
W czwartek odbyło się zebranie zarządu Platformy Obywatelskiej. Podczas niego zdecydowano, że to Donald Tusk zostanie zarekomendowany na kandydata na premiera opozycji. Lider PO zadeklarował z kolei, że pojedzie do Brukseli ws. pieniędzy z KPO.
Według ustaleń Wirtualnej Polski Donald Tusk ma w przyszłym tygodniu udać się w podróż do Brukseli. Jego celem będzie jak najszybsze odblokowanie unijnych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, gdy tylko opozycja przejmie władzę w Polsce i uformuje rząd po wygranych wyborach.
– Rozmowy trzeba zacząć już teraz – zdradzili WP politycy z władz PO. Misję Tuska w Brukseli potwierdził także Borys Budka. Nie sprecyzował jednak, że chodzi o KPO.
– Pan premier Donald Tusk w przyszłym tygodniu będzie w Brukseli, spotyka się z przywódcami europejskich państw. Normalne, że od pierwszego dnia robimy wszystko, żeby pozycja Polski na arenie międzynarodowej wróciła na to miejsce należne, które było 8 lat temu – powiedział mediom przewodniczący klubu PO.
Problem z budżetem
Choć wybory parlamentarne bezdyskusyjnie wygrały trzy ugrupowania opozycyjne, które od samego początku deklarowały chęć stworzenia wspólnego rządu – to możliwe, że czekają nas miesiące niepewności. Wszystko zależeć będzie od tego, czy prezydent Andrzej Duda najpierw spróbuje dać możliwość utworzenia rządu Prawu i Sprawiedliwości.
W najgorszym wypadku nowy gabinet możemy poznać na przełomie roku lub nawet w połowie stycznia. A taki scenariusz daje rządowi Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy rekordowo mało czasu na przedstawienie nowej ustawy budżetowej.
Tymczasem jest ona absolutnie kluczowa – jeśli Sejm nie zdąży jej uchwalić w terminie, Andrzej Duda będzie miał pretekst do rozwiązania parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów.
TSUE ogłosił wyrok w sprawie pieniędzy dla Polski
Przypomnijmy, że w lutym ubiegłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił oddalenie skargi Polski i Węgier ws. mechanizmu warunkowości, łączącego wypłatę środków unijnych z przestrzeganiem praworządności w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Decyzja TSUE otworzyła możliwość wstrzymania unijnych funduszy dla krajów, w których naruszana jest praworządność.
TSUE wskazał, że zaskarżony przez Polskę i Węgry mechanizm jest narzędziem zabezpieczenia budżetu UE. "Celem zaskarżonego rozporządzenia jest ochrona budżetu Unii przed wystarczająco bezpośrednim wpływem na niego naruszeń zasad państwa prawnego w państwie członkowskim, a nie samo w sobie nakładanie kar za takie naruszenia" – głosiło uzasadnienie decyzji.
Wyrok dotyczył mechanizmu warunkowości. W marcu 2021 roku Węgry i Polska złożyły na niego skargę. Oba kraje sprzeciwiły się powiązaniu mechanizmu przyznawania funduszy unijnych z praworządnością w państwie. Wcześniej zgodziły się na ten mechanizm wszyscy przywódcy UE, łącznie z Mateuszem Morawieckim.
Chodzi o wypłatę dla Polski środków z Funduszu Odbudowy, a także o wszystkie pieniądze należne w ramach perspektywy finansowej na lata 2021-2027. Łącznie chodzi o 770 mld zł unijnych funduszy przewidzianych dla naszego kraju na lata 2021-2027.
Niestety przez decyzje rządu Mateusza Morawieckiego i konflikt z Brukselą pieniądze do tej pory nie trafiły do Polski.
