Premier Węgier Viktor Orbán od początku wojny w Ukrainie torpeduje wiele ważnych inicjatywach, które mogłyby pomóc władzom w Kijowie walczyć z rosyjskim wrogiem. Szef MSZ Radosław Sikorski w czwartek zwrócił się jednak z ważnym apelem w tej kwestii do rządu Węgier.
Reklama.
Podobają Ci się moje artykuły? Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
– Jesteśmy rozczarowani, ale szanujemy decyzje węgierskie o tym, że oni nie wysyłają broni na Ukrainę, ale prosimy, żeby umożliwili to nam. A niewypłacanie nam rekompensat z poprzednich dostaw utrudnia nam wysyłanie kolejnych dostaw – mówił mediom szef MSZ Radosław Sikorski.
Sikorski z mocnym apelem do Orbána. "Nie przeszkadzajcie"
I dalej tłumaczył: – My to i tak robimy, ale to są środki, które trafiają, jak rozumiem, na fundusz modernizacji wojska polskiego, co jest naszym pilnym zadaniem w obliczu agresji Putina, więc gdy Węgry mówią o tym, że inwazja była aktem agresji i że Ukraina ma prawo do odzyskania swoich międzynarodowo uznanych granic, to my Ukrainie w tym materialnie pomagamy i prosimy bardzo, aby Węgry w tej sprawie nam nie przeszkadzały.
Szef MSZ przypomniał też, że chciałby "uświadomić polskim firmom, które wysyłają swoje towary albo do krajów, które są podejrzewane o przesyłanie tych rzeczy dalej, albo tranzytem przez Rosję do takich krajów, że sankcje tak europejskie, jak i amerykańskie, mogą być bardzo dotkliwe". – Więc apeluję i przestrzegam, aby tego nie robić – poinformował.
– Będziemy wspólnie z partnerami europejskimi uaktualniać nasze prawo i praktykę, tak, aby machina rosyjska wojenna nie miała komponentów do prowadzenia agresji wobec Ukrainy – podsumował.
QUIZ: Ile wiesz o Putinie? Sprawdź się z historii i zobacz, czy na pewno dobrze znasz dyktatora Rosji
Premier Węgier od początku wojny nie chce wspierać Ukrainy
W przeciwieństwie do wielu innych krajów zachodnich Orbán odmawia wysłania broni do sąsiadującej z nim Ukrainy. Przekonuje też, że Kijów nie jest w stanie wygrać z uzbrojoną w broń nuklearną Rosją.
Ostatnio po raz kolejny dał temu wyraz podczas spotkania z Donaldem Trumpem w USA. – Nie da ani grosza w wojnie ukraińsko-rosyjskiej. Dlatego wojna się skończy – powiedział na spotkaniu z Trumpem na Florydzie.
Były prezydent USA obiecał zakończyć wojnę "w ciągu 24 godzin", jeśli zostanie wybrany, ale nie podał żadnych szczegółów. Zapewne oznaczałoby to utratę przez Ukrainę znacznej części terytorium. Co ważne, Orbán otwarcie wspiera Trumpa w wyścigu do Białego Domu w 2024 roku. Ten ma niestety szanse, aby wygrać.
Absolwentka dziennikarstwa na UMCS i Uniwersytecie Warszawskim. Przez kilka lat związana z Polską Agencją Prasową. Obecnie reporterka newsowa w naTemat.pl.