Fot. Wojciech Orliński / Agencja Gazeta

Administratorzy profilu Janusza Palikota na Facebooku grożą usunięciem strony, bo Palikot podobno zwleka z zapłatą za prowadzenie fan page'u. Ruch Palikota odpowiada: to fałszywy profil, żadnej agencji nie zatrudnialiśmy.

REKLAMA
"Z uwagi na fakt, iż nie jesteśmy w stanie porozumieć się z Panem Januszem Palikotem odnośnie rozliczenia się za niniejszy profil, zostanie on zamknięty za 72 godziny. Dziękujemy wszystkim osobom, które pozostawia na nim swoje komentarze" - wpis o takiej treści opublikowali wczoraj w nocy właściciele fan page'u Janusza Palikota na Facebooku.
Logiczne wydało się więc przypuszczenie, że Palikot po prostu wynajął zewnętrzną firmę do prowadzenia swojego profilu, a ta nie mogąc wyegzekwować wynagrodzenia za swoją pracę zdecydowała się upublicznić finansowy konflikt i zagrozić likwidacją strony. Swoją drogą sam sposób działania agencji polegający na wyciągnięciu sprawy na światło dzienne można uznać za nieprofesjonalny i z pewnością nie budujący pozytywnego wizerunku firmy. "Wygląda na to, że Janusz Palikot nie płaci swojej Agencji PR – a ta się mści" - orzekł autor jednego z artykułów opublikowanych na portalu technologii internetowych Webhosting.pl.
Zapytaliśmy działaczy Ruchu Palikota, czy rzeczywiście zatrudnili agencję social media do obsługi profilu na Facebooku. - Nie słyszałem, żeby ktokolwiek z nas zatrudniał jakąkolwiek agencję. Umieściłem pod ostatnim wpisem na tym profilu kilka komentarzy z pilną prośbą o kontakt admininistratora. Każdy może założyć na Facebooku tzw. fan page - mówi naTemat Lucjan Masłowiec, który prowadzi oficjalny facebookowy profil Ruchu Palikota. Masłowiec twierdzi, że kilka tygodni temu feralny fan page Palikota był wystawiony na sprzedaż na portalu gumtree. - Został stamtąd usunięty, bo zgłosiłem naruszenie naszych praw - dodaje.

Podobne zapewnienie usłyszeliśmy w biurze prasowym Ruchu Palikota i w gronie najbliższych współpracowników przewodniczącego partii. - Uważamy coś takiego za zwykłą kradzież - mówi Małgorzata Prokop-Paczkowska, dyrektorka biura. Z kolei Łukasz Piłasiewicz, były asystent posła Palikota, a obecnie działacz zarządu partii, zapewnia, że Ruch nigdy nie zatrudniał zewnętrznej agencji do prowadzenia profilów społecznościowych, a więc żadnej umowy z prowadzącymi fan page Palikota nie było. - Przypomina to sytuację z Twitterem, gdzie ktoś zrobił fałszywy profil i zamieszcza na nim informacje - stwierdza.
Działacze RP są zgodni, że założyciele fałszywego profilu Palikota mają jeden cel: chcą na tej sprawie dobrze zarobić. - Ktoś próbuje wymusić od nas pieniądze - mówi Lucjan Masłowiec.
Próbowaliśmy skontaktować się z administratorami profilu, ale do tej pory nie odpowiedzieli na e-maila. Nie napisali też do Masłowca, który o kontakt prosił w komentarzach.
Wątpliwości co do wersji Ruchu Palikota może wzbudzać fakt, że profil Palikota istnieje od dawna (polubiło go ponad 16 tysięcy osób), a dopiero teraz działacze informują, że jest fałszywy. Dr Wiesław Paluszyński, prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego, mówi nam, że to kwestia oceny wiarygodności polityka. - Kto wiedział, że istnieje taki profil, a jednak tego nie dementował. Janusz Palikot mógł przecież zablokować stronę korzystając z regulaminu serwisu. Wystarczył kontakt z Facebookiem - zaznacza.