
James Van Der Beek nie żyje. Amerykański aktor, którego widzowie znają z kultowego serialu "Jezioro marzeń", zmarł w wieku 48 lat. W 2024 roku ujawnił, że zdiagnozowano u niego nowotwór.
W środę (11 lutego) na oficjalnym profilu Jamesa Van Der Beeka rodzina aktora opublikowała oświadczenie, w którym poinformowała o jego śmierci. "Nasz ukochany James odszedł dziś rano. Ostatnie dni swojego życia spędził z wiarą i wdziękiem. Mamy wiele do przekazania na temat jego pragnień oraz miłości do ludzkości, [...]. Te dni nadejdą. Na razie prosimy o spokój i prywatność" – czytamy we wpisie.
James Van Der Beek nie żyje. Gwiazdor "Jeziora marzeń" miał 48 lat
Van Der Beek przekazał dwa lata temu, że w 2023 roku lekarze wykryli u niego raka jelita grubego. Aby pokryć koszty leczenia, w ubiegłym roku gwiazdor wystawił na aukcję przedmioty związane z hitem lat 90. "Jezioro marzeń", który był przełomem w jego karierze aktorskiej. W serialu młodzieżowym wcielił się w postać Dawsona Leery'ego, aspirującego reżysera, którego idolem był Steven Spielberg.
James Van Der Beek urodził się w mieście Cheshire w stanie Connecticut w 1977 roku. Jako aktor pierwsze kroki stawiał w teatrze. Jego debiutem telewizyjnym był hit stacji Nickelodeon "Klarysa wyjaśni wszystko". Pod koniec lat 90. wystąpił we wspomnianym wcześniej "Jeziorze marzeń" i w dramacie futbolowym pod tytułem "Luz Blues" Briana Robbinsa.
W filmografii aktora znajdziemy m.in. "Brzydulę Betty", "Pogodę na miłość", "Żyć szybko, umierać młodo", "Długi, wrześniowy weekend", "CSI: Cyber" oraz "Nadrabiaj miną".
