Afera w policji na Dolnym Śląsku. Powodem nagłych dymisji ma być kuriozalne nadużycie
Afera w policji na Dolnym Śląsku. Powodem nagłych dymisji ma być kuriozalne nadużycie Fot. FotoDax / shutterstock

W szeregach policji na Dolnym Śląsku doszło do trzęsienia ziemi. Potwierdzono dymisję dwóch ważnych funkcjonariuszy. Wiadomo, że chodzi o nadużycie, ale dopiero nieoficjalne ustalenia pokazują, że charakter tej sprawy jest jednak... trochę kuriozalny.

REKLAMA

Dolnośląska policja opublikowała komunikat w tej sprawie 30 stycznia. "Z uwagi na naruszenie dyscypliny służbowej w związku z zajmowanym stanowiskiem, Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinsp. Paweł Półtorzycki podjął decyzję o odwołaniu ze stanowiska I Zastępcę Komendanta Powiatowego w Kłodzku nadkom. Piotra Danika oraz I Zastępcę Komendanta Powiatowego w Ząbkowicach Śląskich kom. Tomasza Kupca" – czytamy.

Afera w policji na Dolnym Śląsku. Powodem dymisji ma być kuriozalne nadużycie

Mundurowi nie rozpisywali się o dokładnych okolicznościach wspomnianych nadużyć. "W naszych szeregach nie było, nie ma i nie będzie przyzwolenia na tego typu zachowania wśród policjantów oraz pracowników policji, a każda osoba naruszająca prawo, dyscyplinę służbową lub nieprzestrzegająca zasad etyki zawodowej, musi się liczyć z poważnymi konsekwencjami" – dodano na koniec.

O tym, co naprawdę miało się wydarzyć, informuje "Gazeta Wyborcza". Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że chodzi o... wykorzystanie służbowego policyjnego sprzętu – nart, kasków oraz karnetów uprawniających do wejścia na stok – do prywatnej wyprawy na narty. Podobno sprawa dotyczy karnetów do Zieleńca i Czarnej Góry.

Policja na stokach narciarskich to nie nowość

Dodajmy, że sama obecność policjantów na stokach nie jest zaskoczeniem, bo w wielu miejscach pojawiają się specjalne patrole, żeby pilnować bezpieczeństwa. Policja ma więc w swoim wyposażeniu również sprzęt narciarski. Wygląda jednak na to, że w tym przypadku rzeczywiście doszło do nadużycia. Na to wskazują również rozmówcy "Wyborczej".

– Przegięli strasznie – miała anonimowo powiedzieć dziennikowi jedna z osób, która zna kulisy sprawy. Nie jest jasne, czy wyciągnięte konsekwencje są efektem jednej prywatnej wyprawy na narty, czy może było ich więcej.

Sprawa będzie miała ciąg dalszy. Czynności wyjaśniające prowadzi Wydział Kontroli KWP we Wrocławiu oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.

Czytaj także: