Jeśli ktoś ma inne zdanie niż moje, nigdy nie nazwałbym go warchołem, a tym bardziej nie określiłbym tego kompromitacją. Tym bardziej nie uznałbym warchołami 2 milionów obywateli, którzy podpisali się pod naszym i innymi wnioskami referendalnymi.
REKLAMA
Pan Balcerowicz nie doczytał, albo nie zrozumiał, że rząd nie wprowadza żadnej reformy, tylko zmienia ustawę w zakresie wydłużenia wieku emerytalnego uprawniającego do przejścia na emeryturę. A to żadna reforma. Gdyby rząd mówił o reformie całego systemu, nie byłoby całej tej akcji ze zbieraniem podpisów i wnioskiem o referendum.
"Solidarność" nie przeciwstawia się reformie systemu, bo ten system trzeba zmieniać. Dlatego postuluje, aby rząd przystopował. Dajmy sobie czas, np. do końca roku i razem zróbmy tę reformę. Samo wydłużenie wieku nie rozwiązuje źródła problemu, czyli demografii. Nie rozwiązuje problemów chorego rynku pracy, nie porządkuje sposobu finansowania systemu emerytalnego. Uważamy, że trzeba rozmawiać o wszystkim.
Chcemy strategii demograficznej, chcemy składek zależnych od dochodów a nie od formy zatrudnienia czy prowadzenia działalności, chcemy rzeczywistego wydłużenia aktywności zawodowej, a nie jedynie biologicznej granicy. Chcemy np. wiedzieć, jak rząd chce zachęcić pracodawców, żeby chcieli zatrudniać kobiety po 50-tce. Dzisiaj 25 proc. z nich nie ma pracy.
Nie wolno obrażać się na społeczeństwo, trzeba je przekonać.