Autorzy najlepszego projektu Urzędu Miasta w Kołobrzegu nie podpiszą umowy z miastem.
Autorzy najlepszego projektu Urzędu Miasta w Kołobrzegu nie podpiszą umowy z miastem. Źródło: umkolobrzeg

Wygrali konkurs, ale miasto nie podpisze z nimi umowy. Prezydent Kołobrzegu wybrał bowiem laureatów drugiego miejsca w konkursie na projekt nowego Urzędu Miasta. – Polityka miejska, która traci kulturę z pola widzenia, musi w konsekwencji przynieść społeczną i przestrzenną dewastację – napisał zbulwersowany Jerzy Szczepanik-Dzikowski.

REKLAMA

Pomimo przejścia przez dwuetapowy konkurs laureaci nie podpiszą umowy z miastem. Nie zgadza się na to prezydent Kołobrzegu. Janusz Gromek twierdzi bowiem, że nie zgodzi się na to z powodów finansowych. Zmiana wykonawcy projektu da miastu 60 tysięcy złotych oszczędności.

W informacji udzielonej dziennikarzom prezydent powiedział, że warszawska firma żądała 600 tysięcy, z poznańską porozumiał się na poziomie 450 tysięcy złotych. Jak sam przyznał, w powodzenie rozmów z tą drugą pracownią zaangażował się osobiście, rozmawiając z jej prezesem. Dodał także, że poznaniacy "nie idą tak na kasę". CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: kolobrzeg.pl

Decyzja prezydenta miasta wywołała burzę. Zaskoczeni są nie tylko laureaci konkursu, ale także Sąd Konkursowy, który po długich obradach wybrał najlepszy projekt. Najczęściej pojawiające się pytanie jest o sens przeprowadzania dwuetapowych konkursów, skoro i tak ostatecznie decyduje cena.

Do redakcji kołobrzeg.pl wpłynął list od przewodniczącego Sądu Konkursowego, wybitnego architekta. Jerzy Szczepanik-Dzikowski wyraża w nim swoje zdumienie i alarmuje, jakie konsekwencje mogą nieść tego rodzaju decyzje.

Jeśli wierzyć Pańskiej prasowej enuncjacji (a nie mam powodu nie wierzyć) i relacji z „negocjacji” zespołu „22 architekci”, kwota 60.000 złotych, zdecydowała o tym, że projekt autorstwa tego zespołu nie będzie realizowany. Wizerunek centrum miasta, jego historia, trudy odbudowy nie stały się motywem tej decyzji. Nie leżały u jej podstaw ani przekonanie o wyższej wartości pracy nagrodzonej druga nagrodą, ani nawet osobiste estetyczne przekonania, działaczy miejskich czy prezydenta, ani nawet niczyj prywatny interes. Wszystko to mogłoby być argumentem, być może niesłusznym, czasem niezgodnym z prawem, ale nie w tym stopniu żenującym. CZYTAJ WIĘCEJ

Jerzy Szczepanik – Dzikowski

przewodniczący Sądu Konkursowego

Jerzy Szczepanik-Dzikowski ostro krytykuje w swoim liście fakt, że sytuacja ta jest wynikiem nie tylko niekompetencji, ale faktu, że gospodarność jest pojmowana jedynie przez pryzmat finansowy, a o sukcesie decydują przede wszystkim pieniądze.

Źródło: kolobrzeg.pl