
To, w pewnym stopniu, kwintesencja postaci Aleksandra Gudzowatego. Potrafił
Aleksander Gudzowaty nie był ulubieńcem polityków i chociaż sporo udzielał się w mediach, to jego głos często był w debacie publicznej bagatelizowany. Dlatego też Gudzowaty dużo udzielał się na swoich blogach.
– On na swojej posesji ma nawet piramidę – śmieje się w rozmowie ze mną dziennikarz, który był u Gudzowatego w domu. I faktycznie, w swojej posiadłości pod Warszawą biznesmen miał wierną replikę piramidy w Gizie, w skali 1:25. Zużył do tego 50 ton granitu. Wedle opinii wśród osób zajmujących się medycyną naturalną czy alternatywną, takie piramidy mają wzmacniać organizm, odmładzać i zapewniać dobry sen. Ten ostatni zapewniała mu też solidna ochrona – Gudzowatemu i jego rodzinie nie raz i nie dwa grożono śmiercią i porwaniami, jak chociażby w 2007 roku.
A piramida to i tak jeszcze nie jest szczyt ekstrawagancji. W swojej posiadłości we Francji bowiem, niedaleko Cannes, Gudzowaty w ogrodzie postawił pomnik swojego psa, sznaucera. Z brązu. Pies patrzy w stronę Polski. W tym samym ogrodzie zasadzono 4700 kaktusów, eukaliptusy i 20 palm. – Mój ogród jest zaliczany do czołówki najpiękniejszych na Lazurowym Wybrzeżu – chwalił się biznesmen w wywiadzie dla "Nowin24". Swoje francuskie gniazdko Gudzowaty nazwał "la bicchone", czyli "pieszczoszka". Mało ekscentryczne? Cóż – jego ulubionym napojem był sok brzozowy, wierzył też w "siłę duszy" i to, że "śmierć to tylko zmiana bytu". W wywiadzie dla "Dużego Formatu" przyznał, że ma kontakt ze zmarłymi rodzicami, zarówno psychiczny jak i "energetyczny".
Mało? W 2008 roku biznesmen budował nowy dom. W samym środku lasu, stylizowany włosko-francuski XVII/XVIII wiek. Posiadłość nazwano "Salą balową" i była ona, jak mówił Gudzowaty, po prostu piękna. Mimo to, bogacz twierdził, że nie lubi szastać kasą. Nie wiadomo tylko: na poważnie, czy z ironią. – Nie jestem rozrzutny. Choć, z drugiej strony, po co mi sala balowa w lesie? – mówił we wspomnianym już wywiadzie dla "Nowin24". Nie uważał jednak pieniędzy za najważniejszych w życiu, były dla niego narzędziem ułatwiającym życie.
Jeśli interesują Was szczegółowe losy Aleksandra Gudzowatego, zostały one opisane w książce "Gudzowaty" Jacka Prześlugi. Autor zaraz po śmierci biznesmena stwierdził: "Układ polityczny zapędził Aleksandra Gudzowatego pod koniec życia w narożnik. Myślę, że miał żal, że nie szanowano jego zasług". CZYTAJ WIĘCEJ
Gudzowatego stać było na to wszystko – był bowiem jednym z najbogatszych Polaków. Jeszcze w 2012, w rankingu Forbes'a, zajmował 25. miejsce z majątkiem szacowanym na 770 milionów złotych. Jego syn, Tomasz, jest zaraz za nim – z kwotą mniejszą raptem o 10 milionów PLN. Jeszcze w 2008 roku jego bogactwo szacowano na oszałamiające 3,7 miliarda złotych – co dawało mu miejsce w pierwszej dziesiątce najbogatszych Polaków.
– Politycy albo się go bali, bo uważali za ruskiego agenta, albo mu zazdrościli. Niektórzy też twierdzili, że musiał się dorobić nieuczciwie. Zauważ też, że on się z politykami za bardzo nie lubił niezależnie od partii – mówi mi biznesmen, który znał Aleksandra Gudzowatego. Oczywiście, politycy rzadko kiedy przyznają się do zazdrości czy strachu, ale jedno jest pewne: ewidentnie mieli z nim jakiś problem.
Jeszcze 22 stycznia 2013 Gudzowaty pisał o swoim flagowym projekcie: Światowym Centrum Tolerancji w Jerozolimie. Jak zaznaczał w rozmowach na ten temat, chce promować ideę tolerancji, a na miejsce realizacji tego pomysłu wybrał symbolicznie Jerozolimę. CZYTAJ WIĘCEJ
Później już Gudzowaty nie ukrywał swojej sympatii dla SLD, stojącego w opozycji do AWS. Akcja Wyborcza Solidarność sprawiała mu biznesowe problemy, liczył na wsparcie starych znajomych. Ale później gazowy potentat twierdził, że zawiódł się na Sojuszu. W 2006 roku już jeden z najbogatszych Polaków nie miał oporów, by opublikować tzw. "taśmy Oleksego". Była ta rozmowa Aleksandra Gudzowatego z Józefem Oleksym, który – w towarzyskiej konwersacji – twierdził, że Aleksander Kwaśniewski nielegalnie uzyskał swój majątek, a Marek Borowski fałszował wydatki na kampanię wyborczą SdPL. Gdy taśmy wypłynęły, Oleksy wycofał się ze swoich oskarżeń, ale niesmak pozostał. Kwaśniewski mówił o nim "kretyn i zdrajca", a Sojusz szybko wykluczył go ze swoich szeregów. Politycy prawicy twierdzili zaś – jak Tadeusz Cymański z PiS – że te taśmy potwierdzają wszystko, co złe "w tamtym układzie".
Gudzowaty rozpoczął budowę siedziby EuroPolGazu na warszawskich bielanach i nigdy jej nie dokończył. Budynek do dzisiaj straszy mieszkańców, którzy nazywają go "biurowcem-widmo". Zdjęcia i trochę historii – poniżej. CZYTAJ WIĘCEJ
Wiele z tych teorii dziennikarze, publicyści, ekonomiści i biznesmeni uznawali za bredzenie szaleńca. Niektórzy twierdzili, że Aleksander Gudzowaty tak wierzy w swój geniusz i możliwości, że stracił zdolność trzeźwej oceny sytuacji. Inni uznają go za osobę, która przez lata obnażała chciwość i nieuczciwość rządzących nami polityków.