
Szykujemy odpowiedź na dzisiejszy artykuł ministra Rostowskiego. Różnica zdań pozostaje - powiedział NaTemat.pl Janusz Jankowiak, jeden z autorów listu do Jacka Rostowskiego sprzed trzech lat. Minister finansów napisał, że gdyby rząd chciał dokonać wielkiego skoku reformatorskiego, to groziłoby to recydywą populistyczną przy następnych wyborach. Dlatego wybrał przełom bez terapii szokowej.
REKLAMA
- Pozostaję przy moim stanowisku, myślę, że pozostali autorzy również. "Rzeczpospolita" poprosiła nas o odpowiedź na artykuł ministra. - powiedział w rozmowie z NaTemat.pl Janusz Jankowiak, który w 2009 podpisał listy wzywający Platformę do odważniejszych reform. - Nie można odmówić ministrowi sprawności w przedstawianiu danych, ale sytuacja naszej gospodarki nie jest tak dobra jak rysuje ją Rostowski. Wydaje mi się, że ta strategi długiego marszu została stworzona post factum. - ocenia główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Przypomnijmy, pod koniec 2009 roku, kiedy świat pogrążał się w kryzysie gospodarczym dziesiątka znanych ekonomistów napisała list. Wezwała w nim ministra finansów do jak najszybszej reformy systemu emerytalnego, systemu opieki zdrowotnej, reformy finansów publicznych i przyspieszenia prywatyzacji.
Projekt PO - zdefiniowany przez Donalda Tuska - zawsze pomyślany był na co najmniej dwie kadencje. Chcieliśmy się odciąć od "reformatorskiego efektu jo-jo", na który cierpiała polska polityka gospodarcza od 20 lat.
Współautorka tego listu Agnieszka Chłoń-Domińczak mówi NaTemat.pl, że reformy wprowadzane są zbyt wolno. - Gdyby nasze propozycje weszły w życie wcześniej, mielibyśmy już dzisiaj lepszą sytuację, uniknęlibyśmy może zmiany w systemie emerytalnym. To dobrze, że Premier Donald Tusk zapowiedział reformy i będzie je wprowadzał, bo one są rzeczywiście konieczne. Skutki naszych propozycji można ocenić dopiero w dłuższej perspektywie, za kilkanaście lat. - stwierdza była wiceminister pracy w rządzie PO-PSL. - Finanse publiczne naszego kraju nadal nie są zrównoważone - podsumowuje ekonomistka.
- Projekt PO - zdefiniowany przez Donalda Tuska - zawsze pomyślany był na co najmniej dwie kadencje. Chcieliśmy się odciąć od "reformatorskiego efektu jo-jo", na który cierpiała polska polityka gospodarcza od 20 lat - stwierdza w artykule "Do przyjaciół ekonomistów" Jacek Rostowski. Uzasadnia również, że radykalne reformy mogą doprowadzić do powrotu populizmu i cofnięcia wszystkich reform. Przypomina, że pomimo kryzysu gospodarczego udało się przeprowadzić kilka ważnych reform. Minister finansów uważa, że dzięki regule wydatkowej udało się ograniczyć przyrost długu publicznego. W latach 2008-2011 miała niższy przyrost długu niż 20 państw Unii.
Wzrost gospodarczy w latach 2007-2011
Polska - 15 proc.
Słowacja - 8 proc.
Średnia w UE - 0,5 proc.
Źródłem stosunkowo powolnego przyrostu długu jest według ministra wysoki wzrost gospodarczy, najwyższy spośród 27 państw. W wyniku tego przybyło również miejsc pracy. W latach 2007-2011 przyrost wyniósł 850 tys. Krytyce został poddany list dziesięciu znanych ekonomistów, którzy w 2009 roku domagali się głębokich reform. Jan Rostowski przypomina głęboką recesję w jakiej znalazły się kraje bałtyckie. Na Litwie PKB spadł o 5,7 procent, na Łotwie aż o 17,1 procent.
Rostowski odrzuca też zarzuty, że rząd Platformy nie spieszył się z reformami by wygrać wybory parlamentarne w 2011 roku. Według ministra plan działania rządu od początku zakładał, że druga kadencja będzie bardziej reformatorska. Oskarża opozycję i komentatorów o szerzenie propagandy kontestującej możliwość przeprowadzenia reform. Zapowiedziane reformy systemu emerytalnego (KRUS, emerytury mundurowe i górnicze) mają zapewnić naszym finansom publicznym stabilność i podnieść oceny agencji ratingowych.
W ocenie ministra wysokie podatki w Polsce to mit. Według Europejskiego Urzędu Statystycznego w 2010 roku znacznie wyższe obciążenia finansowe miało 20 państw Unii Europejskiej. Na tym tle zeszłoroczne podwyżki nie pogorszyły znacząco warunków prowadzenia biznesu, a miały przemożny wpływ na ograniczenie długu publicznego. Pojawia się też zapowiedź ich ponownego obniżenia, jeśli do 2015 roku uda się sprowadzić dług poniżej 1 procenta PKB. Na obronę swoich działań przywołuje, po raz kolejny zresztą Margaret Thatcher, brytyjską premier i przypomina, że podczas kryzysu na początku lat osiemdziesiątych Iron Lady podniosła podatki. Wtedy została skrytykowana przez 364 ekonomistów. Rostowski ocenia, że ta krytyka była chybiona a myślenie ekonomistów schematyczne.
Półrocze reform
Pierwsze sześć miesięcy tego roku ma być kluczowe dla reformatorskich planów rządu Donalda Tuska. To wtedy powinny trafić do parlamentu projekty ustaw zapowiedzianych w expose. Jeśli uda się je wprowadzić powinniśmy dobić do europejskiej średniej w połowie przyszłego dziesięciolecia. Ma to pozwolić na obniżenie deficytu i utrzymanie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Ważnym aspektem będzie uniknięcie niepokojów społecznych związanych z gwałtownymi reformami.

