Wielkie dowody, czy wielka ściema? Sprawdzamy największe teorie wokół UFO
Wielkie dowody, czy wielka ściema? Sprawdzamy największe teorie wokół UFO Fot. naTemat

Od tajnych programów Pentagonu po "mumie kosmitów" z Peru. Kolejne sensacyjne doniesienia o UFO rozpalają wyobraźnię opinii publicznej, by po czasie rozsypać się pod ciężarem faktów. Analizujemy najgłośniejsze przypadki ostatnich lat, które miały zmienić wszystko. A jaki jest finał?

REKLAMA

Zainteresowanie UFO wraca falami od dekad. Po II wojnie światowej temat rozpalał wyobraźnię mas, by na przełomie wieków niemal zniknąć z głównego nurtu. Wszystko zmieniło się w 2017 roku, gdy publikacje medialne i wypowiedzi byłych wojskowych ponownie wyciągnęły temat na światło dzienne.

Od tego czasu niemal co rok pojawiają się zapowiedzi "przełomu" i "ujawnienia prawdy". Problem w tym, że dowody – jeśli w ogóle się pojawiają – okazują się niewystarczające, wątpliwe albo po prostu błędne. Efekt? Zamiast przełomu mamy narastające zmęczenie tematem.

Tajny program Pentagonu, który... nie był taki tajny

Jedną z najbardziej medialnych historii był przypadek Luisa Elizondo, byłego pracownika amerykańskiego kontrwywiadu. Twierdził, że Pentagon prowadził tajny program badań UFO, a zebrane dane wskazują na obecność technologii nieludzkiego pochodzenia.

Problem w tym, że im więcej dziennikarze i badacze sprawdzali jego wersję wydarzeń, tym więcej pojawiało się wątpliwości. Nie udało się potwierdzić kluczowych informacji dotyczących programu, jego struktury ani roli samego Elizondo.

Z czasem pojawiły się też kompromitujące sytuacje. Jedno z prezentowanych przez niego zdjęć "statku kosmicznego" okazało się... zwykłym odbiciem żyrandola w szybie. 

Naukowiec z Harvardu i kosmici z komety

Jeszcze większe poruszenie wywołał Avi Loeb, uznany astrofizyk związany z Harvardem. To on zasugerował, że obiekt międzygwiezdny 'Oumuamua może być wytworem obcej cywilizacji.

Teza była sensacyjna i natychmiast podchwycona przez media. Problem polegał na tym, że środowisko naukowe szybko ją podważyło. Eksperci wskazywali na brak dowodów, błędy w założeniach i nadinterpretację danych.

Mimo to Loeb kontynuował narrację, publikując kolejne materiały i książki, w których podtrzymywał swoje tezy. To przykład, jak cienka bywa granica między naukową hipotezą a medialną sensacją.

Projekt, który miał "przyciągać UFO"

Jeszcze dalej poszli twórcy projektu Skywatcher. Według ich deklaracji, dzięki połączeniu technologii i "zdolności mentalnych", byli w stanie przyciągać niezidentyfikowane obiekty.

Kiedy przyszło do prezentacji dowodów, entuzjazm szybko opadł. Pokazywane materiały były nieczytelne i nieprzekonujące, a nawet środowisko zainteresowane UFO uznało je za pozbawione wartości. Dziś projekt praktycznie zniknął z debaty publicznej. 

Mumie z Peru – dowód czy mistyfikacja?

Jednym z najbardziej spektakularnych przypadków były tzw. mumie z Nazca. Prezentowane jako dowód na istnienie obcych, szybko obiegły światowe media.

Eksperci nie mieli jednak wątpliwości. Analizy wskazywały na ingerencję człowieka w strukturę szkieletów, nielogiczną anatomię i brak spójnych wyników badań DNA.

Dodatkowo źródłem znalezisk był handlarz artefaktami znany z fałszerstw. Mimo to sprawa nadal funkcjonuje w przestrzeni publicznej, głównie dzięki powielanym, często sprzecznym informacjom.

Wielkie zeznania w Kongresie USA

Kulminacją tej fali zainteresowania były przesłuchania w amerykańskim Kongresie w 2023 roku. David Grusch, były wojskowy, twierdził pod przysięgą, że USA posiadają technologię obcych i prowadzą jej badania.

Był to moment, który dla wielu miał być przełomem. Do dziś jednak nie przedstawiono żadnych twardych dowodów potwierdzających te tezy.

Między nauką a narracją

Wszystkie te historie łączy wspólny schemat. Najpierw pojawia się sensacyjna teza. Następnie medialne nagłośnienie. Potem brak weryfikowalnych dowodów i stopniowe wygaszanie tematu.

To nie oznacza, że pytanie o życie pozaziemskie jest bezzasadne. Wręcz przeciwnie – to jeden z najpoważniejszych tematów współczesnej nauki.

Ale dopóki kolejne "przełomy" opierają się bardziej na narracji niż na dowodach, pozostają jedynie historiami, które zaczynają się od obietnicy, a kończą rozczarowaniem.