
Jak też informowaliśmy, we wtorkowym komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że zastosowano areszty tymczasowe wobec osób podejrzanych w sprawie zdarzenia, do jakiego doszło w nocy z soboty na niedzielę na Trasie Łazienkowskiej. Na al. Armii Ludowej w tył jadącego w kierunku Pragi forda uderzył rozpędzony Volkswagen Arteon.
Łukasz Żak nadal poszukiwany
Po zderzeniu ford wjechał w bariery energochłonne. Na miejscu zginął 37-latek, pasażer tego auta. 37-letnia kierująca i dwoje dzieci w ciężkim stanie trafili do szpitala.
Policjanci wciąż poszukują mężczyzny, który jest podejrzewany o to, że siedział za kierownicą volkswagena. "Sprawca wypadku – Łukasz Żak poszukiwany listem gończym. Trwają intensywne czynności zmierzające do jego ujęcia" – poinformowali śledczy. Wydano za nim też ENA.
Mężczyzna jest znany organom ścigania. Był już skazany za m.in. za przestępstwa narkotykowe oraz za oszustwo. Jeździł też po alkoholu i bez uprawnień.
– Tragicznej nocy jechał autem z wypożyczalni. To było z kolei leasingowane, co spowolniło pracę policjantów – powiedział rozmówca TVN24.
Nowe ustalenia mediów ws. tego, co działo się po wypadku
Stacja ustaliła też, że po ucieczce Żak zadzwonił do kilku osób. "Podawał różne wersje zdarzeń, a każdemu, z kim rozmawiał, wskazał inny kraj, do którego zamierza uciec" –czytamy.
Telewizja powoduje się też na sytuację, która miała miejsce w mieszkaniu jego ciotki. Kobieta zadzwoniła do niego i zapytała: – Jest tu policja, co narobiłeś? Żak miał jej odpowiedzieć: "to nie ja, to jakiś Ukrainiec".
Czy za takie wypadki pwoinny być wyższe kary?
40 odpowiedzi
Dodajmy także, że zbiórkę dla tej rodziny ofiary zorganizował pan Jarosław. Jest on sąsiadem oraz przyjacielem tej rodziny. "Kiedy w 2018 roku wprowadzaliśmy się do naszego nowego mieszkania na Grochowie, nie mieliśmy świadomości, że najbliżsi sąsiedzi staną się dla nas jednymi z najbliższych przyjaciół – lepszych sąsiadów nie mogliśmy sobie wymarzyć" – napisał pan Jarosław.
Poszkodowana rodzina mieszka na Grochowie. Była też bardzo zaangażowana w życie parafii Świętej Rity przy ul. Żupniczej. "Pomagali przy organizacji wielu świat i uroczystości. To wierni kibice klubu Legia Warszawa, chodzili na mecze, Rafał zabierał tam również dzieci" – opisał pan Jarosław.
Jak podkreślił mężczyzna, "Ewelina i Rafał to niesamowicie ciepli, serdeczni ludzie". "Pełni radości, rodzinni, dobrzy dla innych, zawsze z sercem na dłoni, którym ktoś ich rodzinne, pełne wyzwań, ale przede wszystkim miłości życie nagle brutalnie przerwał, zabierając na zawsze tatę i męża" – wskazał. Zbiórka dla tej rodziny dostępna jest pod tym linkiem.