
Spektakularny nalot policjantów na katedrę w Belgii i wiercenie w grobowcach pochowanych kardynałów w celu znalezienia dowodów na pedofilię było prawnie nieuzasadnione – stwierdził belgijski sąd kasacyjny, ostatecznie przesądzając o legalności kontrowersyjnej sprawy. Na jej przykładzie dobitnie widać jak łatwo można przesadzić w przypadku nagonki na Kościół.
REKLAMA
W Belgii afera z wykorzystywaniem przez księży dzieci zaczęła się w kwietniu 2010 r., kiedy ustąpił ze stanowiska biskup Roger Vangheluwe z Brugii, przyznając, że w przeszłości molestował swojego nieletniego kuzyna. Wtedy kilkaset osób w całym kraju postanowiło ujawnić, że są ofiarami podobnych praktyk, żądając od Kościoła odszkodowań.
Jak informuje portal Fronda.pl, w czerwcu tego samego roku w katedrze w Mechelen oraz rezydencji kard. Godfrieda Danneelsa funkcjonariusze prowadzili działania mające na celu zebranie dowodów na związki Kościoła z przypadkami pedofilii i nadużyć seksualnych. Mimo że tamtejsi biskupi wielokrotnie deklarowali gotowość do współpracy z organami ścigania, mundurowi zakłócili obrady Konferencji Episkopatu, zatrzymując duchownym telefony komórkowe, komputery i posiadane przez nich dokumenty. Otworzyli nawet dwa grobowce, w których pochowani byli kardynałowie. Dokonano w nich wierceń, podejrzewając, że są tam ukryte materiały.
Ale nie były. W dodatku całe zdarzenie wywołało burzę w katolickim świecie, a księża zaczęli domagać się przeprosin. Fernand Keuleneer, prawnik Konferencji Biskupów Belgijskich, podważał również legalność poniedziałkowych przeszukań. Zaznaczał, że sędziowie dostali wcześniej od duchownych akta, o które prosili. Ci jednak postanowili zarekwirować kolejne.
O nielegalnym sposobie działań śledczych mówiło się od samego nalotu, jednak na ich ocenę trzeba było długo czekać. Wreszcie sąd kasacyjny oficjalnie je potępił, podtrzymując wcześniejsze stwierdzenia, że cała akcja była prawnie nieuzasadniona. Zasądzono również zwrot wszystkich zarekwirowanych materiałów. – Jesteśmy usatysfakcjonowani tym definitywnym orzeczeniem – skomentował ks. Tommy Scholtes, rzecznik prasowy Episkopatu.
Czytaj także:
Źródło: Fronda.pl