
21 czerwca w Poznaniu odbędą się obchody Nocy Kupały, podczas których podjęta zostanie próba pobicia rekordu Guinnessa w liczbie jednocześnie wypuszczonych lampionów. Pomysł organizatorów imprezy, której patronują władze miasta, nie wszystkim przypadł do gustu. Jeden z czytelników naTemat alarmuje, że puszczanie lampionów to niebezpieczna i nieodpowiedzialna zabawa. – Zdrowy rozsądek podpowiada, iż wysyłanie w powietrze otwartego ognia nad zieloną Wielkopolską nie brzmi mądrze. Możemy okaleczyć ludzi, zwierzęta, podpalić czyjś dobytek lub wywołać pożar lasu – ostrzegł.
Organizatorzy poznańskiej Nocy Kupały liczą, że uczestnicy obchodów wypuszczą jednocześnie co najmniej 30 tysięcy lampionów. Latające lampy będzie można, rzecz jasna, kupić na miejscu. Cena – 5 złotych za sztukę. Zebrane w ten sposób pieniądze mają pokryć część kosztów związanych z przygotowaniem imprezy oraz wspomóc Fundację Wspierania Twórczości, Kultury i Sztuki ARS, jej organizatora.
– Pragniemy poinformować, że nasze lampiony posiadają wszystkie niezbędne atesty, są trudnopalne i szybko ulegają biodegradacji nie szkodząc w żaden sposób środowisku – napisano na stronie Nocy Kupały.
Zapewnienia organizatora nie przekonały jednak jednego z naszych czytelników, który był świadkiem zeszłorocznego puszczania lampionów. W przysłanym do redakcji liście zwrócił on uwagę, że masowa zabawa latającymi lampami może prowadzić do fatalnych skutków.
Nasz czytelnik zwrócił przy tym uwagę na inne negatywne skutki puszczania lampionów. Niekontrolowane przez nikogo lampy mogą szybować na znaczne odległości, lądując w końcu w zupełnie przypadkowych miejscach. Stwarza to zagrożenie pożarowe oraz stanowi poważny problem dla służb dbających o czystość przestrzeni publicznej.
Autor listu przypomniał, że w wielu krajach puszczanie lampionów jest zakazane. Z podanych przez niego informacji wynika, że używanie takich lamp lub tylko handlowanie nimi jest wykroczeniem m.in. w Brazylii, Austrii, Australii i wielu niemieckich landach. Nasz czytelnik zaapelował więc do polskich władz o wzięcie przykładu z tych państw, póki nad Wartą nie doszło jeszcze do poważnego nieszczęścia. Zadał przy tym kilka pytań zarówno organizatorom Nocy Kupały, jak i przedstawicielom odpowiadających za bezpieczeństwo służb państwowych.
Czytaj także:
