Maison Ferembal, projekt Jeana Prouvé'a
Maison Ferembal, projekt Jeana Prouvé'a flickr.com

Duch modernizmu nie umiera. Najlepszym tego dowodem są projekty Jeana Prouvé'a. Francuski designer został legendą już za życia i nic nie zachwiało jego pozycji aż do śmierci w 1984 roku. Mimo że od tej pory minęło już 28 lat, nadal pozostaje źródłem inspiracji. Najlepszym dowodem jest wystawa jego unowocześnionych projektów w Red Onion.

REKLAMA
Genialny konstruktor. Jean Prouvé nieustannie eksperymentował z własnymi projektami, dostosowując je do ducha czasów. Z niezwykłą elegancją i oszczędnością środków zaprojektował prefabrykowane domy, elementy budynków i fasad, a także meble do domu, biura i szkoły. Prouvé sam nazywał siebie artystą – kowalem i najczęściej można go było zobaczyć z młotkiem w ręku, którym kształtował rozpalone od czerwoności żelazo. Przez całe życie poszukiwał innowacji w procesie kształtowania i wykorzystywania materiałów, a jego śmiałe w minimalizmie formy były inspirowane tym, co działo się w przemyśle lotniczym i samochodowym. Prouvé wierzył w moc designu, jako narzędzia do ulepszenia świata.

Aluminiowy eksperyment
Prouvé urodził się w 1901 roku. Pochodził z artystycznej rodziny. Od dziecka marzył, żeby zostać inżynierem, ale ograniczenia w budżecie rodziny zmusiły go do pobierania nauk u kowala Emila Roberta w Paryżu.

Le Corbusier

Jean Prouvé łączy w swojej osobie architekta i inżyniera, a dokładniej mówiąc, architekta i muratora, gdyż wszystko, czego się dotknie i co projektuje, natychmiast otrzymuje elegancką i plastyczną formę o błyskotliwie rozwiązanej wytrzymałości i produkcji przemysłowej.

1923 r., po odbyciu służby wojskowej, Prouvé założył własny warsztat w Nancy i zaczął wykonywać ozdobne kraty, poręcze i balkony. Jednak świadomy ograniczeń obróbki żelaza, zaczął eksperymentować ze stalą i aluminium. W 1931 roku założył Atelier Jean Prouvé i inspirując się awangardowymi architektami, jak Le Corbusier, czy Robert Mallet-Stevens, i zaczął tworzyć meble z metalu. Wytrzymałe, ale lekkie stalowe i aluminiowe konstrukcje szybko stały się jego wizytówką, dlatego zaczął otrzymywać jednorazowe zlecenia na produkcję nawet kilkuset sztuk mebli dla władz lokalnych, czy sektora publicznego. Szybki sukces sprawił, że już w 1936 roku Prouvé mógł stworzyć swój katalog standardowych modeli wyposażenia szpitali, szkół i biur. Później poszerzył o produkcję ruchomych ścianek działowych, drzwi i klatek windy z blachy.

Od pracownika fabryki do pełnoprawnego designera
Lata wojny zmusiły Prouvé'a do eksperymentów. Gdy brakowało stali, obrabiał drewno, a meble z niego stworzone szybko stały się najbardziej opłacalną z gałęzi jego biznesu. W 1947 roku stworzył fabrykę w Maxeville, którą sześć lat później stracił. Był to dla niego wielki cios, bo sam nazywał się „pracownikiem fabryki”, ale przez konieczność zmian, zmusił się do twórczego rozwoju. Zbudował więc sobie dom, używając elementów odzyskanych z fabryki. Projekt ten zakończył eksperymentalną fazę w jego karierze. Nowy biznes - Construction Jean Prouvé, przemienił zwykłego producenta w pełnoprawnego designera. To pozwoliło mu zrealizować bardziej eleganckie i technicznie ambitne projekty. Wciąż jednak projektował budynki, m.in. pawilon na brzegu Sekwany, czy innowacyjny budynek spa w Evian. Nadal pracował nad budownictwem mieszkaniowym, centrami młodzieżowymi, szkołami, co odzwierciedlało jego wartości społeczne.

Metoda prób i błędów
Podejście Prouvé'a do projektowania i tworzenia było precyzyjne - traktował na równi proces konstrukcji i wygląd jego projektu. Ta sama precyzja była stosowana później w jego nauczaniu. W 1957 roku został poproszony o prowadzenie wykładów w Conservatoire National des Arts et métier w Paryżu, podczas których podkreślał, że kreatywność pochodzi bezpośrednio od praktyki. Sam Prouvé do swoich najlepszych innowacji doszedł ulubioną metodą prób i błędów. Trudno określić jego zawód - był zarówno sprawnym przedsiębiorcą, architektem, jak i projektantem mebli. Prouvé został legendą już za życia i nic nie zachwiało jego pozycji aż do śmierci w 1984 roku. Mimo że od tej pory minęło już 28 lat, nadal pozostaje źródłem inspiracji. Najlepszym dowodem jest wystawa jego unowocześnionych projektów w Red Onion na Szpitalnej 8a w Warszawie, która rozpoczyna się już dziś.