
Życie w sekcie rzadko zaczyna się od przemocy czy fanatyzmu, a częściej od rozmów, uśmiechów i obietnicy zrozumienia. Młodzi ludzie trafiają do wspólnoty, która oferuje im to, czego zabrakło im w domu i szkole: uwagę, sens i poczucie przynależności. Serial HBO Original "Niebo. Rok w piekle" przypomina, że droga do zamkniętych grup często prowadzi przez pęknięcia w relacjach rodzinnych – i że szybka, świadoma reakcja bliskich może mieć kluczowe znaczenie.
MATERIAŁ REKLAMOWY
W serialu "Niebo. Rok w piekle" śledzimy rok z życia sekty, z naciskiem na emocje bohaterów, relacje między nimi oraz mechanizmy rządzące funkcjonowaniem zamkniętej wspólnoty. Scenariusz, napisany przez Jakuba Korolczuka, inspirowany jest książką "Niebo. Pięć lat w sekcie" Sebastiana Kellera – to pseudonimem mężczyzny, który po opuszczeniu sekty zdecydował się opisać swoje doświadczenie.
Bohaterem jest Sebastian, młody chłopak pełen ideałów, który w pewnym momencie rezygnuje ze studiów i zaczyna gorączkowo szukać sensu życia. Wychowywany przez samotną matkę, zagubiony i spragniony odpowiedzi, trafia na charyzmatycznego Piotra – samozwańczego duchowego przewodnika i lidera wspólnoty "Niebo". To, co początkowo wygląda jak otwarta, pełna ciepła duchowa komuna, z czasem przeradza się w zamknięty, opresyjny system oparty na manipulacji, kontroli i przemocy.
Serial HBO Original nie rekonstruuje konkretnych wydarzeń, lecz zagląda w głąb psychiki bohaterów i zadaje pytania, które pozostają aktualne do dziś. Jednym z nich jest to najtrudniejsze: dlaczego młodzi ludzie wchodzą do zamkniętych wspólnot – i co ma z tym wspólnego środowisko, z którego pochodzą?
Między potrzebą akceptacji a utratą siebie. Dorastanie sprzyja wpływom z zewnątrz
– Aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego młodzi ludzie są szczególnie podatni na wpływ zamkniętych wspólnot, trzeba najpierw zrozumieć specyfikę ich rozwoju – tłumaczy w rozmowie z naTemat psycholożka Julianna Skawińska.
Jak podkreśla, okres dorastania to czas intensywnego poszukiwania tożsamości, któremu towarzyszy duża zmienność emocjonalna. Mózg nastolatka wciąż się przebudowuje, a potrzeba przynależności i akceptacji staje się jedną z najsilniejszych. W tym okresie człowiek jest bardziej podatny na wpływy.
Naturalnie zmienia się także układ odniesienia – coraz większe znaczenie zaczynają odgrywać rówieśnicy. – To właśnie oni powinni dawać akceptację, możliwość współprzeżywania podobnych problemów oraz pomagać w budowaniu obrazu siebie – zaznacza ekspertka. Problem pojawia się wtedy, gdy tej akceptacji brakuje.
Julianna Skawińska
psycholożka
Gdy dom przestaje być bezpieczną bazą
Nie tylko rówieśnicy mają znaczenie. Jednym z najważniejszych wątków społecznych, jakie wybrzmiewają zarówno w serialu, jak i w rozmowach z ekspertami, jest rola relacji rodzinnych.
Dorastanie wiąże się z naturalnym dystansowaniem się od rodziców – to proces rozwojowy, a nie porażka wychowawcza, podkreśla Julianna Skawińska. – W tym okresie dzieci naturalnie dążą do większej niezależności, co często bywa trudne dla dorosłych – zauważa.
Problem pojawia się wtedy, gdy w domu nie ma na to miejsca. – Jeśli w domu, zamiast prowadzić dialog, dzieciom nakazuje się różne rzeczy oraz oczekuje się od nich wykonywania poleceń w duchu autorytarnego modelu wychowania – bez przestrzeni na bunt, który jest normatywnym elementem rozwoju – nastolatek będzie skłonny szukać bezpieczeństwa i akceptacji gdzie indziej – mówi ekspertka.
Brak możliwości wyrażenia sprzeciwu, zadawania pytań czy mówienia o własnych wątpliwościach uczy młodego człowieka jednego: że jego głos nie ma znaczenia. Zamknięta wspólnota szybko to rozpoznaje i umiejętnie wykorzystuje – oferuje uwagę, wysłuchanie i akceptację, które w rzeczywistości stają się narzędziami manipulacji.
Nawet jeśli ceną jest stopniowe oddawanie autonomii, na początku wydaje się ona niewielka w zamian za poczucie bycia zauważonym, potrzebnym i ważnym.
Sygnały, które powinny uruchomić czujność. Czy rodzic może uchronić dziecko przed sektą?
Ekspertka zwraca uwagę, że wejście w destrukcyjną wspólnotę rzadko bywa nagłe. Zazwyczaj poprzedza je seria subtelnych zmian w zachowaniu, które łatwo zrzucić na "trudny wiek".
Julianna Skawińska
psycholożka
Nie istnieje jedno szybkie rozwiązanie ani prosty zestaw interwencji. Jak podkreśla Julianna Skawińska, aby zapobiegać manipulacji lub zareagować na czas, kluczowe jest długofalowe budowanie relacji z nastolatkiem. – Podstawowym sygnałem od dorosłych powinno być: "Jestem, możesz na mnie liczyć", przy jednoczesnej gotowości do działania, gdy granice zostaną przekroczone – radzi psycholożka.
To moment, w którym rodzicielska uważność jest ważniejsza niż kary i zakazy. Im bardziej młody człowiek czuje się atakowany, tym mocniej może przywiązywać się do grupy, która daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Czy rodzic może uchronić dziecko przed wstąpieniem do sekty? Jak zaznacza ekspertka, profilaktyka powinna polegać na modelowaniu postawy krytycznej i kreatywnej, zarówno w domu, jak i w szkole.
– Chodzi o to, by pozwalać i zachęcać młodych do zadawania pytań i wyrażania własnych opinii, co sprawia, że stają się mniej podatni na proste odpowiedzi, jakie oferują zamknięte wspólnoty – podkreśla Julianna Skawińska.
"Niebo. Rok w piekle" pokazuje, że z sekty nie da się odejść "na czysto" – doświadczenie zawsze zostaje częścią tożsamości. Jednocześnie jest to opowieść o sile relacji i miłości, która może stać się ostatnią deską ratunku. To także serial, który zachęca do uważnego i empatycznego podejścia do młodych ludzi, próby ich zrozumienia oraz dbania o relacje, jakie budujemy z nimi na co dzień.
Bo najskuteczniejszą ochroną przed manipulacją nie jest strach, lecz dialog, obecność i autentyczne zainteresowanie.
Serial "Niebo. Rok w piekle" jest dostępny na HBO Max.
