Rzucił się w ogień, żeby ratować swoje koty. Tragiczny finał pożaru w Warszawie.
Rzucił się w ogień, żeby ratować swoje koty. Tragiczny finał pożaru w Warszawie. Fot. MAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/East News

Nie żyje mężczyzna, który został ranny klika dni temu w pożarze w Warszawie. Doznał dotkliwych poparzeń kiedy wrócił do domu i zobaczył, że jego mieszkanie trawi pożar. Nie zastanawiając się długo rzucił się w ogień, aby ratować koty, które były w środku. Zwierzaki przeżyły.

REKLAMA

Rzucił się w ogień, żeby ratować swoje koty. Tragiczny finał pożaru w Warszawie

O pożarze informował wcześniej portal TVN Warszawa. Pożar wybuchł w bloku przy ulicy Korkowej w Warszawie w miniony piątek po godzinie 22.

– W trakcie przeszukania lokalu w korytarzu odnaleziono nieprzytomnego mężczyznę z zachowanymi funkcjami życiowymi. Został on ewakuowany i przekazany zespołowi ratownictwa medycznego. Z mieszkania uratowano też dwa koty – przekazał portalowi w sobotę Artur Kamiński z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.

Niestety, mężczyzna potem zmarł. O jego śmierci poinformowała córka za pomocą serwisu zrzutka.pl. "Dziękujemy za wszystkie Wasze wpłaty. Niestety, Tata przegrał walkę o życie, pozostawiając córki, rodzinę oraz koty w głębokim smutku. Zebrana kwota pozwoli nam uprzątnąć i odbudować mieszkanie po pożarze. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za każdą okazaną pomoc" – napisała pani Weronika.

Zbiórka powstała, aby wyremontować mieszkanie po pożarze. "Mieszkanie mojego taty zostało zniszczone przez ogień. Tata nie zważając na swoje bezpieczeństwo wrócił do płonącego mieszkania, aby ratować swoje ukochane koty. Zwierzęta przeżyły, a tata w ciężkim stanie walczy teraz o powrót do życia i zdrowia w szpitalu" – tak brzmiał z kolei jej wpis sprzed kilku dni.

Czytaj także: