Andziaks tłumaczy, że nie jest w drugiej ciąży.
Andziaks tłumaczy, że nie jest w drugiej ciąży. Fot. Pawel Wodzynski/East News
Reklama.

Angelika Trochonowicz (wcześniej Zając) od lat działa w internecie. Na platformie YouTube była już wielką gwiazdą, gdy niektórzy obecni top influencerzy dopiero zaczynali swoją przygodę w sieci.

Trochonowicz prowadzi raczej content lifestylowy. Chętnie udostępnia też rodzinne vlogi. Youtuberka od 2016 roku jest w związku z Luką, również znanym youtuberem. W 2020 roku para powitała na świecie córkę Charlottę. Wówczas głośno było o filmiku youtuberki z porodu.

Minęły dwa lata a Andziaks i Luka wzięli ślub. Na tym jednak wielkie wydarzenia w ich życiu się nie skończyły. W 2023 Trochonowiczowie wystąpili w programie telewizyjnym "Azja Express" od tamtej pory grono ich fanów się powiększyło. Wypadli tam naprawdę pozytywnie, a w dodatku udało im się zwyciężyć show.

Potem internauci mogli obserwować, jak para wprowadza się do nowego domu. Andziaks w międzyczasie miała spore problemy zdrowotne. Musiała wyciąć wyrostek.

Andziaks i ciągłe pytania: kiedy drugie dziecko?

Od lat youtuberka mierzy się z ciągłymi pytaniami: kiedy drugie dziecko? Jesteś w ciąży? Na Tik Toku powstają nawet specjalne filmiki, na których internauci analizują nowe zdjęcia i przyglądają się jej... sylwetce.

W końcu sama zainteresowana postanowiła zabrać głos w sprawie. Przytoczyła kilka takich "analiz" jej ciała i dodała autorski urywek. – Tyle wam powiem – wasze zdrowie – rzuciła, popijając piwo.

W dalszej części podkreśliła, że widzi, jak od lat ludzie próbują jej wmówić drugą ciążę, tylko dlatego, że nie ma płaskiego brzucha. Nawet bliscy po zobaczeniu publikacji w sieci, zaczęli do niej pisać w tej sprawie.

– Wczoraj napisała nawet do mnie moja przyjaciółka i pyta mnie: "Czy ja o czymś nie wiem, bo detektywi na Tik Toku piszą, że jesteś w ciąży". I ja sobie myślę "Boże". Od wielu lat jest mi wkładane to dziecko do brzucha, są jakieś podchody robione – powiedziała.

– No zazdroszczę dziewczynom, które mają płaski brzuch, ale ja takiego nie mam. Jak stoję albo leżę, to jest trochę inaczej, bo ten brzuch jest gładszy, a jak siedzę, to zawsze mam brzuszek. Widziałam nawet takie zdjęcie z restauracji, jak siedzę, bo jak się nażrę, nawet niedużo, to mnie wzdyma. Jak siedzę, to, to może tak wygląda, jakbym była w ciąży, ale nie jestem. Jak będę, to na pewno się dowiecie – wyjaśniła.

Na koniec Andziaks zareagowała też na zarzuty, że "zaszła w ciążę, żeby coś się działo u niej na YouTubie".

– A czytając poprzedniego TikToka, gdzie było napisane "No tak, teraz był sensacją ogród, zaraz ogród się skończy i nie będzie się miało co dziać, to będę robić dziecko". Co to za idiotyzm? Ja będę robić sobie dziecko, żeby mieć dziecko, powiększyć rodzinę, a nie żeby robić sensację na YouTubie – podsumowała.

Andziaks zirytowały publikacje o rzekomej ciąży i wcale jej się nie dziwię. Podkreślam: to tylko i wyłącznie jej sprawa, czy jest w ciąży, planuje ją, czy może w ogóle teraz o tym nie myśli.

Dlaczego całe otoczenie musi ją tym "bombardować" ze wszystkich stron? Po co komu ta informacja? Po co ta presja na kobiecie, która w końcu ma już jedną córkę?

Mam tylko nadzieję, że ostatni komentarz Andziaks w tej kwestii spowoduje, że skończą się kolejne "wrzutki" w sieci na ten temat. Choć znając życie, ta "przerwa" od nowych publikacji w podobnym tonie nie potrwa długo...