
To sytuacja, którą rzadko spotyka się na polskim rynku motoryzacyjnym. Mamy początek lutego 2026 roku, nowa Mazda CX-5 jeszcze na dobre nie zadomowiła się w salonach, a już zdążyła stać się sprzedażowym hitem. Z najnowszych danych wynika, że polscy klienci złożyli już ponad 2500 zamówień "w ciemno". Bez dotykania kierownicy i bez tradycyjnej jazdy próbnej. Skąd ten fenomen?
Sukces sprzedażowy Mazdy CX-5 w Polsce to nie jest dzieło przypadku. Ona jedna z ostatnich na rynku mówi stanowcze "nie" wszechobecnej "tabletozie" i downsizingowi. A nowa Mazda CX-5, która zadebiutowała w Europie w minionym roku, to ewolucja idealna.
Japończycy odświeżyli design, nadając mu jeszcze więcej sznytu z pogranicza klasy premium, ale zachowali to, co w CX-5 najlepsze, czyli genialną ergonomię i materiały wykończeniowe, które zawstydzają niejednego droższego konkurenta.
Nowoczesna technologia w służbie komfortu
Mimo konserwatywnego podejścia do designu, pod maską i w systemach bezpieczeństwa dzieje się sporo. Nowy model stawia na wydajny układ miękkiej hybrydy, który ma poprawić dynamikę przy jednoczesnym obniżeniu emisji i zużycia paliwa.
Warto podkreślić, że nowa Mazda CX-5 otrzymała zaktualizowany system multimedialny, który wciąż stawia na bezpieczną obsługę za pomocą pokrętła, oraz rozbudowany pakiet systemów asystujących i-Activsense.
Nowa Mazda CX-5 od 139 900 zł
To, co jednak najbardziej elektryzuje rynek, to kwoty, jakie pojawiają się w oficjalnych dokumentach. W dobie, gdy kompaktowe SUV-y potrafią kosztować blisko 200 tysięcy złotych, cennik Mazdy CX-5 wygląda jak powiew normalności.
Patrząc na to, co oferuje nowa Mazda CX-5, trudno się dziwić tej fali przedpremierowych zamówień. Za mniej niż 140 tysięcy złotych otrzymujemy kawał solidnego auta, które nie tylko świetnie wygląda, ale też obiecuje święty spokój eksploatacyjny. To propozycja dla tych, którzy szukają w motoryzacji czegoś więcej niż tylko modnego gadżetu.
