
Zima co roku zaskakuje drogowców? Nie, to my zaskakujemy samych siebie brakiem wyobraźni. Kiedy Europa od lat ma jasne przepisy dotyczące opon zimowych, Polska wciąż tkwi w legislacyjnym "rozkroku". Efekt? Chaos na drogach, zablokowane trasy i statystyki wypadków, które mrożą krew w żyłach. Polacy mają tego dość.
Wsiadasz rano do auta. Termometr pokazuje 2 stopnie na plusie, ale asfalt jest wilgotny i zimny. Masz opony letnie, bo przecież "nie ma śniegu". Myślisz, że jesteś bezpieczny? Błąd. W takiej sytuacji twoje auto zachowuje się jak na łyżwach, a ty fundujesz sobie i innym rosyjską ruletkę.
Eksperci i statystyki nie pozostawiają złudzeń: brak obowiązkowych opon zimowych w Polsce to anachronizm, który kosztuje nas zdrowie, pieniądze i czas stania w gigantycznych korkach.
Polacy mówią dość. Chcą jasnych przepisów
Mamy 2026 rok, a dyskusja o oponach wciąż wraca jak bumerang. Jednak tym razem głos społeczeństwa jest wyjątkowo donośny. Według najnowszych badań IBRIS ze stycznia tego roku, aż 71 proc. Polaków zgadza się z twierdzeniem, że stosowanie opon letnich w warunkach zimowych powinno być zakazane.
Co więcej, świadomość zagrożenia jest ogromna. Aż 84 proc. badanych wskazuje, że jazda na letnim ogumieniu zimą to bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia. Skąd więc ten opór legislacyjny?
Obecnie mamy w Polsce absurdalną sytuację prawną. Teoretycznie istnieje "pośredni zakaz" jazdy na oponach niedostosowanych do warunków, ale przepisy są niejasne. Efekt? Kierowca może dostać mandat do 3000 zł za stworzenie zagrożenia, ale wielu wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy.
Potrzebujemy modelu "zero-jedynkowego", czyli pada śnieg, jest mróz lub błoto pośniegowe? Musisz mieć opony z homologacją zimową.
Europa nam odjechała. Mapa wstydu
Polska jest jedynym dużym krajem UE z takim klimatem, gdzie przepisy nie są jednoznaczne. Spójrzmy na sąsiadów. Tam nikt nie dyskutuje z faktami:
Dane Komisji Europejskiej są brutalne dla przeciwników zmian. W 27 krajach, które wprowadziły wymóg opon zimowych, nastąpiła średnio 46-proc. redukcja prawdopodobieństwa wystąpienia wypadku drogowego w porównaniu z jazdą na oponach letnich. To niemal połowa wypadków, których można uniknąć samą zmianą ogumienia!
Dlaczego letnia opona twardnieje jak plastik?
Argument "jestem dobrym kierowcą, poradzę sobie na letnich" to mit, który należy włożyć między bajki. Tutaj rządzi fizyka. Opony letnie projektowane są do pracy w wyższych temperaturach. Gdy słupek rtęci spada poniżej 7 stopni Celsjusza, mieszanka gumowa w oponie letniej twardnieje i traci elastyczność. Przypomina twardość plastiku.
Z kolei opony zimowe mają w składzie więcej krzemionki i naturalnego kauczuku, dzięki czemu pozostają elastyczne nawet na mrozie. Do tego dochodzą lamele, czyli tysiące nacięć, które "wgryzają się" w śnieg. Letnia opona jest w takich warunkach gładka jak stół.
Te liczby przerażają
Jeśli nie przekonuje was teoria, spójrzcie na wyniki testów przeprowadzonych w 2023 roku (Politechnika Rzeszowska i Auto-Test). Scenariusz: hamowanie na mokrym śniegu przy prędkości 50 km/h. Wyniki są szokujące:
Różnica wynosi 57 metrów. To prawie długość boiska piłkarskiego albo kilkanaście długości samochodu! Jadąc na letnich oponach, w miejscu, gdzie auto na zimówkach już dawno by stało, ty wciąż pędzisz z ogromną prędkością.
Nawet na mokrej nawierzchni przy +2°C i prędkości 90 km/h, auto na letnich oponach potrzebuje 11 metrów więcej na zatrzymanie się. Te brakujące metry to różnica między stłuczką a tragedią.
Paraliż na życzenie
Brak odpowiedniego ogumienia to nie tylko kwestia wypadków, ale też płynności ruchu. Wszyscy pamiętamy zatory na trasie S7 czy zakopiankach. Wystarczy jedna ciężarówka lub osobowe auto na letnich oponach, które utknie na wzniesieniu, by wywołać efekt domina.
Strażacy często muszą jechać pod prąd korytarzem życia, by odblokować trasę, bo pługi nie mają jak przejechać. Wprowadzenie obowiązku opon zimowych usprawniłoby pracę służb i zaoszczędziło kierowcom godzin stania w korkach.
Oczywiście przeciwnicy zmian często podnoszą argument ekonomiczny. Jednak jak zauważa Piotr Sarnecki z Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego, posiadanie dwóch kompletów opon w dłuższej perspektywie nie jest droższe.
- Opony letnie nie zużywają się w miesiącach zimowych, gdy leżą w garażu (...). W efekcie całkowity koszt eksploatacji obu kompletów w dłuższej perspektywie nie wzrasta znacząco - tłumaczy ekspert.
Biorąc pod uwagę ryzyko wypadku, utraty zniżek ubezpieczeniowych czy mandatu, inwestycja w opony zimowe (lub porządne całoroczne z homologacją zimową) jest po prostu opłacalna.
Polska musi przestać być "smutnym wyjątkiem" na mapie Europy. Czas na zmianę prawa, która uratuje setki istnień i pozwoli nam wszystkim bezpieczniej podróżować. Skoro 71 proc. z nas jest "na tak", na co czekają politycy?
