
W kontekście filmów, które zostały opublikowane przez Sylwestra Wardęgę i Konopskyy'ego, wiele mówi się także o Lexy Chaplin. Bez wątpienia influencerka jest jedną z osób, dla których znajomość ze Stuu stanowiła była przepustką do zyskania większych zasięgów. W związku z tym internauci oczekują od niej wyjaśnień. W odpowiedzi nagrała ona oświadczenie. Nie hamowała łez.
Lexy Chaplin wydała emocjonalne oświadczenie. "Wszyscy coś słyszeli"
Przez ostatnie dni kwestia "Pandora Gate" oraz bulwersujące materiały Sylwestra Wardęgi i Konopskyy'ego zdominowały polski internet. Konsekwencje tego skandalu odczuwają nie tylko youtuberzy bezpośrednio powiązani z aferą.
Lexy Chaplin, była partnerka Marcina Dubiela oraz ex-członkini Teamu X, która kiedyś tworzyła i dzieliła mieszkanie ze Stewartem Stuu Burtonem, również została wplątana w aferę.
Po jej wybuchu przyznała, że choć docierały do niej plotki o przeszłości Stuarta, nie dysponowała żadnymi konkretnymi dowodami na ich potwierdzenie. We wcześniejszym wpisie Lexy stwierdziła, że w pewnym momencie zapytała kolegę wprost o "obrzydliwe plotki", jednak ten miał wszystkiego się wyprzeć.
We wtorek (10 października) z kolei, opublikowała niespełna 3-minutowe wideo z oświadczeniem, gdzie zapłakana, mówi o tym, że została niesłusznie uwikłana w skandal.
– Ludzie się aktualnie zachowują, jakbym ja dała Stuartowi schronienie we własnym mieszkaniu i wspierała, nie wiem, karmiła go. Nikt nigdy nie pokazał żadnego dowodu w mojej sprawie, cały czas jest tylko dopowiadanie sobie, wymyślanie sobie, więc taką puśćmy narrację – powiedziała.
– Na jakiej podstawie? Na podstawie, że ja się z kimś trzymałam, to ja musiałam wszystko wiedzieć, bo te osoby musiały mi wszystko pokazywać od razu – dodała.
Chaplin wyznała, że głęboko ubolewa nad tym, że nie dała wiary słowom Justyny Suchanek, influencerce działającej pod pseudonimem Sukanek, która już wcześniej usiłowała uwrażliwić opinię publiczną na sprawę.
– Justyna faktycznie powiedziała mi to, co powiedziała wam też wtedy, jak płakała na InstaStories. Ja bardzo żałuję, że ja Justynie wtedy nie uwierzyłam, tak jak powinnam była jej uwierzyć – przyznała.
– Ja też poszłam do Stuarta. Spytałam się go raz wprost, czy to jest prawda. On zaprzeczył, powiedział, że nie. Stuart też bardzo często dzwonił do mnie zapłakany, że chce się zabić przez Justynę. Że ona mu nie daje spokoju – wyznała.
Kontynuując swoją wypowiedź, influencerka podkreśliła, że w tej sytuacji nie tylko ona powinna zostać pociągnięta do odpowiedzialności. Według Lexy, nie tylko ona była świadoma krążących plotek dotyczących Stuu. Dodała także, że jako jedyna nie boi się tego przyznać.
– Nie chciało mi się wtedy wierzyć w to, że Stuart mógł być do czegoś takiego zdolny i mam wrażenie, że ja może nie jako jedyna (...) Wszyscy coś słyszeli, ok? – dodała wymownie.
Deynn ukarała Lexy. Oświadczyła, że rezygnuje ze współpracy z nią
Jak informowaliśmy 10 października w naTemat, Deynn postanowiła, że dla dobra swojej firmy chce odciąć markę od postaci, które są w jakikolwiek sposób łączone z "Pandora gate". Majewska zdecydowała, że zwolni Chaplin, która reklamowała jej suplementy.
"Oświadczamy, że rozwiązujemy współpracę z Lexy w dniu dzisiejszym tj. 10.10.2023r. Chcemy, aby nasza marka zawsze była stawiana w dobrym świetle i optymistycznym tle. Niestety obecna sytuacja nie pozwala na kontynuowanie współpracy z Lexy, z uwagi na pojawiające się informacje, które są sprzecznie z naszymi wartościami" – podano w oświadczeniu.
Lexy na początku stwierdziła, że "nie będzie płakać". "Sama od jakiegoś czasu chciałam zakończyć tę współpracę. A te 'informacje', które się pojawiają, są niczym nie potwierdzone" – oznajmiła na Instagramie.
Deynn nie kryła, że jest zawiedziona jej postawą: "Jestem w szoku, jestem zawiedziona i jakby nie było, jest mi bardzo przykro, że widzę takie stanowisko i komentarz w tej sytuacji, ale to tylko pokazuje stosunek Lexy do współpracy od samego początku, co zresztą większość z was obserwowało i dawało mi odczuć (...) Życzę powodzenia zarówno Lexy, jak i nowym firmom, które zdecydują się kiedyś na współpracę ".
Rozgoryczona Chaplin później otwarcie oskarżyła Deynn o brak szacunku. Jak wyraźnie zaznaczyła, małżonka Majewskiego nie poinformowała jej osobiście o decyzji o zwolnieniu.
– Marita nawet nie miała tyle szacunku do mnie i naszej współpracy, żeby mi to przekazać. Musiałam się dowiedzieć z TikToka, że kończy ze mną współpracę. Jest mi przykro i jestem zawiedziona. Wy*ebaliści się na mnie, nie sprawdzając informacji. I rozumiem, że musicie dbać o wizerunek marki, ale mogłaś chociaż mi to napisać – stwierdziła rozżalona Lexy.
– Deynn była taka kochaniutka i milutka, jak chciała, żebym podjęła się współpracy z jej marką. U mnie jest teraz gorzej, a ona się wy*ebała, nie dając mi nawet wcześniej znać. Super podejście. Życzę powodzenia zarówno Deynn, jak i nowym twarzom, które zdecydują się kiedyś na współpracę z nimi – dodała.
Zobacz także
