
Niedzielny mecz szwajcarskiej ekstraklasy rozgrywany między drużynami FC Zurich i FC Thun był dwukrotnie przerywany z powodu wtargnięcia na boisko kuny. Drapieżnik został w końcu schwytany, ale wcześniej zdołał pogryźć jednego z piłkarzy.
REKLAMA
Kuna przeszkodziła piłkarzom dwukrotnie. Za pierwszym razem, po odbyciu krótkiego slalomu między zawodnikami, ssak sam opuścił boisko. Gdy piłkarze wznowili grę, kuna znów pojawiła się na murawie, ale tym razem nie chciała z niej dobrowolnie zejść. Obrońca FC Zurich Loris Benito zdołał ją chwycić, ale drapieżnik, gryząc piłkarza w dłoń, oswobodził się i znów zaczął biegać po murawie. - To było głupie. Kto wie, jaka chorobę miało to zwierzę, ale chciałem rozegrać mecz i teraz po prostu ufam swojemu systemowi odpornościowemu - powiedział Benito.
Kunę złapał w końcu bramkarz FC Zurich Davide Da Costa, który dzięki swoim rękawicom nie odczuwał tak dotkliwie ugryzień drapieżnika. Mecz udało się dokończyć. FC Zurich wygrał 4:0.
Źródło: Cbsnews.com
