Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

To porażka policji, bo to policja powinna uzyskać te informacje, a nie detektyw Krzysztof Rutkowski - mówi Jan Gołębiowski, były policyjny psycholog kryminalny. Według Gołębiowskiego, policja nie wykazała się taką skutecznością jak powinna. Matka Magdy została "oddana" detektywowi. "Policjanci to dzieci we mgle, którzy chodzą po omacku i szukają ciała dziecka" - ocenił Rutkowski. Według niego, wystarczyłoby wziąć matkę pod rękę i poprosić, aby wskazała miejsce ukrycia zwłok dziecka.

REKLAMA
Finał sprawy zniknięcia półrocznej Magdy pokazuje, że policja nie jest w stanie skutecznie prowadzić działań poszukiwawczych. To prywatny detektyw poinformował służby, o przyznaniu się Katarzyny W. do mistyfikacji. Były pracownik policji twierdzi, że to policjanci powinni wziąć "pod swoją opiekę" matkę, a nie prywatny detektyw, który przyjechał do Sosnowca i niemalże zamieszkał z rodziną. Rolą policjantów było to, aby obserwować matkę, rozmawiać z nią, próbować nawiązać z nią swego rodzaju więź. Tylko takie bezpośrednie działanie mogłoby sprawić, że otworzyłaby się przed funkcjonariuszami. Policja popełniła błąd, oddając matkę dziecka w ręce detektywa, sama skupiając się na innych czynnościach dochodzeniowych - mówi Gołębiowski.

Strasznie szerokie uprawnienia ma ten Rutkowski. Aresztuje, odbiera zeznania, informuje publikę, wrzuca zdjęcia. Nie jest to normalne.

Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji odpiera zarzuty o jakąkolwiek winę policji. Według Sokołowskiego, policja nie mogła od początku zakładać wersji o winie matki. Ja nie wyobrażam sobie, że przy tego typu zdarzeniu, na samym początku, policjant powiedział, że podejrzewa matkę, ojca, kogokolwiek z rodziny, nie mając przy tym stuprocentowej pewności. To jest osoba (Rutkowski), która akurat w porze wieczorowo-nocnej była blisko, która kolejny raz rozmawia z nią. Ta kobieta wraca po raz kolejny z przesłuchania policyjnego, z kolejnej czynności wykonanej z policjantami, gdzie padają kolejne pytania, zdaje sobie sprawę z tego, że nie poddając się badaniu wariografem, pewne wątpliwości co do jej osoby się pojawiły. Jest pewien moment w przypadku sprawcy przestępstwa kiedy on pęka. U każdego sprawcy jest pewien próg wytrzymałości psychicznej, u niej również. Dobrze, że powiedziała komukolwiek. Dobrze, że powiedziała detektywowi Rutkowskiemu, że się przed nim otworzyła. Myślę, że to jest dobre rozwiązanie, bez względu na to komu to powiedziała - powiedział Sokołowski.
Rutkowski wyjawił, że był traktowany w domu Katarzyny W. jak intruz, jak policjant. To potwierdzało jego podejrzenia, że matka ma przed nim coś do ukrycia.
Krzysztof Rutkowski nie pozostawia złudzeń co do skuteczności działań policji. Od początku można było odnieść wrażenie, ze to on trzymał śledztwo w ryzach, informując policję o swoich działaniach. Świadczy o tym między innymi dzisiejsza wypowiedź detektywa, opisując relacje między nim a policją.

O śmierci Madzi dowiaduje się detektyw, a nie policja? Polskie państwo jest słabe. Obawiam się, że policja nie używa wszystkich dostępnych instrumentów, może ze względu na koszty

Już w zeszłą niedzielę pojechałem ze świadkiem na komendę Policji w Sosnowcu i zawiadomiłem dyżurnego, że podejrzewam matkę Magdy i mam konkretny plan, jak złamać jej oszustwo. Poprosiłem, by informację tę przekazano grupie operacyjno-śledczej w Katowicach, ale do czwartku policjanci nie odpowiedzieli i nie skontaktowali się ze mną. W Sosnowcu tłumaczyli mi, że także podejrzewają matkę dziecka, lecz prokurator nie pozwala im na zastosowanie bardziej efektywnych metod policyjnego przesłuchania. Gdyby policjanci mieli pomysł na swoje śledztwo i mogli go zrealizować, tak jak mnie się to w końcu udało, nie musielibyśmy czekać na efekt aż 9 dni a podatnicy nie ponieśliby tak wysokich kosztów całej akcji - mówi Rutkowski.