
- Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wykluczają wersji przedstawionej przez Katarzynę W. - powiedziała prokurator Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. - Zostaną przeprowadzone dalsze badania. Analizowane będą tkanki zebrane na miejscu wypadku. Niestety nie mogę ujawnić wszystkich informacji z tego badania - dodała.
- Została podjęta decyzja o wyłączeniu materiałów do odrębnego postępowania mającego zbadać postępowanie pana Rutkowskiego. Mogą one wyczerpywać znamiona przestępstw z zakresu ustawy o świadczeniu usług detektywistycznych - dodała prok. Zawada-Dybek i dodała, że śledztwo zostanie przekazane do innej prokuratury.
Sprawa budzi wielkie emocje. Zginęło dziecko, a policję wini się za błędy w śledztwie. -Tutaj było widać wyraźnie, to jest chyba pozostałość po sprawie Olewnika, że policjanci nie chcieli przyjąć wersji innej niż porwanie - powiedział w RMF FM były minister spraw wewnętrznych i administracji Marek Biernacki. Kryminolog, prof. Brunon Hołyst uważa, że taki syndrom nie istnieje. - Policja w Sosnowcu popełniła błędy, ale nie można na tej podstawie budować obrazu całej Policji - mówi nam kryminolog. - Sprawa Olewnika i sprawa małej Madzi to dwie wielkie narodowe sprawy, ale nie ma czegoś takiego jak "syndrom Olewnika w policji" - powiedział nam profesor Brunon Hołyst. Jego zdaniem Marek Biernacki nie ma racji, twierdząc że w policji wciąż wyczuwalny jest "syndrom Olewnika". Według Biernackiego porwanie syna płockiego biznesmena przed laty wciąż wpływa na sposób działania policji. Zwłaszcza w tych sprawach, gdzie porwanie jest jedną z hipotez.
Marek Biernacki
Przewodniczący Komisji Sraw Wewnętrznych
- Śmierć dziewczynki była jedną z możliwości badanych przez policję - zapewniał rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Sokołowski. Według ekspertów jednak śledczy zbyt mało czasu i uwagi poświęcali innym wątkom skupiając się na poszukiwaniu porwanego dziecka. - Komunikat o wiarygodności zeznań był co najmniej dziwny. Jak można uznać za wiarygodne zeznania, które są wewnętrznie sprzeczne? - zastanawia się prof. Hołyst. - Gdyby profesjonalnie przeprowadzono pierwsze przesłuchanie, dałoby ono zaraz odpowiedź i skoncentrowano by się na rodzinie - dodaje kryminolog.
prof. Brunon Hołyst
kryminolog
Po kilkunastu dniach poszukiwań policjanci z Sosnowca odnaleźli ciało małej Magdy, sprawa przez wiele dni przykuwała uwagę Polaków. Początkowo za najbardziej prawdopodobną uznawano wersję, którą przedstawiła jej matka. Powiedziała przesłuchującym ją śledczym, że została uderzona w głowę, a jej dziecko porwano. W piątek zaangażowany w sprawę właściciel biura detektywistycznego Krzysztof Rutkowski ujawnił, że dziewczynka nie żyje a za śmierć odpowiedzialna jest matka. Ciało Magdy znaleziono w piątek późnym wieczorem. Katarzyna W. ukryła je w gruzach budynku kolejowego w Sosnowcu.
Krzysztof Olewnik, syn przedsiębiorcy z Płocka został porwany w nocy 26/27 października 2001 roku. Porywacze zażądali od rodziny okupu za życie syna. Pomimo przekazania 300 tys. euro w lipcu 2003 roku, przetrzymywany w nieludzkich warunkach Olewnik został zamordowany. Wokół działania policji narosło wiele niejasność. Zarzucano, że nie sprawdzono odcisków palców w policyjnej bazie, rodzina nie otrzymała instrukcji jak rozmawiać z porywaczami i jak te rozmowy nagrywać. W tajemniczych okolicznościach zaginęły bądź zostały zniszczone akta sprawy.
Jak nieoficjalnie podają źródła w Komendzie Wojewódzkiej w Katowicach w zeznaniach matki pojawiają się kolejne rozbieżności. Wstępne oględziny zwłok nie wykazały obrażeń na główce dziecka. Matka tymczasem potwierdziła w słynnej rozmowie z Rutkowskim, że dziecko wypadło jej z kocyka.
