. Na tego typu wyprawę znacznie lepiej sprawdziłyby się solidniejsze zestaw raków.
– Byłem zszokowany, gdy je zobaczyliśmy. To był po prostu nieodpowiedni sprzęt na taki teren – powiedział jeden z uczestników wyprawy.
Nie znaleziono przy nim także żadnego plecaka. Nie jest też jasne, w jakich okolicznościach ciało znalazło się na płaskim terenie, ale z zeznań naocznych świadków wynika, że jego kości były porozrzucane.
Mogła to być więc sprawka dzikich zwierząt lub efekt upadku z dużej wysokości, np. spowodowanego lawiną lub ciało mogło osuwać się na niższe tereny wraz z topniejącym śniegiem.
"Wyobrażacie to sobie, tę rozpacz, izolację? Słyszysz nad głową helikoptery, wiesz, że cię szukają, ale nie masz jak dać znać, że tu jesteś" – powiedział "Los Angeles Times" organizator grupy. "Wciąż śnią mi się o tym koszmary" – dodał.
Jak podaje lokalna gazeta, od 2020 roku przeprowadzono ponad 100 poszukiwań zaginionych turystów w górach, gdzie znaleziono ciało Sandsa.
Siedem z tych akcji ratunkowych zakończyło się znalezieniem ciał, co czyni Mount Baldy jedną z najniebezpieczniejszych gór w Stanach Zjednoczonych.
