„Noc oczyszczenia” już w kinach!

Fot: mat.prasowe
Bieda i wszechobecna agresja – gdy Ameryka pogrąża się w coraz większym chaosie, władze muszą odwołać się do najbardziej radykalnych środków, by zapobiec dalszej eskalacji przemocy. Wtedy to rząd wprowadza doroczny dwunastogodzinny okres, w którym zabójstwa, gwałty i kradzieże stają się legalne. Policję, straż czy karetkę można wezwać dopiero po usłyszeniu sygnału o 7 rano. Do tego czasu obywatele, tłumiący przez cały rok narastającą agresję, wyzbywają się jej na wszelkiego rodzaju sposoby. Przebieg takiej nocy obserwujemy w nowym thrillerze Jamesa DeMonaco.


W filmie „Noc oczyszczenia”, który od dzisiaj można oglądać na ekranach polskich kin, cztery osoby zostaną poddane próbie. Ta próba zmusi ich do zadania sobie podstawowego pytania: czy po to, by przetrwać są skłonni wyzbyć się człowieczeństwa. Jak daleko każdy z nich jest w stanie się posunąć w celu obrony własnej?


Czternastoletni Charlie Sandin (Max Burkholder) mieszka na zamkniętym osiedlu z rodzicami: Jamesem (Ethan Hawke) i Mary (Lena Headey) oraz szesnastoletnią siostrą Zoey (Adelaide Kane). Podczas nocy oczyszczenia odkrywa, że naprzeciwko ich domu znajduje się człowiek wołający o pomoc (Edwin Hodge), Charlie nie wytrzymuje i wpuszcza go do domu. Już po chwili pod drzwiami zjawiają się ci, którzy ścigają intruza – wymagają wydania go, grożąc wymordowaniem całej rodziny.


Wszyscy, oprócz najmłodszego syna, bez wahania zgadzają się na wydanie tego człowieka. W tym momencie rodzina staje przed najtrudniejszym zadaniem – jak obronić się przed potworami, nie stając się jednym z nich. Paradoksalnie, okazuje się, że to właśnie ten intruz (z najniższych warstw społecznych, ten, którego powinno się pozbyć w celu oczyszczenia kraju) jako pierwszy staje na wysokości zadania – godzi się na oddanie się w ręce swoich oprawców, by uchronić całą rodzinę przed zagładą.



Twórcy filmu tak naprawdę już na samym początku negują zasadność proponowanego systemu, wskazując wręcz palcem na hipokryzję wykorzystujących to zezwolenie do własnych celów. W założeniu metoda mająca oczyszczać ludzi z gniewu, oczyszcza ulice amerykańskich miast z tych, którzy nie umieją sobie poradzić w życiu – biednych, bezdomnych, nie potrafiących się obronić przed uzbrojonymi po zęby w maczety i pistolety bogatych Amerykanów z wyższych warstw społecznych, święcie wierzących w nowy system.

Film świetnie pokazuje tu fanatyczne i ślepe oddanie się Amerykanów każdej idei, która jest w stanie zapewnić im spokój i dobrobyt. Pod koniec zobaczymy chłodną wyliczankę medialną dotyczącą plusów jednej z najlepszych nocy oczyszczenia – liczba sprzedanej broni, systemów alarmowych, wzrost wartości ubezpieczeń społecznych. Jednak chyba najważniejszym zdaniem, które pada jest komentarz jednego z obywateli: „Dzisiejszej nocy straciłem dwóch synów. Zawsze byłem dumny z tego, że jestem Amerykaninem. Już nie jestem”.


Bo jak świat światem, a jedna zasada pozostanie niezmienna – problem nie istnieje, dopóki nie zacznie dotyczyć mnie samego.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Meghan i Harry szczerzy do bólu. Ten wywiad poruszył Brytyjczyków, ale nie wszystkim się spodobał
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
0 0W Polsce tego filmu ludzie boją się jak ognia. Widziałem "Malowanego ptaka" i już wiem dlaczego

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać

TRAGEDIA W WARSZAWIE

FELIETON 0 0Ilu ludzi ma jeszcze zginąć na pasach? Posłowie, przestańcie się bać kierowców!
POLECAMY 0 0Tak Kaczyński traci władzę. Po wyborach dostał dwa potężne ciosy