
Wygrali konkurs, ale miasto nie podpisze z nimi umowy. Prezydent Kołobrzegu wybrał bowiem laureatów drugiego miejsca w konkursie na projekt nowego Urzędu Miasta. – Polityka miejska, która traci kulturę z pola widzenia, musi w konsekwencji przynieść społeczną i przestrzenną dewastację – napisał zbulwersowany Jerzy Szczepanik-Dzikowski.
Pomimo przejścia przez dwuetapowy konkurs laureaci nie podpiszą umowy z miastem. Nie zgadza się na to prezydent Kołobrzegu. Janusz Gromek twierdzi bowiem, że nie zgodzi się na to z powodów finansowych. Zmiana wykonawcy projektu da miastu 60 tysięcy złotych oszczędności.
Źródło: kolobrzeg.pl
Decyzja prezydenta miasta wywołała burzę. Zaskoczeni są nie tylko laureaci konkursu, ale także Sąd Konkursowy, który po długich obradach wybrał najlepszy projekt. Najczęściej pojawiające się pytanie jest o sens przeprowadzania dwuetapowych konkursów, skoro i tak ostatecznie decyduje cena.
Do redakcji kołobrzeg.pl wpłynął list od przewodniczącego Sądu Konkursowego, wybitnego architekta. Jerzy Szczepanik-Dzikowski wyraża w nim swoje zdumienie i alarmuje, jakie konsekwencje mogą nieść tego rodzaju decyzje.
Jerzy Szczepanik – Dzikowski
przewodniczący Sądu Konkursowego
Jerzy Szczepanik-Dzikowski ostro krytykuje w swoim liście fakt, że sytuacja ta jest wynikiem nie tylko niekompetencji, ale faktu, że gospodarność jest pojmowana jedynie przez pryzmat finansowy, a o sukcesie decydują przede wszystkim pieniądze.
Źródło: kolobrzeg.pl
