
Nowa CUPRA Formentor wjeżdża w rok 2026 z "twarzą rekina" i jeszcze większym temperamentem. Wziąłem na warsztat wersję VZ z silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM, która ma być złotym środkiem w ofercie hiszpańskiej marki. Czy agresywny design idzie w parze z użytecznością? Przejechałem nią setki kilometrów, żeby sprawdzić, czy ten bestseller wciąż zasługuje na swoją koronę.
Nie będę ukrywał, że CUPRA Formentor to fenomen na polskich drogach, który od razu przykuwa wzrok niepodrabialnym designem. Niedawno model ten przeszedł odświeżenie i powiem wam, że Hiszpanie nie spoczęli na laurach. To nie jest pudrowanie nosa. To brutalna operacja plastyczna, która wyszła pacjentowi na zdrowie.
Design, który "gryzie" konkurencję
To, co pierwsze rzuca się w oczy, to przód. Projektanci nazywają to "shark nose" i faktycznie nowy Formentor wygląda, jakby chciał pożreć auto jadące przed nim. Zniknął tradycyjny grill na rzecz ostrych linii i wlotów powietrza.
Charakterystyczne reflektory Matrix LED z motywem trzech trójkątów robią niesamowitą robotę po zmroku, a z tyłu? Z tyłu mamy coś, co doprowadza purystów designu do zawału, a mnie się po prostu podoba, czyli podświetlane logo CUPRA zintegrowane z listwą świetlną.
Wygląda to obłędnie, zwłaszcza w matowym lakierze, który w testowanym egzemplarzu dodawał autu niesamowitego sznytu. To wciąż kompaktowy crossover, ale o prezencji auta sportowego za dwa razy większe pieniądze.
Koniec z irytującym sterowaniem?
Wsiadając do środka, bałem się jednego, a mianowicie obsługi multimediów. Poprzednik miał swoje za uszami. W modelu na rok 2026 wita nas nowy system multimedialny z ekranem o przekątnej aż 12,9 cala. Jest szybciej, płynniej i co najważniejsze: nareszcie podświetlono slider od głośności i temperatury! Złapałem się za głowę, że trzeba było na to czekać do liftingu, ale lepiej późno niż wcale.
Fotele kubełkowe to absolutna ekstraklasa. Trzymają w zakrętach jak imadło, a jednocześnie nie męczą kręgosłupa w trasie. Nowością jest też opcjonalny system audio Sennheiser, który gra czysto i soczyście, idealnie pasując do charakteru auta.
Silnik 2.0 TSI 265 KM, czyli złoty środek z pazurem
Przejdźmy do mięsa. Testowana wersja to CUPRA Formentor VZ z silnikiem 2.0 TSI generującym teraz 265 KM (wcześniej w tym miejscu cennika mieliśmy 245 KM). To kluczowa zmiana. Auto współpracuje z 7-biegową skrzynią DSG i w tej konfiguracji napędza przednią oś.
Jak to jeździ? Agresywnie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje tu poniżej 6 sekund, ale to elastyczność robi największe wrażenie. W trybie "CUPRA" wydech (choć wspomagany cyfrowo) warczy groźnie, a skrzynia trzyma obroty tak, by auto zawsze było gotowe do skoku. Dzięki elektronicznej szperze (VAQ), przedni napęd radzi sobie z tą mocą zaskakująco dobrze, klejąc się do asfaltu nawet w ostrych łukach.
Jeśli szukacie emocji, a nie chcecie dopłacać do topowej wersji 333 KM, ten wariant 265-konny jest strzałem w dziesiątkę. Jest lekki, zwinny i daje to specyficzne, hiszpańskie poczucie połączenia z maszyną.
Spalanie i cena: Czy boli portfel?
Oczywiście, dynamiczna jazda kosztuje. Podczas testu, bawiąc się możliwościami silnika, komputer pokładowy pokazał wynik w okolicach 11 litrów na 100 km. Jednak w trasie, przy spokojnej jeździe autostradowej, spalanie spada do akceptowalnych 8 litrów. Jak na tak wysilony silnik benzynowy w nadwoziu crossovera, jest po prostu uczciwie.
Cena nowej CUPRY Formentor w wersji VZ oczywiście wzrosła względem poprzednika, bo testowana przeze mnie odmiana to koszt od 212 700 zł, ale w zamian dostajemy nowocześniejszą technologię i świeży wygląd, który przez kolejne lata nie zestarzeje się ani o dzień. To wciąż jedna z najlepszych propozycji w klasie "daily z pazurem".
Zawsze, jeśli ktoś chce się wyróżniać na drodze designem i niepotrzebne mu 265 KM pod nogą, może kupić wersję z silnikiem 1.5 TSI, z manualem od 137 400 zł.
Dla kogo jest to auto? Dla tych, którzy muszą mieć praktycznego SUV-a (bagażnik wciąż jest ustawny), ale nie chcą umrzeć z nudów za kierownicą.
