Groźba interwencji Rosji w innym kraju. Słowa propagandysty wywołały oburzenie
Słowa Władimira Sołowjowa na temat potencjalnej interwencji wojskowej Rosji wywołały oburzenie w Armenii Fot. YouTube / Russian Media Monitor; Canva. Montaż: naTemat

O groźbie interwencji wojskowej Rosji zrobiło się głośno w Armenii po kontrowersyjnych słowach prezentera telewizyjnego Władimira Sołowjowa, który jest rosyjskim propagandystą. Jego wypowiedź sprawiła, że tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych wręczyło ambasadorowi Rosji notę protestacyjną.

REKLAMA

W niedzielę, 11 stycznia, dziennikarz publicznej stacji telewizyjnej Rossija 1 Władimir Sołowjow mówił o możliwej interwencji militarnej Rosji w Armenii, podkreślając, że utrata tego kraju byłaby ogromnym problemem. – Powinniśmy jasno określić nasze cele. Czas na gierki się skończył. Do diabła z prawem międzynarodowym i porządkiem globalnym – nawoływał prowadzący talk-show "Wieczór z Władimirem Sołowjowem".

Sołowjow, który w przeszłości rozpowszechniał teorie spiskowe ubliżające Ukrainie, zasugerował, że Rosja powinna ogłosić "specjalną operację wojskową", tak jak zrobiła to 24 lutego 2022 roku. Od lat nikt w rosyjskich mediach nie wypowiadał się w temacie Armernii w tak mocny sposób.

Armenia reaguje na słowa Władimira Sołowjowa dot. "interwencji wojskowej Rosji"

W związku z nawoływaniami Sołowjowa do rosyjskiej interwencji wojskowej w kolejnym państwie armeńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało do siebie ambasadora Rosji w Armenii Siergieja Kopyrkina, wręczając mu tym samym notę protestacyjną "wyrażającą głębokie oburzenie oświadczeniami wygłoszonymi w telewizji państwowej".

W oficjalnym oświadczeniu rzecznika armeńskiego resortu spraw zagranicznych zaznaczono, że ostatni telewizyjny występ rosyjskiego propagandysty stanowił m.in. "niedopuszczalne naruszenie suwerenności Republiki Armenii". "I rażące naruszenie fundamentalnej zasady przyjaznych stosunków między Armenią a Rosją" – czytamy.

Posłanka rządzącej partii Kontrakt Obywatelski Arousyak Julhakyan określiła wypowiedź Sołowjowa mianem "wrogiej manifestacji wobec Armenii", zaś wiceprzewodniczący armeńskiego parlamentu, Ruben Rubinyan, nazwał słowa dziennikarza "szczekaniem psa".

Przypomnijmy, że Władimir Sołowjow mówił we wrześniu minionego roku o potencjalnej pełnoskalowej inwazji Rosji na Azerbejdżan, który ma napięte stosunki z Armenią.

Czytaj także: