Ochroniarz pilnuje zalanej stacji metra Powiśle
Ochroniarz pilnuje zalanej stacji metra Powiśle Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Od katastrofy budowlanej na stacji warszawskiego metra minęło już osiem miesięcy. Mimo to nadal nie wiadomo, dlaczego do niej doszło. Naprawy przeciągają się, stolica stoi w korkach, a urzędnicy… tłumaczą, że nie ma winnych.

REKLAMA
Do zalania budowanej właśnie stacji metra Powiśle doszło osiem miesięcy temu. W wyniku katastrofy budowlanej zniszczony został także tunel biegnący wzdłuż Wisły, który jest fragmentem jednej z kluczowych arterii komunikacyjnych w Warszawie. Choć urzędnicy obiecywali, że wszystko wróci do normy już na przełomie grudnia i stycznia, tunel nadal nie działa. Co więcej ratusz podaje kolejne optymistyczne terminy, które – zdaniem cytowanych przez TVN ekspertów – nie mają szans być zrealizowanymi.
W programie "Czarno na białym" reporterzy TVN starali się ustalić, dlaczego tunelu wciąż nie udało się otworzyć i kto odpowiada za katastrofę na stacji metra. Od stołecznego urzędnika usłyszeli, że nikt nie popełnił błędu w tej sprawie.
"Matka natura i jej kaprys stworzyły taką sytuację" – powiedział dziennikarzom Bartosz Milczarczyk, rzecznik magistratu.
Innej odpowiedzi reporterom stacji udziela opozycja w radzie miasta. Zdaniem radnych z pozostałych klubów winny katastrofie jest wyborczy kalendarz – wykonawca miał czuć presję, by z metrem wyrobić się przed 2014 rokiem, czyli wyborami samorządowymi. Sprawę na Twitterze skomentował konserwatywny publicysta Łukasz Warzecha: