Prof. Markowski: Trump rozmontowuje świat. Europa została sama
Donald Trump nie tylko łamie polityczne obyczaje, ale rozmontowuje fundamenty amerykańskiej demokracji i porządek świata po II wojnie światowej. – To polityka chaosu, która sprawia, że Chiny zaczynają wyglądać jak stabilizator ładu międzynarodowego – mówi prof. Radosław Markowski w rozmowie z Jackiem Pałasińskim.
– Ja się wahałem, czy mówić „Trumpland”, czy „Trumpistan”, ale sens jest ten sam – mówi prof. Radosław Markowski. – Trzeba przestać mówić „Ameryka” czy „Amerykanie”, a zacząć mówić trumpizm. To zjawisko, które coraz mniej ma wspólnego z klasycznym republikańskim konserwatyzmem.
W rozmowie z Jackiem Pałasińskim politolog z PAN i SWPS punkt po punkcie pokazuje, dlaczego Donald Trump jest zjawiskiem bez precedensu w historii Stanów Zjednoczonych.
Koniec szacunku dla instytucji
Amerykański system polityczny – oparty na krótkiej konstytucji, precedensach i obyczaju – przez dekady działał dzięki niepisanym zasadom. – Tam ogromne znaczenie miał duch prawa, a nie tylko jego litera – podkreśla Markowski.
Trump, zdaniem profesora, ten fundament świadomie niszczy. – Republikanie zawsze mieli nabożny stosunek do procedur i instytucji. Dziś zachowują się ulegle wobec trumpizmu, który jest odejściem od konserwatyzmu, a nie jego kontynuacją.
Sąd Najwyższy i polityczna granica, którą przekroczono
Markowski przypomina przełomowy moment z 2000 roku, gdy Sąd Najwyższy USA w sporze Bush–Gore zagłosował dokładnie według linii partyjnej. – To był pierwszy poważny sygnał, że coś pęka – mówi. – Dziś jesteśmy na końcu tej drogi.
Trump kontra nauka i globalny porządek
Jednym z powodów osobistej niechęci Markowskiego do Trumpa jest jego stosunek do nauki. – Obcinanie funduszy, wrogość wobec uniwersytetów, pozwy wobec Harvardu – to wszystko uderza w fundamenty rozwoju.
Ale stawka jest znacznie większa. – Ład po II wojnie światowej, Bretton Woods, ONZ, WTO, WHO – to był ludzki projekt, który można było reformować. Trump go po prostu rozmontowuje, nie proponując nic w zamian.
Efekt? – Paradoksalnie dziś to Chiny zaczynają wyglądać jak stabilizator ładu międzynarodowego. „Trump made China great again” – przypomina Markowski tytuł z „Guardiana”.
Europa została sama
Zdaniem profesora Europa znalazła się w sytuacji bez precedensu. – Nie mamy już przyjaciół, a co najwyżej partnerów o sprzecznych interesach – mówi.
Ratunkiem może być tylko głębsza integracja. – Raporty Draghiego i Letty są jasne: albo Europa się zintegruje, albo przestanie się liczyć jako kontynent.
Problem elit? A może problem obywateli
Rozmowa schodzi też na mniej wygodny temat. – Łatwo krytykować elity polityczne. Trudniej zauważyć, że wyhodowaliśmy neurotycznego konsumenta, który nie chce nic poświęcić dla dobra wspólnego – mówi Markowski.
Jako przykład podaje Francję i protesty przeciw reformom Macrona. – Wszyscy chcą więcej, nikt nie chce oddać czegokolwiek.
Kapitalizm w ślepej uliczce
Profesor wraca do momentu przełomu 1989 roku. – Zafascynowani upadkiem komunizmu nie zauważyliśmy, że wygrywa najbardziej prymitywna wersja leseferystycznego kapitalizmu. To ślepa uliczka – przekonuje.
Jego zdaniem alternatywą mógł być model nordycki, stawiający na równość i państwo dobrobytu. – Wolność jest konieczna, ale równość musi być priorytetem.
Co dalej?
– Trump brnie dalej, nie rozumiejąc, że w 2024 roku to demokraci przegrali, a nie on tak bardzo wygrał – podsumowuje Markowski. – A dziś jego notowania są najgorsze od czasów Nixona i Watergate.
Dla Europy i Polski oznacza to jedno: świat, do którego byliśmy przyzwyczajeni, właśnie się kończy.
